Cillian Murphy połączył siły z Netflixem nie tylko po to, by znów jako gangster przemierzać brudne i zrujnowane ulice Birmingham. Skoro film "Peaky Blinders: Nieśmiertelny" cieszy się sporą popularnością u giganta streamingu, warto przypomnieć wszystkim o istnieniu dramatu "Steve" – powiedzieć, iż jest "niedoceniony", to jak nic nie powiedzieć.
Zdobywca Oscara za "Oppenheimera" znów wystąpił przed kamerą Tima Mielantsa, który w swojej twórczości kładzie mocny nacisk na tematykę społeczną. W "Drobiazgach takie jak te", filmie poświęconym pralniom sióstr magdalenek, wcielił się w sprzedawcę węgla, a w "Stevie" przyjął posadę dyrektora placówki dla trudnej młodzieży.
"Steve" z Cillianem Murphym zasługuje na większą uwagę. O czym jest film Netflixa?
Steve rozpoczyna dzień od wstania lewą nogą. Zapomina o wizycie telewizji w prowadzonej przez siebie szkole dla "odrzuconych przez resztę świata" chłopców i – jak na złość – jedno złe zdarzenie rodzi kolejne. Dyrektor musi zapanować nad wścibskimi dziennikarzami, bezdusznymi deweloperami, łobuzującymi uczniami, przygnębionymi nauczycielami. Głowę zawracają mu też problemy osobiste.
"Steve" może pochwalić się znakomitym aktorstwem, a komplement ten nie dotyczy jedynie odtwórcy głównej roli. Sceny z Jayem Lycurgo, który również pojawił się w "Nieśmiertelnym", oraz Emily Watson ("Hamnet") są aż gęste od niewysłowionego napięcia. Dynamika między postaciami jest organiczna, nic w niej nie zgrzyta.
Ubiegłoroczny dramat jest niezwykle aktualnym obrazem, gdyż ukazuje, jak system zawodzi nauczycieli z powołania i idącą z nimi w parze młodzież. "Społeczną frustrację Mielants uwzględnia zarówno na papierze, jak i poza nim, dając operatorowi kamerę do ręki (dlatego jest tak chwiejna) i zamykając obsadę w klaustrofobicznej przestrzeni" – mogliście przeczytać w naszej recenzji.
Sposób, w jaki belgijski reżyser nakręcił swoje ostatnie dzieło, będzie dla niektórych trudny w odbiorze. Adaptacja powieści "Shy" pióra Maxa Portera bawi się domysłami, a jej kamera często odzwierciedla wewnętrze problemy postaci.
W obsadzie "Steve'a", który był nominowany do nagrody BAFTA w kategorii najlepszy film brytyjski, znaleźli się również: Tracey Ullman ("Tajemnice lasu"), Ruby Ashbourne Serkis ("Wąż"), Roger Allam ("Wiatr buszujący w jęczmieniu"), Ben Lloyd-Hughes ("Zanim się pojawiłeś") i Youssef Kerkour ("Napoleon").
Dlaczego "Steve" był dla Cilliana Murphy'ego tak ważnym filmem?
Dla Cilliana Murphy'ego rola w "Stevie" miał wielkie znaczenie, biorąc pod uwagę, iż niemalże wszyscy w jego rodzinie są lub byli nauczycielami. – Ta szkoła poprawcza – czy jakkolwiek chcemy ją nazwać – stara się nawiązać kontakt z dziećmi. To było dla mnie wyjątkowe, ponieważ moi rodzice są emerytowanymi nauczycielami, a mój dziadek był dyrektorem – mówił w rozmowie z British Film Institute, wymieniając dalej wujków oraz ciocie.
– Pracując z Timem przy "Peaky Blinders", widziałem jego prawdziwą wrażliwość, a w serialu nie udało mu się jej tak naprawdę zgłębić – dodał aktor.















