Niezapowiedziani goście
Telefon obudził Weronikę o piątej rano. Dzwonił z nieznanego numeru.
Tak? sucho odpowiedziała.
Weroniko? usłyszała donośny i radosny kobiecy głos. To ty?
Ja obojętnie odparła.
To ja! zawołała kobieta. Poznałaś mnie?
Tak skłamała Weronika z grzeczności, choć nie miała pojęcia, kto mówi.
Byłam pewna, iż od razu mnie rozpoznasz! ciągnęła kobieta. Cieszę się, iż cię złapałam. Możesz teraz rozmawiać?
Mogę.
Świetnie. Jesteśmy z mężem, dziećmi i już na dworcu. Wysiedliśmy z pociągu godzinę temu. Dobrze mnie słyszysz?
Dobrze.
Mówisz trochę cicho. Wszystko w porządku, Weroniko?
Wszystko świetnie.
Cieszę się. Najpierw chcieliśmy zatrzymać się w hotelu. Myśleliśmy, iż nie mamy tu rodziny. Ale potem przypomnieliśmy sobie o tobie. Rozumiesz?
Rozumiem.
To takie szczęście, iż cię znaleźliśmy! Nie wyobrażasz sobie, jak się ucieszyliśmy. Zwłaszcza dzieci.
Mogę sobie wyobrazić.
A mój mąż od razu powiedział: Zadzwoń do Weroniki. Ona cię nie zawiedzie.
I miał rację. Nie zawiodę.
Więc pozwolisz nam się zatrzymać u siebie? Dobrze zrozumiałam?
Dobrze. Pozwalam.
Nie zostaniemy długo ciągnęła kobieta. Tylko na dwa tygodnie. Zwiedzimy miasto i wrócimy do domu. Bo, jak to mówią, w gościach dobrze, ale w domu najlepiej. Zgadzasz się?
Zgadzam się.
Tak myśleliśmy! Zwłaszcza mąż. Od razu mówił, iż nie ma mowy, żeby Weronika nas nie przyjęła. W końcu jesteśmy rodziną. choćby jeżeli daleką, choćby jeżeli widzieliśmy się ostatnio dziesięć lat temu ale rodzina to rodzina. Prawda?
Prawda.
Mieszkasz teraz sama?
Sama.
W trzypokojowym mieszkaniu?
Tak.
Więc możemy do ciebie przyjechać?
Możecie.
Będziemy za godzinę. przez cały czas tam mieszkasz?
Nadal.
To czekaj. Zaraz będziemy.
Czekam odpowiedziała Weronika.
Wyłączyła telefon, położyła go na szafce nocnej, przewróciła się na drugi bok, nakryła głowę kołdrą i zasnęła, nie przejmując się specjalnie tym, iż wciąż nie wie, z kim właśnie rozmawiała.
Godzinę później rozległ się dzwonek do drzwi. Weronika spojrzała na zegarek, zamknęła oczy i odwróciła się. Telefon zadzwonił. Weronika spała.
Po chwili ludzie zaczęli pukać. Weronika była obojętna. W końcu telefon znów zadzwonił.
Tak? powiedziała, nie otwierając oczu.
Weroniko? rozradował się ten sam głos.
Tak.
To my! Jesteśmy pod twoimi drzwiami. Dzwonimy i pukamy, ale nie otwierasz.
Dzwonicie?
Tak!
Dlaczego was nie słyszę?
Nie wiem.
To zadzwońcie jeszcze raz.
W mieszkaniu rozległ się dzwonek.
Dzwonimy powiedziała kobieta.
Nie odparła Weronika nie słyszę. A teraz zapukajcie.
Rozległo się pukanie.
Pukamy powiedziała.
Nie odpowiedziała Weronika nie słyszę.
Chyba coś pomieszałam westchnęła kobieta.
Co? zapytała Weronika.
Gdzie teraz jesteś, Weroniko?
Co masz na myśli? W domu.
Gdzie w domu?
W Radomiu odpowiedziała Weronika, pierwsze, co przyszło jej do głowy. Gdzie indziej miałabym być?
Jak to w Radomiu? A nie w Warszawie?
Przeprowadziłam się dziewięć lat temu. Zaraz po rozwodzie.
Dlaczego?
Dlaczego rozwód?
Dlaczego przeprowadzka?
Znudziła mi się Warszawa. Za dużo złych wspomnień.
A w Radomiu lepiej?
Oczywiście. Dużo lepiej.
Co tam lepszego?
Wszystko. Cokolwiek robię. I żadnych przykrych wspomnień. Ale po co tłumaczę? Przyjeżdżajcie i sami zobaczycie. Ile was jest?
Cztery osoby. Ja, mąż i dwoje dzieci. Starszy Kacper, a młodszy Wojtuś. Wojtuś chce za trzecim razem dostać się na studia w tym roku.
To przyjeżdżajcie wszyscy. U nas też jest świetny uniwersytet.
Kiedy mamy przyjechać?
Choćby teraz.
Teraz się nie da. Mamy dużo spraw w Warszawie. Wojtuś chce studiować tylko tam. A my przyjechaliśmy, żeby znaleźć pracę. Planowaliśmy mieszkać z tobą rok. Ale widzisz, jak wyszło.
Więc nie przyjedziecie dziś?
Nie.
Szkoda. Już się nastawiłam.
Nam też szkoda. Nie wyobrażasz sobie.
Mogę sobie wyobrazić.
Nie, nie możesz. Gdy myślę, co nas teraz czeka, odechciewa się żyć.
Weronika uznała, iż pora skończyć rozmowę.
No dobrze powiedziała jeżeli nie możecie teraz, to przyjeżdżajcie, kiedy będziecie mogli. Zawsze was przyjmę. A jak się już urządzicie w Warszawie, od razu podaj mi adres. Przyjadę do was w odwiedziny. Też na dwa tygodnie. A potem zobaczymy. W końcu teraz w Warszawie nie mam nikogo oprócz was. Umówione? Dasz znać, gdzie mieszkacie?
Ale Weronika nie usłyszała odpowiedzi, bo połączenie się urwało.













