„Nowa fala” Linklatera to wyznanie miłości dla wielkiej legendy. Czy każdy widz to doceni? | Nowe życie Nowej Fali

polityka.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty


Dla pokoleń filmowców „Do utraty tchu” Jeana-Luca Godarda jest symbolem wolności twórczej. Wchodząca do kin „Nowa fala” Richarda Linklatera to hołd złożony tej legendzie. Jean-Luc Godard, autor „Do utraty tchu”, arcydzieła, które zapoczątkowało francuską Nową Falę i uznawane jest za kamień węgielny współczesnego kina, promował wizję reżysera jako artysty prowadzącego autorską, osobistą komunikację z widzem. Ta koncepcja, przeniesiona na grunt amerykański m.in. przez krytyka filmowego Andrew Sarrisa, dała impuls do słynnego buntu twórców Nowego Hollywood, zwanego też Amerykańską Nową Falą.

Reżyserzy tacy jak Francis Ford Coppola, Martin Scorsese czy Robert Altman marzyli o ograniczeniu wszechwładzy producentów i przejęciu reżyserskiej kontroli nad swoimi dziełami. Godard paradoksalnie stał się dla nich wzorem, ponieważ sam był zafascynowany amerykańskim kinem klasy B i czarnym kryminałem. Uświadomił pokoleniu Coppoli i Cassavetesa, jak można przetwarzać klasyczne gatunki, bawić się nimi i nadawać im egzystencjalny wymiar.

Najsłynniejszym zabiegiem Godarda było wprowadzenie tzw. jump-cut (rwanego montażu), który polegał na wycinaniu fragmentów taśmy w obrębie jednego ujęcia. Wcześniej uznawano to za błąd techniczny, jednak Francuz wykorzystał go, by nadać „Do utraty tchu” nerwowy, nowoczesny rytm i zniszczyć iluzję płynności czasu.

Jego film łamał też zasadę osi kontaktu (180 stopni), stosował dezorientujące kąty kamery oraz dźwięk niedosynchronizowany z obrazem. Był kręcony „z ręki”, bez użycia sztucznego oświetlenia i niemal w całości w naturalnych plenerach Paryża. To pozwoliło na filmowanie statystów bez ich wiedzy i uzyskanie efektu spontaniczności zbliżonego do reportażu. Z drugiej strony aktorzy łamali „czwartą ścianę”, zwracając się bezpośrednio do kamery, co nie pozwalało widzowi zapomnieć, iż ogląda film, a nie rzeczywistość.

Rzecz była nasycona licznymi odniesieniami do historii kina, literatury i sztuki.

Idź do oryginalnego materiału