Pierwszym skojarzeniem z czeską kulturą filmową dla dzieci pozostają bez wątpienia animacje. Kto bowiem nie zna przygód Krecika, problemów budowlanych Pata i Mata albo – to już dla bardziej wtajemniczonych – Żwirka i Muchomorka? Wielu widzów prawdopodobnie oglądało przynajmniej jedną z nich. Warto jednak pamiętać, iż animacje są jedynie fragmentem bogatego świata baśni naszych południowych sąsiadów.
Kolejną istotną częścią tej tradycji są pełnometrażowe bajki aktorskie. W tych produkcjach występują aktorzy, a przedstawiane historie często mają charakter baśniowy lub fantastyczny. Nierzadko pojawiają się w nich także piosenki. Do najznamienitszych tytułów należą chociażby: Dumna królewna (reż. Bořivoj Zeman, 1952), Szalenie smutna królewna z Heleną Vondráčkovą w tytułowej roli (reż. Bořivoj Zeman, 1968) lub Niech żyją duchy! (reż. Oldřich Lipský, 1977). Ale zacznijmy od początku! By dobrze zrozumieć popularność tego gatunku, warto przyjrzeć się jego miejscu w czeskiej kulturze.

Miłość Czechów do bajek
Najpierw warto zadać sobie pytanie, czemu bajki pełnią tak istotną rolę w tej kulturze? Być może nam, Polakom, trudno to sobie wyobrazić, ale nasi południowi sąsiedzi, niezależnie od wieku, bardzo chętnie przysiadają nad bajkami. Łatwo to pokazać na prostym przykładzie – my w Wigilię oglądamy kultowego Kevina samego w domu, Czesi za to Trzy orzeszki dla Kopciuszka.
Jaromír Blažejovský, czeski dziennikarz filmowy oraz wykładowca na Uniwersytecie Masaryka w Brnie, tak komentuje istotność tego gatunku dla naszych południowych sąsiadów:
Myślę, iż jest tak dlatego, iż mamy pewien deficyt narodowej epiki. Jesteśmy małym narodem, mamy znakomitą lirykę, słabszą epikę. W historii mamy tylko jeden wielki heroiczny okres: husytyzm. Na przykład Polacy są narodem wielkich opowieści, wielkiej epiki: Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski, Bolesław Prus i mój ulubiony Faraon. Typowa polska opowieść opowiada o powstaniu, rozgrywa się na polu bitwy. Typowa czeska opowieść rozgrywa się w kuchni, w salonie, w gospodzie i dzieje się tam niewiele.

Dodaje również, że:
Klasyczna bajka jest w istocie epiką rycerską, a epika rycerska wywodzi się w pewnym aspekcie z legend o królu Arturze. Dlatego Anglicy nie mają bajek – mają opowieści arturiańskie. Francuzi mają filmy płaszcza i szpady. Jugosłowianie mieli silną tradycję filmów partyzanckich. Amerykanie mają westerny. A Czesi mają bajki – to jest nasza epika.
Od Boženy Němcovej do filmowej bajki
Idąc dalej literackim tropem – Polacy mają Ignacego Krasickiego, Niemcy braci Grimm, Duńczycy Hansa Christiana Andersena. U Czechów złotymi zgłoskami w historii literatury zapisała się za to Božena Němcová. To oczywiście autorka sławnej Babuni, ale jej spuścizna oraz wpływ na kulturę, wykraczają ponad to.

Lukáš Skupa, doktor i dziennikarz filmowy specjalizujący się w historii Czech, a także autor książki o kinematografii dziecięcej Jednou nebudeme malí: Český hraný film pro děti 1945 – 1993 (pol. Pewnego dnia nie będziemy mali: Czeski film fabularny dla dzieci 1945–1993 [tłum. redakcji]), tak opowiada o tym bogatym dziedzictwie:
Czeskie bajki w dużej mierze wywodzą się z tradycji twórczości Boženy Němcovej, co silnie wpłynęło na ich charakter. Są urocze i humorystyczne, bardziej osadzone w rzeczywistości. Konflikt dobra ze złem w nich przybiera formę starcia prostego ludu z władcami (arystokracja jest często zabawna lub wręcz ośmieszana). Duchy w nich nie są przerażające, ale raczej humorystyczne (np. diabły w czeskich bajkach rzadko są demonicznymi postaciami, najczęściej są to raczej śmieszne lub urocze figury). I również nie są zbyt bogate w istoty nadprzyrodzone i czary. Oprócz Bożeny Němcowej mamy jeszcze innego ważnego autora bajek – Karla Jaromíra Erbena. Można go porównać do tradycji niemieckich braci Grimm. Jego bajki były bardziej nierealistyczne, magiczne i zawierały również motywy straszne. Ta tradycja niestety w filmie nie przyjęła się zbytnio. jeżeli porównamy liczbę ekranizacji bajek Němcowej i Erbena, różnica jest ogromna. U Erbena jest naprawdę tylko kilka filmów, podczas gdy u Němcowej jest ich wiele i powstają przez cały czas kolejne.
I już historia jednej ze starszych bajek została zaczerpnięta właśnie od tej czeskiej pisarki. Dumna królewna, bo to o nią chodzi, zgrabnie pokazuje to, co dla tego gatunku filmowego zdaje się być charakterystyczne.

Przepis na bajkę
Historia opowiada o pięknej, ale zarozumiałej księżniczce Krasomili oraz królu Miroslavie, który postanawia dać jej lekcję pokory. W przebraniu ogrodnika trafia on na jej dwór i stopniowo pokazuje bohaterce świat poza murami pałacu. Już sam ten pomysł fabularny dobrze oddaje jedną z typowych cech czeskich bajek: bohaterowie – choćby jeżeli są władcami – często muszą zejść z piedestału i zetknąć się z codziennym życiem zwykłych ludzi.
Film pokazuje również charakterystyczne dla tego gatunku podejście do władzy i arystokracji. Postacie dworzan czy doradców królewskich przedstawione są z dużą dawką humoru, a ich intrygi bywają bardziej komiczne niż groźne. W rezultacie historia nie opiera się na dramatycznym konflikcie, ale raczej na lekkiej, momentami ironicznej, opowieści o przemianie bohaterów.

Czasem widz ma do czynienia nie tylko z dworzanami, ale także z postaciami fantastycznymi (wyglądającymi adekwatnie jak ludzie, choć ich nadnaturalny status wynika raczej z fabuły lub charakterystycznego stroju). Taki przykład pojawia się chociażby w Niech żyją duchy!. Widz może tam zobaczyć straszydło średniowiecznego rycerza, nawiedzającego ruiny zamku ze swoją córką. W Księżniczce z młyna (Zdeněk Troška, 1994) pojawia się natomiast cała plejada fantastycznych postaci. Jest tam diabeł, wodnik, diablica, wiedźma… Co warto dodać – postaci te nie mają straszyć. Częściej urozmaicają fabułę lub są zainspirowane folklorem.
Zwieńczającym komponentem, bez którego trudno byłoby mówić o czeskim filmie w ogóle, pozostaje humor. W baśniach widz również może go zaznać. I to w wielu odmianach! Pojawiają się żarty sytuacyjne, gry słów (te mogą być utrudnieniem dla obcokrajowców) lub zabawne, przerysowane postaci. Humor nie jest jednak ostry. Sprawia wrażenie raczej pogodnego, przywołującego od razu na usta widza lekki uśmiech. Ten rodzaj humoru dobrze oddaje charakter czeskiej kultury – pełnej autoironii i dystansu do rzeczywistości. Baśniowy świat nie jest miejscem wielkich dramatów ani patetycznych konfliktów. To przestrzeń drobnych perypetii, nieporozumień i sytuacji, które rozładowują napięcie uśmiechem. Ale to nie ostatni komponent, tworzący baśniowy świat!

Pląsy w celi więziennej i oda do pieczarek?
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów czeskich bajek aktorskich jest muzyka. W wielu z nich piosenki nie stanowią jedynie dodatku do fabuły, ale są jej integralną częścią. Bohaterowie śpiewają, a muzyczne wstawki pomagają budować nastrój – od komediowego po romantyczny.
Dobrym przykładem pozostaje Szalenie smutna królewna z 1968 roku. Tytułową rolę zagrała w nim popularna piosenkarka Helena Vondráčková, co nie było przypadkiem. Jej muzyczny talent został w filmie w pełni wykorzystany. Na ekranie towarzyszył jej równie znany ówcześnie muzyk Václav Neckář. Piosenki nie tylko wzbogacają opowieść, ale także nadają jej lekkość i komediowy rytm. Mają dodatkowo swój urok – ciężko, by uśmiech nie wchodził na ustach, gdy główny bohater tej produkcji, przesiadując w celi więziennej, śpiewa o swojej miłości i wymalowuje na wszystkich ścianach serduszka.

Muzyczność widoczna jest również w innych produkcjach, takich jak Niech żyją duchy!. W filmie tym piosenki pomagają budować atmosferę przygody i dziecięcej radości, a jednocześnie łatwo wpadają w ucho. Zwyczajność przeplata się w nich z fantastyką. Młodzi bowiem walczą z właścicielem sklepu o zrujnowany zamek. Jedni chcą mieć miejsce do zabaw, drudzy hodować tam pieczarki (wspomniany mężczyzna śpiewa choćby o tym pomyśle). Niespodziewanie młodym pomagają duchy zamieszkałe w ruinie. Historię okraszono ośmioma piosenkami, reklamując ją hasłem: Komedia z muzyką, dziećmi, krasnalami i straszydłami.
Utwory po premierach miały możliwość żyć własnym życiem. Można było je sprzedawać do odsłuchu prywatnego, puszczać w radiu bądź telewizji. Należy dodatkowo podkreślić, iż filmy te – o dziwo – nie były wcale tak często promowane jako musicale lub bajki muzyczne. Piosenki (czy też zwyczajnie muzyka, rozumiana jako jeden motyw przewodni) zajęły swoje miejsce w tych produkcjach, stały się po prostu integralną częścią bajek. To ułatwia zrozumienie braku potrzeby rozdzielania tego na dwa osobne nurty.

Dla tych jeszcze nieprzekonanych!
Z pewnością dla tych, co przywykli do czechosłowackich animacji, będzie to coś nowego. Może się to spodobać, bądź nie, ale w tej mieszance humoru, fantastyki i codzienności kryje się coś rozczulającego. Czeskie bajki nie epatują wielkimi dramatami ani heroicznymi pojedynkami dobra ze złem. Zamiast tego pokazują świat, w którym choćby królowie potrafią być trochę nieporadni, duchy okazują się całkiem sympatyczne, a problemy rozwiązuje się sprytem, życzliwością i odrobiną szczęścia. Bohaterowie nie są perfekcyjni, tylko popełniają błędy, bywają dumni, zazdrośni czy naiwni, ale właśnie dzięki temu łatwo się z nimi utożsamić.
To również opowieści pełne ciepła i łagodnego humoru. Żarty nie ranią, fantastyczne postacie nie straszą, a muzyka i piosenki wprowadzają lekkość, która sprawia, iż historie ogląda się z przyjemnością, niezależnie od wieku. Być może właśnie dlatego warto sięgnąć po czeskie bajki. Pozwalają przenieść się do świata, który jest jednocześnie baśniowy i swojsko znajomy. Świata, w którym wielkie przygody zaczynają się czasem od bardzo zwyczajnych spraw, a szczęśliwe zakończenie wydaje się czymś zupełnie naturalnym.

Dla zainteresowanych spis wybranych czeskich bajek, do wglądu własnego i obejrzenia!:
Dumna królewna (reż. Bořivoj Zeman, 1952),
Był sobie król (reż. Bořivoj Zeman, 1955),
Grubasku, wyjdź z worka! (reż. Jaromír Pleskot, 1955),
Szalenie smutna królewna (reż. Bořivoj Zeman, 1968),
Trzy orzeszki dla Kopciuszka (reż. Václav Vorlíček, 1973),
Złotowłosa (reż. Vlasta Janečková, 1973),
Honza prawie królem ([tłum. własne] reż. Bořivoj Zeman, 1976),
Niech żyją duchy (reż. Oldřich Lipský, 1977),
Trzech weteranów (reż. Oldřich Lipský,1983),
Księżniczka z młyna (reż. Zdeněk Troška, 1994),
Łotrando i Zubejda (reż. Karol Smyczek, 1996).








