Pewnym było, iż „Lalka” Netfliksa poróżni Polaków – pytanie jednak, czy dla twórców był to cel nadrzędny czy chcieli przy okazji rzetelnie zabrać się za dzieło Prusa. Ceniona influencerka zabrała głos.
Jeśli porównania do „Bridgertonów” nie były sygnałem, iż Netflix mocno pofolgował sobie z adaptacją słynnej powieści Bolesława Prusa, to w bardziej dosadnej formie przekazała to właśnie polonistka i twórczyni internetowa Aneta Korycińska znana w sieci jako Baba od polskiego. Ależ dostało się nowej „Lalce„.
Lalka Netfliksa to szkodliwa adaptacja – mówi polonistka
Influencerka, która niejednokrotnie omawiała wybitną powieść (jej rekomendacja znalazła się w jednym z najnowszych wydań) i jako konsultantka pracowała przy nadchodzącej wersji filmowej – a więc produkcji konkurencyjnej dla tej netfliksowej – twierdzi, iż serial Pawła Maślony i Pawła Demirskiego wyrządził pierwowzorowi sporą krzywdę. I to niekoniecznie przez długo zapowiadane odejścia od fabuły.
— Nie chce mi się pisać o serialu „Lalka”, staram się nie mieć złudzenia, iż dziennikarze zostali kupieni, by się zachwycać łopatologią. (…) Humor dziadersów. O stalkingu to mówiły nastolatki naście lat temu, więc i kampania reklamowa nie przekonuje nikogo poza może milenialsami, którzy mogą nie mieć kontaktu z młodzieżą. (…)
Z pełną świadomością podjęłam współpracę przy „Lalce” filmowej, bo obejrzałam obie. I tak jak lubię żarty i kocham to, iż uciekamy od konwencji, bawimy się dziedzictwem narodowym (o to walczę! Więcej chcę), tak nie kupuję wielu rozwiązań z serialowej wersji. Jest moim zdaniem tania, prostacka, szkodliwa nawet.
W opinii influencerki dostało się licznym decyzjom realizacyjnym przy serialu, którymi „Lalka” nieprawnie usiłuje połączyć się z młodszymi odbiorcami – choćby pokazując na ekranie używki. Korycińskiej nie spodobało się też aktorstwo i sposób zobrazowania przemocy seksualnej.
— Grane jest fatalnie, jakby nikt nie prowadził aktorów. Rzecki? Żałośnie zagrana postać, choćby udawanie pijanego w szkolnym przedstawieniu lepiej wychodzi. W tym kraju takie epatowanie narkotykami i alkoholem? Humor dziadersa. Tylko to w tym widzę. Owszem, są plusy: odejście od fabuły Prusa, zabawa konwencją, stroje, czasami udaje się uśmiać. Ale ten gwałt pokazany? Maślonę te sceny muszą kręcić, bo traktuje widzów jak debili, gdy musi dokładnie pokazać, czym jest gwałt.
„Lalka” (Fot. Netflix)Blogerka dodała, iż są i pewne plusy – spodobało jej się choćby przedstawienie Wokulskiego, któremu ujęto romantyczną warstwę z powieści i przedstawiono w innym świetle.
— Oglądałam ten serial jako mocno przegiętą reinterpretację, a nie wierne przeniesienie powieści na ekran. Klasyka jest także po to, żeby kolejne pokolenia mogły się z nią spierać i czytać ją po swojemu. Najbardziej podobały mi się groteska, humor, mieszanie gatunków, relacje między kobieta i zabawa oczekiwaniami widza.
(…) interesujący jest też Wokulski – odczytałam go bardziej jako współczesnego dorobkiewicza, któremu sukces finansowy nie zapewnił ogłady, niż jako romantycznego kochanka. A relacje między bohaterami bardziej jako grę wizerunkową i odgrywanie społecznych ról niż po prostu historię miłosną.
Na sam koniec Korycińska zachęciła swoich czytelników do sformowania własnej opinii o kontrowersyjnej adaptacji. jeżeli zerkniecie na Netfliksa, to przekonacie się, iż Polacy zgodnie z oczekiwaniami rzucili się na serial z Tomasz Schuchardtem (Wokulski) i Sandrą Drzymalską (Łęcka) – jest on już numerem jeden na rodzimej topliście.
A co o produkcji sądzi Serialowa? Nasze wrażenia z seansu tutaj: Lalka – recenzja serialu.















