Dzisiaj zapisuję myśli, bo nie mogę przestać myśleć o tym, co wydarzyło się na osiemnaste urodziny mojej córki, Zuzanny. Już od dawna marzyła o małym tatuażu, a teraz na jej prośbę podarowaliśmy jej symbolicznego motyla na nadgarstku. Nie spodziewałam się, jak bardzo taki drobiazg wywoła zamieszanie w naszej rodzinie.
Najbardziej poruszona była babcia Zuzanny, Jadwiga. Widać, nie mogła się pogodzić z tym wymyślaniem młodzieży. Najpierw dopytywała, czy to nie grozi jakąś infekcją, potem z powagą pytała, czy da się tego pozbyć, zanim zrujnuje sobie życie. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy bardziej przejęła się troską o zdrowie wnuczki czy wstydem przed sąsiadami. Jeszcze mocniej krytykowała nas, rodziców iż podobno nie powinniśmy pozwalać Zuzi na takie pomysły i niewłaściwie ją wychowaliśmy, nie pytając najpierw jej o zdanie.
Tymczasem my z mężem uważaliśmy, iż osiemnaście lat to wystarczający wiek, by podejmować pierwsze, choćby trochę kontrowersyjne decyzje. Byliśmy i jesteśmy dumni z Zuzanny świetnie się uczy, jest rozsądna, a jeżeli taki drobny tatuaż sprawia jej radość, to nie widzieliśmy w tym nic złego.
Za to przyjaciele Zuzi dołożyli oliwy do ognia ze swoimi przestrogami iż przez tatuaż mogą ją wyrzucić ze studiów, iż pracodawcy nie patrzą przychylnie na wytatuowanych, a znalezienie chłopaka będzie trudniejsze, bo porządni chłopcy omijają takie dziewczyny. Te obawy przypominają mi czasy młodości mojej mamy, gdy tatuaż był znakiem więźnia, a nie oryginalności czy odwagi.
Z mężem próbowaliśmy tłumaczyć Jadwidze, iż czasy się zmieniły, a tatuaże nabrały dziś innego znaczenia. To sposób na wyrażenie siebie, nie akt buntu czy kryminalny gest. W tej sprawie zderzyły się dwie mentalności: tradycyjna przywiązana do starych zasad i ta współczesna kierująca się indywidualizmem.
Chociaż napięcie nieco opadło, wiem, iż babcia Jadwiga przez cały czas nie rozumie tej decyzji. My jednak cieszymy się, iż daliśmy córce coś, co uczyniło ją szczęśliwą. Zastanawiam się jednak, czy powinniśmy byli mocniej trzymać się tradycji i odmówić spełnienia jej prośby? Zdania są podzielone jedni twierdzą, iż rodzice powinni wszystkiego pilnować, inni myślą, iż dorosłe dzieci powinny uczyć się wolności i odpowiedzialności. Ja wierzę, iż najważniejsza jest rozmowa i wsparcie, choćby jeżeli świat wokół nas ciągle się zmienia.
Ostatecznie Zuzanna jest szczęśliwa, a to dla mnie najważniejsze. I choć stare przyzwyczajenia trudno wykorzenić, wiem, iż każde pokolenie wnosi swoją opowieść. Dla babci Jadwigi jest to trudna lekcja, dla Zuzanny symbol wolności, dla nas jeszcze jedna okazja, by być blisko i rozumieć swoje dzieci, choćby jeżeli ich wybory są inne niż nasze.





