Nie rozdrapuj przeszłości
Często zadumała się nad swoim życiem Teresa, odkąd skończyła pięćdziesiąt lat. Nie mogła nazwać swojego małżeństwa szczęśliwym, a wszystko przez męża, Józefa. W młodości pobrali się z miłości, naprawdę kochali się nawzajem. choćby nie zauważyła, kiedy zaczęło się w nim coś zmieniać.
Mieszkali na wsi, w domu teściowej Anny. Starała się, by w domu panował spokój. Szanując teściową, okazywała jej wdzięczność i troskę. Matka Teresy mieszkała w sąsiedniej wsi z młodszym synem, często chorowała.
Anna, jak ci się żyje z tą twoją synową Teresą? wypytywały plotkarki przy studni, w sklepie, a czasem choćby na drodze.
Nic złego nie mogę o Teresie powiedzieć, jest uprzejma, wszystko w domu potrafi zrobić, dobrze prowadzi gospodarstwo, pomaga mi we wszystkim odpowiadała zawsze Anna.
A kogo ty chcesz tym przekonać, iż między wami zgoda? Nigdy nie słyszałyśmy, by teściowa chwaliła synową, nie wierzymy! odcinały się sąsiadki.
To już wasza sprawa mówiła Anna i szła dalej.
Teresa urodziła córkę, Marysię. Wszyscy byli szczęśliwi.
Teresko, Marysia to cały ja dopatrywała się Anna swoich rysów w wnuczce, ale synowa tylko śmiała się wesoło, dla niej nie miało znaczenia, do kogo córka podobna.
Gdy Marysia skończyła trzy lata, Teresa urodziła syna. Znowu zamieszanie i euforia w domu. Józef pracował, Teresa zajmowała się dziećmi, teściowa bardzo pomagała. Żyli spokojnie, może choćby lepiej niż inni. Józef nie pił jak inni mężowie. Zdarzało się, iż sąsiadki musiały szukać swoich mężczyzn pod remizą, wyciągały ich ledwo żywych do domu, przeklinając wszystko wokół.
Już będąc w trzeciej ciąży, Teresa dowiedziała się, iż mąż ją zdradza. Na wsi nic się nie ukryje, gwałtownie rozniosła się wieść o Józefie i wdowie, Danucie. Nie zawahała się przyjść do Teresy sąsiadka, Walentyna.
Teresko, nosisz pod sercem trzecie dziecko Józka, a on powiedziała nieelegancko niewdzięcznik, kręci się wokół tamtej Danuty.
Walentyno, naprawdę? Niczego po nim nie zauważyłam zdziwiła się Teresa.
Pewnie, kiedy miałabyś zauważyć: dwójka dzieci, trzecie w drodze, dom, teściowa, gospodarstwo. A on żyje, jak mu wygodnie. Cała wieś już wie, iż mają ze sobą romans, Danuta choćby tego nie ukrywa.
Teresa była zdruzgotana. Wiedziała też o tym teściowa, ale milczała, bała się, żal było jej synowej. Wielokrotnie wytykała niesfornemu Józkowi takie zachowanie, ale on gwałtownie ją uciszał.
Mamo, czy widziałaś? Ludzie gadają, bo to ich zawód dawał do zrozumienia.
Pewnego dnia Walentyna znów wpadła do Teresy.
Teresko, twój Józek właśnie wślizgnął się do Danuty, widziałam na własne oczy, wracałam ze sklepu. Chcesz zostać sama z trójką dzieci? Idź do tej Danuty i wyciągnij ją za włosy! Teraz, gdy jesteś w ciąży, Józek nie podniesie na ciebie ręki, nie odważy się! wychlapała sąsiadka.
Teresa wiedziała, iż nie ma w sobie odwagi na bijatykę, tym bardziej z Danutą energiczną, hałaśliwą babą, której mąż utonął podczas pijackiej awantury. Pomimo strachu, postanowiła jednak iść.
Pójdę, spojrzę Józkowi w oczy, wyciągnę prawdę. On i tak nie przyzna się do winy, twierdzi, iż to babskie plotki powiedziała teściowej, która ją odradzała.
Teresko, gdzie z takim brzuchem? Szanuj siebie
Była późna jesień, już dobrze się ściemniło. Zapukała w okno Danuty, czekała, aż wyjdzie. Ale tamta zza drzwi wykrzyknęła:
A czego chcesz, kołaczesz w okna?
Otwórz, wpuszcz mnie. Wiem, iż mój Józek jest u ciebie, ludzie powiedzieli zawołała Teresa.
Ta, już biegnę, szybciej nie mogę! Wracaj do siebie, nie rób spektakli rozległ się wybuch śmiechu.
Po chwili odeszła, wiedząc, iż Danuta nie otworzy. Mąż wrócił po północy pijany. Rzadko pił, ale czasem miał takie epizody. Teresa czuwała.
Gdzie byłeś? Wiem, iż u Danuty. Przyszłam, choćby nie otwarła drzwi A ty dobrze o tym wiesz.
Co ty wymyślasz obruszył się nie byłem tam. Piłem z Gienkiem, kulawym, zasiedzieliśmy się, choćby nie zauważyłem kiedy.
Teresa nie uwierzyła mu, ale nie wszczęła awantury, była późna noc, a ona nie lubiła kłótni. Bo co mogła zrobić, jak mówi przysłowie: nie złapany – nie złodziej. Całą noc nie spała, myślała: Gdzie pójdę z dwójką dzieci, trzecie w drodze? Matka chora, brat z rodziną, tam ścisk i ciasnota. Jak się tam zmieścimy?
Matka zawsze jej powtarzała, gdy Teresa żaliła się na zdrady męża:
Cierp, córko, skoro już wyszłaś za mąż, masz dzieci cierp. Myślisz, iż mi było łatwo z twoim ojcem? Pił, przepędzał nas, pamiętasz, chowałyśmy się u sąsiadów. Bóg zrobił swoje, wezwał go do siebie. Ale ja wytrzymywałam, twój Józek przynajmniej nie bije i pije mniej. Taka już dola kobiet cierpieć.
Nie zgadzała się Teresa ze wszystkim, co mówiła matka, ale rozumiała, nie miała dokąd odejść. Teściowa również ją uspokajała.
Córeczko, gdzie z dziećmi pójdziesz, zaraz trzecie się urodzi. We dwie jakoś damy sobie radę z Józkiem.
Trzecia córka, Agnieszka, urodziła się słaba, często chorowała pewnie przez nerwy Teresy podczas ciąży. Z czasem wyciszyła się, teściowa poświęcała jej najwięcej uwagi.
Tereska, słyszałaś nowinę? znowu wpadła plotkarka Walentyna Danuta przygarnęła do siebie Mietka, żona go wyrzuciła z domu!
No i dobrze, niech sobie będzie odpowiedziała Teresa, a w duchu się ucieszyła: jej mąż nie będzie tam chodził.
Ale już po miesiącu znowu przyszła Walentyna.
Mietek wrócił do żony, wyprowadził się od Danuty! Teraz ta znowu będzie szukać faceta, no pilnuj swojego Józka, bo jeszcze wróci do dawnej miłości! groziła sąsiadka.
Życie Teresy i Józka było znowu spokojne, teściowa się cieszyła. Ale jeżeli już w mężczyźnie siedzi diabełek, długo nie wytrzyma przy żonie.
Anna wracając ze sklepu spotkała dawną przyjaciółkę, Anielę.
Anna, w kogo podoba się twój Józek? Teresa to fajna, ładna żona, Ty ją zawsze chwalisz Czego mu jeszcze brakuje?
Aniela, nie mów, iż Józek znowu lata za babami?
Lata, i to jak! Czego mu tu brakuje: wygody, opieki, wszystko podane, wyprane, nakarmiony. A on skacze do Weroniki, naszej rozwódki z stołówki
Anna nie mówiła Teresie, w sekrecie kłóciła się z synem, prosiła, by się opamiętał. Ale tego nie ukryjesz. Żona dowiedziała się znowu od Walentyny. Łzy, prośby nie przyniosły rezultatu. Józef, jak chodził na boki, tak chodził. Ale odchodzić od rodziny nie zamierzał wiedział, iż nie zostawi dzieci ani żony. Ale wierny i uczciwy nie był: w domu żona, dzieci, matka, wszystko poukładane, a na boku kobieta dla rozrywki.
Anna zaczęła już otwarcie ganiać syna i próbowała przemówić mu do rozsądku, ale dorosły facet nie słucha starej matki krzyczał, by się nie wtrącała.
Mamo, pracuję dla rodziny, pieniądze przynoszę, a wy tylko mnie oskarżacie. Wierzycie plotkom kłócił się Józek.
Rzadziej pił, a potem przestał w ogóle.
Minęły lata. Dzieci dorosły. Najstarsza Marysia wyszła za mąż w powiecie, tam kończyła szkołę, tam też z rodziną została. Syn ukończył studia w mieście, ożenił się, mieszka tam z żoną.
Najmłodsza Agnieszka kończy szkołę, zamierza iść do technikum w powiecie. Józef się uspokoił, nigdzie nie chodzi, praca i dom. Najczęściej leży na kanapie, zdrowie coraz gorzej. Całkiem przestał pić, i wcześniej nie nadużywał, teraz już zupełnie odpuścił alkohol.
Teresko, coś mi serce dokucza, chyba zaczyna promieniować w plecy narzekał. Teresko, bolą mnie kolana, co to może być, czyżby stawy dawały o sobie znać? Może muszę iść do lekarza w powiecie.
Teresa nie współczuła mu. Jej serce już dawno z kamienia: ile łez i smutków wylała, zanim mąż się uspokoił.
Zdrowie mu siadło, dlatego siedzi w domu i narzeka myślała niech idzie do swoich dawnych kumpel. Niech one się nim teraz zajmą!
Anna już odeszła, pochowali ją obok męża. W domu Józka i Teresy zapadła cisza. Dzieci i wnuki czasem przyjeżdżają w odwiedziny. Oboje się cieszą. Ojciec narzeka dzieciom na swoje zdrowie, choćby obwinia żonę, iż go nie leczy. Najstarsza córka przywozi leki, troszczy się o ojca, kręci wokół niego, a matce mówi:
Mamo, nie unoś się, tata jest chory a Teresie żal, bo córka trzyma stronę ojca.
Córeczko, sam sobie winien, miał za żywiołową młodość, a teraz chce, by mu wszyscy współczuli. I ja swoje zdrowie straciłam przez jego wybryki tłumaczyła się matka.
Syn też stara się wspierać ojca, rozmawia z nim, bo przecież mężczyźni
Dzieci jakby nie rozumiały matki, gdy ta tłumaczyła, iż ojciec ją zdradzał, a ona znosiła wszystko dla nich. Bo jak zostawić dzieci bez ojca? Jak ciężko i przykro jej było. Ale co słyszała w odpowiedzi?
Mamo, nie rozdrapuj przeszłości, nie dręcz taty mówiła najstarsza córka, syn też popierał siostrę.
Mamo, co było, minęło uspokajał syn i głaskał ją po ramieniu.
Teresa czuła żal, iż dzieci trzymają stronę ojca, ale rozumiała ich, nie miała im tego za złe. Takie już jest życie.
Dziękuję za przeczytanie, za wsparcie i subskrypcję. Powodzenia w życiu!









