Nigdy nie ingerowała w wybory córki. Po latach połączyło je aktorstwo

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Joanna Żółkowska, która już ponad ćwierć wieku wciela się w Annę Surmacz w "Klanie", nie kryje, iż kiedy jej jedyna córka - Paulina Holtz - była dzieckiem, nie poświęcała jej tyle czasu, ile by chciała, bo musiała pracować. "Byłam dobrą matką, ale nieidealną" - wspomina. Dziś przyjaźni się z Pauliną i jest... superbabcią dla jej dwóch nastoletnich już córek. "Dużo się od nich uczę" - twierdzi.


Joanna Żółkowska została mamą dwa tygodnie przed swoimi 27. urodzinami. Nie miała jeszcze na koncie zbyt wiele interesujących ról filmowych, za to świetnie wiodło się jej w teatrze. Należała do zespołu warszawskiego Powszechnego, na scenie którego grała niemal co wieczór.
Pojawienie się na świecie Pauliny na kilka miesięcy "uziemiło" aktorkę w domu.


"To były najcudowniejsze chwile mojego życia, wszystko kręciło wokół dziecka" - opowiadała po latach w rozmowie z "Galą", dodając, iż musiała jednak dość gwałtownie wrócić do pracy.


Joanna Żółkowska: Nigdy nie ingerowała w życiowe wybory Pauliny


Ulubienica fanów "Klanu" nie kryje, iż dawała córce dużo wolności, ale jednak nie spuszczała jej z oczu, by w razie potrzeby natychmiast interweniować.Reklama


"Paulina od zawsze była interesująca świata, żywiołowa, odważna. Musiałam ją wręcz hamować, żeby nie biegła za daleko czy nie rzucała się na głęboką wodę bez opamiętania" - wspominała Joanna Żółkowska w najnowszym wywiadzie.
"Doceniałam jej charakter, nie tłumiłam go, ale przekonałam się, iż zadaniem mamy jest pilnowanie, by dziecko było bezpieczne" - powiedziała Agnieszce Pacule z "Życia na gorąco".
Aktorka nigdy nie ingerowała w życiowe wybory córki, chciała, żeby Paulina była kowalem własnego losu. Dziś twierdzi, iż - owszem - namówiła ją na pójście do szkoły teatralnej, ale nie wywierała na nią presji.
"Kiedy Paulina przypadkiem trafiła na casting i dostała swoją pierwszą rolę, przyszła do mnie z pytaniem: 'Mamo, co mam robić?'. Powiedziałam: 'Spróbuj, przecież nic nie ryzykujesz'. Po roku nie umiała już żyć bez grania" - opowiadała Joanna w cytowanym już wywiadzie.
"Bałam się, bo wiem, jak trudny jest ten zawód, ile w nim niepewności i ile wymaga siły. Ale skoro taki był jej wybór, doradziłam, żeby spróbowała dostać się do szkoły teatralnej" - dodała.


Joanna Żółkowska: Jest zadowolona z tego, iż wnuczki nie poszły w jej ślady


Joanna Żółkowska jest bardzo dumna z tego, jak świetnie Paulina radzi sobie przed kamerą i na scenie, a jednocześnie cieszy się, iż córki jej córki na razie nie wyrażają ochoty na kontynuowanie rodzinnej tradycji.
"Niecierpliwie czekam, aż dziewczynki poczują swoją pasję i pójdą za nią. Jedna już studiuje, zupełnie inną dziedzinę niż aktorstwo, druga jest przed maturą i sama zdecyduje, co dalej" - wyznała ostatnio na łamach "Życia na gorąco".
"Dla mnie i tak najważniejsze pozostanie, by były szczęśliwe" - powiedziała.
Odtwórczyni roli Anny Surmacz-Koziełło w najdłużej emitowanym polskim serialu ma z wnuczkami - 19-letnią Antoniną i młodszą od niej o rok Marcysią - znakomity kontakt.
"Mama jest superbabcią" - chwali ją Paulina.
"Jestem jeszcze w wieku produkcyjnym, cały czas pracuję, więc nie jestem babcią dyspozycyjną. Na pewno nie jestem babcią, która kojarzy się z emeryturą, siwizną i chustką na głowie" - żartuje Joanna Żółkowska.
Zobacz też:
Zmiana w obsadzie "The Last of Us"! Kto dołączył do serialu?
Idź do oryginalnego materiału