Nigdy nie kochałem mojej żony i zawsze jej o tym mówiłem: To nie jej wina żyliśmy całkiem nieźle.
Nazywam się Marek Kowalski, mieszkam w Płocku, gdzie wspomnienia trudnych czasów wciąż drążą nasze serca. Nigdy nie kochałem mojej żony, Kingi, i mówiłem jej to jak gorzką prawdę, która dławi mnie od środka. Nie zasłużyła na to nigdy nie robiła scen, nie strofowała mnie, zawsze była czuła, opiekuńcza, niemal święta. A jednak moje serce pozostawało zimne jak lód na Wiśle w styczniu. Nie było tam miłości, a ta pustka toczyła mnie jak rdza.
Każdego ranka budziłem się z tą samą myślą: odejść. Marzyłem o kobiecie, która rozpaliłaby we mnie ogień, od której zapierałoby mi dech. Ale los zagrał mi okrutnego figla i wywrócił wszystko do góry nogami, zostawiając mnie w rozkroku. Kinga była wygodna jak stary fotel. Dbała o dom z chirurgiczną precyzją, miała urodę, która zwracała głowy, a znajomi pytali: Gdzie ją znalazłeś, szczęściarzu? Sam nie wiedziałem, czym zasłużyłem na jej oddanie. Zwykły facet, niczym się nie wyróżniający, a ona kochała mnie, jakbym był całym jej światem. Jak to w ogóle możliwe?
Jej miłość dusiła mnie. Jeszcze gorsza była myśl, iż jeżeli odejdę, znajdzie sobie kogoś innego. Kogoś bardziej zaradnego, przystojniejszego, bogatszego kogoś, kto doceni to, czego ja nie widziałem. Gdy wyobrażałem ją sobie w ramionach innego, ogarniała mnie ślepa wściekłość. Była moja choćby jeżeli nigdy jej nie kochałem. To poczucie własności było silniejsze ode mnie, silniejsze niż rozsądek. Ale czy można spędzić całe życie u boku kogoś, przy kim serce nie drgnie? Myślałem, iż tak, ale myliłem się we mnie zbierała się burza, której nie mogłem powstrzymać.
Powiem jej wszystko jutro postanowiłem, kładąc się spać. Rano, przy śniadaniu, zebrałem resztki odwagi. Kinga, usiądź, musimy porozmawiać zacząłem, patrząc w jej spokojne oczy. Oczywiście, kochanie, co się stało? odparła z tą samą czułością. Wyobraź sobie, iż się rozwodzimy. Wychodzę, żyjemy osobno Roześmiała się, jakbym rzucił żart: Co za dziwne myśli! To jakaś gra? Słuchaj, mówię poważnie przerwałem. Dobrze, wyobrażam sobie. I co dalej? spytała, wciąż się uśmiechając. Powiedz szczerze: znajdziesz kogoś, jak odejdę? Zamarła. Marek, co się z tobą dzieje? Po co o tym myślisz? w jej głosie zadrżało zaniepokojenie. Bo cię nie kocham i nigdy nie kochałem wypaliłem jak z procy.
Kinga zbladła. Co? Żartujesz? Nie rozumiem. Chcę odejść, ale myśl o tobie z kimś innym przyprawia mnie o szaleństwo powiedziałem, głos mi drżał. Zamilkła, a potem, cicho i z dziwną mądrością, odparła: Nie znajdę nikogo lepszego niż ty, nie martw się. Idź, zostanę sama. Obiecujesz? wyrwało mi się niechcący. No jasne skinęła, patrząc na mnie. Czekaj, ale gdzie ja pójdę? zawahałem się. Nie masz gdzie się podziać? spytała zaskoczona. Nie, zawsze byliśmy razem. Chyba zostanę w pobliżu mruknąłem, czując, jak znika grunt pod nogami. Nie przejmuj się odrzekła Kinga. Po rozwodzie zamienimy nasze mieszkanie na dwa mniejsze. Serio? Nie spodziewałem się, iż mi pomożesz. Dlaczego? spytałem oszołomiony. Bo cię kocham. Gdy się kocha, nie trzyma się siłą jej słowa zabrzmiały jak wyrok.
Minęło kilka miesięcy. Rozwiedliśmy się. Potem doszły mnie plotki: Kinga okłamała mnie. Znalazła innego wysokiego, pewnego siebie, z uśmiechem jak promyk słońca. Mieszkanie po babci choćby nie przyszło jej do głowy podzielić. Zostałem z niczym bez domu, bez rodziny, bez wiary w ludzi. Zdrada wyszła na jaw jak cios nożem w plecy, a do dziś słyszę jej głos: Zostanę sama. Kłamstwo. Zimna, wyrachowana, a ja dałem się nabrać jak ostatni frajer.
Jak teraz ufać kobietom? Nie wiem. Moje życie z nią było wygodne, ale puste, a teraz nie mam choćby tego. Siedzę w wynajętym pokoju, wpatrzony w ścianę, odtwarzając tamtą rozmowę. Jej spokój, jej słowa to wszystko była tylko maska. Znajomi mówią: Sam sobie winien, Marek, czego się spodziewałeś? I mają rację. Nie kochałem jej, a chciałem ją przy sobie zatrzymać jak rzI w ciszy tego pustego pokoju zrozumiałem wreszcie, iż nie bałem się jej utraty, tylko tego, iż ona nigdy nie była moja, a ja nigdy nie byłem wolny.












