Niespodziewani goście
Telefon obudził Jolę o piątej rano. Dzwonił z nieznanego numeru.
Tak? odpowiedziała sucho.
Joluś? rozległ się głośny, radosny kobiecy głos. To ty?
Ja odparła obojętnie.
To ja! zawołała kobieta. Poznałaś mnie?
Poznałam skłamała Jola z grzeczności, choć nie miała pojęcia, kto mówi.
Byłam pewna, iż od razu zgadniesz! ciągnęła rozmówczyni. Jak dobrze, iż cię złapałam. Możesz teraz rozmawiać?
Mogę.
Świetnie! My z mężem, dziećmi i tak dalej jesteśmy już na dworcu. Wysiedliśmy z pociągu godzinę temu. Dobrze mnie słyszysz?
Dobrze.
Mówisz trochę cicho. Na pewno wszystko w porządku, Joluś?
Wszystko świetnie.
Cieszę się! Najpierw chcieliśmy zatrzymać się w hotelu. Myśleliśmy, iż nie mamy tu rodziny. Ale wtedy przypomnieliśmy sobie o tobie. Rozumiesz?
Rozumiem.
To takie szczęście, iż cię znaleźliśmy! choćby nie wiesz, jak się ucieszyliśmy. Zwłaszcza dzieci.
Mogę sobie wyobrazić.
A mój mąż od razu powiedział: Zadzwoń do Jolanty. Ona cię nie zawiedzie.
Miał rację. Nie zawiodę.
Więc pozwolisz nam się u ciebie zatrzymać? Dobrze zrozumiałam?
Dobrze. Pozwolę.
Nie zostaniemy długo mówiła dalej kobieta. Tylko na parę tygodni. Zwiedzimy miasto i wrócimy do domu. Bo, jak to mówią, gość w dom, Bóg w dom, ale u siebie najlepiej. Zgadzasz się?
Zgadzam się.
Tak myślałam! Zwłaszcza mój mąż. Od razu powiedział, iż Jolanta nas nie odtrąci. W końcu jesteśmy rodziną. choćby jeżeli daleką, choćby jeżeli nie widzieliśmy się dziesięć lat, ale jednak. Prawda?
Prawda.
Mieszkasz teraz sama?
Sama.
W trzypokojowym mieszkaniu?
Tak.
Czyli możemy do ciebie przyjechać?
Przyjeżdżajcie.
Będziemy za godzinę. przez cały czas tam mieszkasz?
Nadal.
To czekaj. Zaraz będziemy.
Czekam odpowiedziała Jola.
Odłożyła telefon na szafkę nocną, przewróciła się na drugi bok, nakryła głowę kołdrą i zasnęła, choćby nie przejmując się tym, iż wciąż nie wie, z kim właśnie rozmawiała.
Godzinę później rozległ się dzwonek do drzwi. Jola spojrzała na zegarek, zamknęła oczy i odwróciła się plecami. Telefon zadzwonił ponownie. Jola spała.
Po chwili do drzwi zaczęto stukać. Jola pozostała obojętna. W końcu telefon odezwał się znowu.
Tak? powiedziała, nie otwierając oczu.
Joluś? rozradowanym głosem zawołała ta sama kobieta.
Tak.
To my! Jesteśmy pod drzwiami. Dzwonimy i pukamy, ale nie otwierasz.
Dzwonicie?
Tak!
Dlaczego was nie słyszę?
Nie wiem.
Spróbujcie jeszcze raz.
W mieszkaniu rozległ się dzwonek.
Dzwonimy powiedziała kobieta.
Nie odparła Jola nic nie słyszę. A teraz zapukajcie.
W drzwi rozległo się pukanie.
Pukamy oznajmiła rozmówczyni.
Nie odpowiedziała Jola wciąż nic.
Chyba się pogubiłam powiedziała kobieta.
Co? spytała Jola.
Gdzie teraz jesteś, Joluś?
Co masz na myśli? W domu.
Gdzie w domu?
W Łodzi odparła Jola pierwsze, co przyszło jej do głowy. Gdzie indziej miałabym być?
Jak to w Łodzi? A nie w Warszawie?
Przeprowadziłam się dziewięć lat temu. Zaraz po rozwodzie.
Dlaczego?
Dlaczego się rozwiodłam?
Dlaczego wyjechałaś?
Znudziła mi się Warszawa. Za dużo złych wspomnień.
A w Łodzi lepiej?
Oczywiście. Dużo lepiej.
Co tam jest lepsze?
Wszystko. Cokolwiek bym robiła. I zero wspomnień. Ale po co tłumaczę? Przyjeżdżajcie i przekonajcie się sami. Ile was jest?
Cztery osoby. Ja, mąż i dwoje dzieci. Starszy Krzysiek, młodszy Robert. Robert w tym roku po raz trzeci zdaje na studia.
No to przyjeżdżajcie. U nas też są dobre uczelnie.
Kiedy mamy przyjechać?
Choćby teraz.
Teraz się nie da. Mamy mnóstwo spraw w Warszawie. Robert chce studiować tylko tam. A my przyjechaliśmy, żeby się tu urządzić. Planowaliśmy mieszkać z tobą rok. Ale widzisz, jak wyszło.
Więc dzisiaj nie przyjedziecie?
Nie.
Szkoda. Już się nastawiłam.
Nam też szkoda. choćby nie wiesz jak.
Właśnie wiem.
Nie, nie wiesz. Jak pomyślę, co nas teraz czeka, odechciewa mi się żyć.
Jola uznała, iż czas zakończyć rozmowę.
No dobrze powiedziała jeżeli nie teraz, to przyjedźcie, kiedy będzie wam pasowało. Zawsze was ucieszy. A jak już się urządzicie w Warszawie, od razu daj mi znać, gdzie mieszkacie. Przyjadę w odwiedziny. Też na parę tygodni. A potem zobaczymy. W końcu teraz w Warszawie nie mam nikogo oprócz was. Umówione? Dasz mi swój adres?
Ale Jola nie usłyszała odpowiedzi, bo nagle połączenie się urwało.








