Bociany, które nie latają… a zakładają rodziny
Natura potrafi pisać niezwykłe scenariusze, zwłaszcza wtedy, gdy spotyka się z ogromnym ludzkim zaangażowaniem. Najlepiej widać to w Stowarzyszeniu Pomagam Bocianom, które zajmuje się m.in. opieką nad bocianami.
Do ośrodka pod Żychlinem trafiają ptaki ranne, wymagające leczenia i rehabilitacji. Część z nich wraca później na wolność, ale są też takie, które z powodu poważnych urazów już nigdy nie wzbiją się w powietrze.
Niedawno pojawiła się jednak informacja, która poruszyła wielu obserwatorów. Wśród bocianów nielotów pojawiły się pierwsze jaja.
To pokazuje, iż ptaki, które trafiły do ośrodka po wypadkach, nie tylko mają szansę przetrwać, ale również stworzyć pary oraz prowadzić „normalne” życie.
- Łączenie się w pary bocianów nielotów jest częstym zjawiskiem. Wiosną bardzo silnie odzywa się u nich instynkt przedłużania gatunku – tłumaczy Artur Paul z ośrodka w rozmowie z KCI. – To dla nas wyjątkowy moment, bo widzimy, iż ptaki, które nie wrócą już na wolność, przez cały czas mogą mogą prowadzić życie i wydawać potomstwo.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/swieta-spedzili-w-szpitalu-karetki-wyjezdzaly-co-trzy-minuty/h8idTyCfNGgN5bvpdSTEPierwsze jaja i wielkie emocje
Pierwsze jajo pojawiło się 6 kwietnia. To początek procesu, który zakończy się wykluciem piskląt po około miesiącu.
– Inkubacja trwa od 30 do 33 dni. Jaja składane są co dwa dni, więc w podobnych odstępach czasu powinny pojawiać się młode - wyjaśnia ekspert.
To jednak nie jedyna historia, która przyciąga uwagę.
Duże emocje budzi także para dzikich bocianów. Rysia i Rysiek wróciły do swojego gniazda niedaleko ośrodka w połowie marca i w tej chwili mają już sześć jaj.
– To bociany dzikie, więc staramy się nie ingerować w ich życie – podkreśla Artur Paul. – Są jednak oportunistami, więc gdy widzą porę karmienia w ośrodku, czasem z niej korzystają. Mają dzięki temu łatwiejszy dostęp do pożywienia, nie muszą go intensywnie szukać, co wpływa na ich kondycję. To mogło mieć znaczenie przy złożeniu aż sześciu jaj.
Pan Artur zaznacza jednak, iż sytuacja jest wymagająca.
– Obawiamy się, czy uda im się wykarmić wszystkie pisklęta. Pierwsze dni życia są najtrudniejsze, a my nie możemy pomóc, więc wszystko uważnie obserwujemy. W zeszłym sezonie udało się im odchować pięć młodych – mówi.
Natura bywa bezwzględna
Choć historia daje nadzieję, trzeba pamiętać, iż przyroda rządzi się własnymi prawami.
– Średnio bociany w Polsce odchowują około 2–3 młodych. Wszystko zależy od dostępności pokarmu. Zdarza się, iż ptaki eliminują najsłabsze pisklęta, by zwiększyć szanse przetrwania silniejszych – tłumaczy Artur Paul.
To trudny, ale naturalny mechanizm, który decyduje o przetrwaniu gatunku. Dlatego na tym etapie trudno przewidzieć, ile młodych ostatecznie przeżyje.
Mimo to, historia bocianów z ośrodka pod Żychlinem pokazuje, iż choćby po najcięższych doświadczeniach możliwe jest nowe życie. Dla opiekunów to nie tylko praca, ale też dowód na sens ich działań.
Teraz wszystko w rękach natury. Przed bocianami najważniejszy etap – wysiadywanie jaj i walka o przetrwanie młodych.


















