Nie wytrzymała – V eronika spokojnie wręczyła mężowi kubek herbaty: “Składam pozew o rozwód”. Artur zaskoczony pyta: “Dlaczego? Przecież dzieci potrzebują ojca!”. V eronika, sfrustrowana rutyną i brakiem luksusu, marzy o leniwym życiu i zakupach. Szybki rozwód, chłopcy zostają z matką, ale każdą wolną chwilę spędzają u ojca, który po odziedziczeniu domu zaczyna nowe życie z serdeczną i energiczną Lubą. Dzieci z euforią czekają na weekendy, co doprowadza Weronikę do furii. Pewnego dnia Weronika postanawia oddać dzieci Arturowi, sądząc, iż ta “święta” Luba gwałtownie się podda. Jednak mijają tygodnie i… nikt nie chce dzieci z powrotem. Artur i Luba szczęśliwie sobie radzą, a Weronika zostaje sama – bez męża, pieniędzy i dzieci. Jak to możliwe: tyle lat czekała, a przestała się starać tuż przed metą… To niesprawiedliwe!

newsempire24.com 4 godzin temu

Nie wytrzymała

Składam pozew o rozwód powiedziała spokojnie Weronika, podając mężowi kubek herbaty. adekwatnie to już złożyłam.

Powiedziała to takim tonem, jakby mówiła o codziennych sprawach. Coś w stylu na obiad będzie kurczak z warzywami.

Mogę wiedzieć od kiedy Hmm, dobra, nie przy dzieciach odparł Michał, widząc dwie bardzo zawstydzone buzie, po czym ściszył głos. Czym ci zawiniłem? Już nie wspomnę o tym, iż dzieciom potrzeba ojca.

Myślisz, iż nie znajdę im innego taty? Weronika teatralnie przewróciła oczami i uśmiechnęła się z politowaniem. Czym zawiniłeś? Praktycznie wszystkim! Miałam nadzieję, iż życie z tobą będzie spokojne jak mazurskie jezioro, a ono bardziej przypomina rwącą Wisłę!

Chłopaki, wszystko zjedliście? Michał nie chciał kontynuować tej rozmowy przy dzieciach. Do pokoju, pobawić się. I nie podsłuchiwać! zawołał jeszcze za nimi, doskonale znając harcerzy w swoich synkach. No, teraz możemy dokończyć.

Weronika zacisnęła usta z irytacją. choćby tu rządzi! Udaje ojca roku

Mam już dość takiego życia. Nie chcę wstawać codziennie do pracy na osiem godzin, uśmiechać się do kolegów z biura, tłumaczyć się przed klientami Chcę spać do południa, chodzić po drogich butikach i odwiedzać salony kosmetyczne. Tego ty mi nie zapewnisz. Wystarczy, oddałam ci najlepsze dziesięć lat mojego życia

Możemy już darować sobie te wzniosłe teksty? przerwał sucho Michał. To nie ty sama tak się starałaś, żeby za mnie wyjść dziesięć lat temu? Mi do ślubu wtedy się średnio spieszyło.

Pomyliłam się. Zdarza się najlepszym.

Rozwód poszedł gwałtownie i bez wielkich awantur. Michał choć z ciężkim sercem zgodził się, by chłopcy zostali z matką, ale pod warunkiem, iż co weekend będą u niego. I ferie też. Weronika zgodziła się od razu.

Pół roku później Michał przedstawił swoim synkom nową żonę. Pogodna i uśmiechnięta Luba od razu zdobyła sympatię chłopców, którzy nie mogli się doczekać każdej kolejnej wizyty u ojca, czym niesamowicie drażnili matkę.

Jeszcze bardziej Weronikę frustrowało, gdy okazało się, iż Michał odziedziczył dom po jakimś dalekim wujku, kupił sobie ogromny dom pod Warszawą i żyje teraz jak król. Pracy jednak nie rzucił, alimenty płacił symboliczne, bo i tak sam stroił chłopaków od stóp do głów i regularnie kupował im nowe gadżety i jeszcze te niby skromne alimenty kontrolował!

Czemu ona nie mogła wytrzymać jeszcze pół roku? Gdyby Weronika wiedziała, jak to się potoczy Oj, wtedy by się nie rozerwała!

A może jeszcze nie wszystko stracone?

***

Napijemy się herbaty? Jak za dawnych lat zagaiła Weronika, kręcąc na palcu kosmyk długich włosów i wdzięcznie się uśmiechając. Krótka sukienka podkreślała kształty, makijaż był perfekcyjny, odejmował jej co najmniej pięć lat Naprawdę się postarała, wyglądała świetnie!

Nie mam czasu odpowiedział chłodno Michał, zerkając na byłą żonę przelotnym wzrokiem. Chłopaki już gotowi?

Jeszcze czegoś nie mogą znaleźć, będą się mordować jeszcze dobre dziesięć minut, znam ich przecież odpowiedziała zawiedzionym tonem, ale nie dawała za wygraną. Może wszyscy razem spędzimy Sylwestra? Kacper z Jurkiem pół dnia ubierali choinkę.

Przecież ustaliliśmy na sprawie, iż ferie są moje. A Sylwestra spędzamy razem w takiej fajnej wiosce w górach, gdzie będzie masa śniegu, a Luba już wszystko załatwiła wyjaśnił Michał.

Ale to święto rodzinne

To świetnie, bo będziemy całą rodziną. Masz jeszcze coś przeciwko, to odbiorę chłopców na stałe.

Gdy za szczęśliwym Michałem i synami zamknęły się drzwi, Weronika ze złości rozbiła drogi serwis kawowy, który dostali na ślub. Luba Znowu ta Luba! Zawsze wpycha się wszędzie, wiecznie szczęśliwa i uśmiechnięta do chłopców. Na pewno tylko liczy dni do ich powrotu. Weronika aż za dobrze wiedziała, jakie jej dzieci potrafią być niesforne i rozbrykane!

Ale to może być szansa. Uśmiechnęła się do siebie z satysfakcją. Jeszcze nie wszystko stracone. Niedługo wszystkie pieniądze Michała będą tylko jej!

***

Co to ma być? Michał uniósł brwi, widząc na progu walizki.

Jak to co? Rzeczy. Kacpra i Jurka Weronika kopnęła jedną z walizek tak, iż aż się zachwiała. Pomyślałam, iż skoro ty sobie wszystko ułożyłeś, czas zadbać o siebie. Ale sam rozumiesz, nie każdy facet będzie chciał wychowywać cudze dzieci, więc chłopcy będą teraz mieszkać z tobą. Już byłam w opiece, zgłoszone, teraz tylko kwestia papierów. Ty się tym zajmiesz, bo ja właśnie wyjeżdżam na dłuższy urlop z bardzo perspektywicznym panem.

Zostawiając zszokowanego Michała w drzwiach, Weronika powoli ruszyła do czekającego przed domem auta. Ciekawe, na ile wytrzyma ta święta Lubunia? Tydzień? Dwa? Pewnie dwa. A Michał wybierając między dziećmi a nową żoną na pewno zdecyduje się na synów. I wróci do niej. Z całymi pieniędzmi…

Mijały tygodnie. Miesiąc. Dwa. Telefonu z żądaniem, by odebrać dzieci nie było. A z relacji chłopaków wynikało, iż Luba choćby nie podniosła na nich głosu! Niemożliwe. Te dwa ancymony nagle stały się grzeczniutkie? To jakiś żart!

No i jak chłopcy się zachowują? Jeszcze się nimi nie zmęczyliście? Weronika nie wytrzymała i zadzwoniła do byłego męża.

Są super, nie rozrabiają, słuchają i pomagają od razu cieplejszym tonem odparł Michał, kiedy tylko zeszło na temat synów. Złote dzieciaki!

Tak? aż się zdziwiła Weronika. U mnie to ciągle coś nabroili

Bo trzeba z dziećmi się zajmować parsknął pogardliwie Michał. Ty ciągle siedzisz z nosem w telefonie. A poza tym, informuję cię przeprowadzamy się. Jak będziesz chcieć, może przywiozę chłopaków na ferie.

Przecież to też moje dzieci!

Sama zrzekłaś się do nich praw zaśmiał się głośno Michał. Matka roku, nie ma co.

Weronice pozostało tylko gryźć się w język i rwać włosy z głowy. Ani nie odzyskała męża (czyli pieniędzy), z nowym partnerem nie wyszło, a dzieci teraz będą daleko. Chociaż Nie będzie jakoś szczególnie za nimi tęskniła za dobrze było jej spędzać czas tylko dla siebie.

I to ma być sprawiedliwość? Przetrwać dziesięć lat i zrezygnować tuż przed dostatnim życiem

To się nazywa pech. Niesprawiedliwość!

Idź do oryginalnego materiału