Niezwykły prezent dla Bohdana Łazuki. Nawiązuje do kultowej sceny

rdc.pl 1 godzina temu

"Nie lubię poniedziałku" to polska komedia filmowa z 1971 roku w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego. Akcja filmu rozgrywa się pewnego pechowego poniedziałku w Warszawie. Oglądamy epizody z życia kilkunastu postaci. Włoski przemysłowiec Francesco Rovanelli (Kazimierz Witkiewicz), który przybywa do Warszawy z zamiarem podpisania lukratywnego kontraktu, nieoczekiwanie gubi się w obcym mieście. Milicjant (Andrzej Herder) kierujący ruchem musi równocześnie opiekować się synkiem, który nie może wejść do przedszkola, zamkniętego z powodu panującej tam epidemii różyczki, a żona (Joanna Kasperska) pracująca w biurze matrymonialnym nie może zwolnić się z pracy. Pracownik gminnej spółdzielni (Jerzy Turek) na delegacji poszukuje części do kombajnu rolniczego i kłóci się z porywczym taksówkarzem (Adam Mularczyk), a pijany aktor Bohdan Łazuka (występujący jako on sam), próbuje dotrzeć do domu, idąc przez budzącą się Warszawę prowadzony przez tory tramwajowe, w których zatknął korbę do samochodu

Niezwykły prezent dla Bohdana Łazuki

To właśnie w nawiązaniu do tego filmu i sceny dziennikarze Polskiego Radia RDC wręczyli Bohdanowi Łazuce niezwykły prezent - korbę.

To jest autentyczny fragment szyny tramwajowej i zaświadczenie od rzecznika prasowego, który informuje w tym dokumencie, iż ten fragment szyny tramwajowej został wzięty z prac roboczych z 2026 roku. Jest więc to absolutnie certyfikowany fragment szyny tramwajowej warszawskiej, przekazany specjalnie dla pana Bohdana Łazuki – mówiła nasza redakcyjna koleżanka.

Prezent ucieszył aktora tym bardziej, iż oryginalna korba z filmu trafiła na aukcję i ma nowego właściciela. – Oryginalna korba wisi w redakcji "Teleexpresu", ponieważ poszła na jakąś aukcje, którą redaktorzy Teleexpresu wygrali – mówił Łazuka.

Jak powstała scena z korbą w "Nie lubię poniedziałku"?

Zdradził też, jak powstały kultowe sceny w filmie "Nie lubię poniedziałku". Jak przyznał, to on jest autorem pomysłu, który zrodził się już na planie.

Wychodzę z lokalu i patrzę, leżą na torach korby. Zacząłem z tą korbą iść, a operator mówi: "Stop, Bodziu, kręcimy". No i nakręcił to, pojechali na Chełmską (Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie - red.), wyświetlili to i tam były brawa od tak zwanej obsługi. I to zostało w filmie – opowiadał.

W słynnej scenie możemy zobaczyć, jak Bohdan Łazuka korbą próbuje uruchomić luksusowy samochód Triumph Spitfire. Aktor powiedział nam, iż auto zostało wynajęte na potrzeby filmu od aktora Witolda Dębickiego.

Jego tata był dyplomatą i jak skończył misję, to gdzieś w jakimś zachodnim salonie kupił ten samochód, dał Witkowi w prezencie, a Witek potem wynajmował do filmu. I to było o tyle ciekawe, iż ten samochód miał większe honorarium niż my, grający – przyznał.

Bohdan Łazuka zagrał w około 50 filmach. Wystąpił w znanych produkcjach, takich jak "Małżeństwo z rozsądku", "Poszukiwany, poszukiwana" czy "Chłopaki nie płaczą". Od 30 lat przebywa na emeryturze, ale wciąż jest aktywny. Można go zobaczyć w występach typu "one man show" u boku Czesława Majewskiego.

Posłuchaj całej rozmowy

Idź do oryginalnego materiału