Nie posiadasz niczego. To, co posiadasz, nie jest twoje / Albert

publixo.com 3 tygodni temu

Posłuchaj, co mówisz:
MOJA żona; MOJE dzieci; MOJA praca; MÓJ dom; MÓJ samochód; MOI koledzy; MOJE miasto; MÓJ kraj
A teraz zobacz:
Z żoną jesteś, dopóki ona tego chce. Dzieci dorastają i w końcu opuszczają cię. Pracę wykonujesz do czasu, gdy ktoś tego chce – choćby jeżeli masz „swój biznes”. Dom może zabrać ci bank, albo państwo „pod autostradę”. Samochód – policja. Koledzy – są twoi, bo ich znasz? Miasto – należy do wielu, raczej nie ty o nim decydujesz. Kraj – tak samo, a choćby jeszcze bardziej jest niezależny od ciebie.
Wyobraź sobie, iż tracisz to wszystko. Czujesz, iż świat – znów, TWÓJ świat – rozpada się.
Czy nie warto zadać sobie pytanie – czy to naprawdę jest/było MOJE? Co tak naprawdę jest moje? Czy coś musi do mnie należeć, żebym BYŁ?
Kim jesteś naprawdę – właścicielem ludzi, maszyn, przestrzeni? To definiuje ciebie jako mężczyznę?
Może problem w tym, iż ludzie mówią do ciebie „pan”? Może czujesz podskórnie, iż to nie tylko grzecznościowy, nic nie znaczący zwrot, ale też podkreślenie tego, iż nad czymś panujesz?
Był kiedyś taki władca – Nabuchodonozor. Nazywano go władcą świata, bo rzeczywiście, od jego decyzji zależał los wszystkich, którzy mieszkali w znanym wówczas świecie. Zbudował potężne miasto, otoczone wielkimi murami, którego olśniewająca piękność przetrwała w legendach. O jego bogactwie świadczy przekaz Księgi Daniela – posąg ze szczerego złota o wysokości ok. 27,4 m wysokości i szerokości ok. 2,7 m.
I kiedy już miał wszystko – oszalał, i został wykluczony ze świata tych, którzy jeszcze przed chwilą kłaniali się przed nim. Trwało to siedem lat, aż zrozumiał, iż to, co uważał za swoje nie jest jego. Wtedy wyzdrowiał i wrócił do żywych.
Możesz to uważać za bajkę, baśń, legendę, mit, czy cokolwiek chcesz. Ja jednak proponuję ci, abyś uznał to za uniwersalną przypowieść o mężczyźnie, który zbudował swoją tożsamość na posiadaniu.
Wszystko, co posiadasz, posiadasz warunkowo. Wszystko możesz stracić, wszystko może zostać ci zabrane. Kryzys na rynku pracy, kryzys w małżeństwie, jakieś nieszczęsne towarzyskie faux pas, i nagle z kogoś stajesz się nikim.
Żona, dzieci, dom, praca, samochód – to wszystko konstruuje mężczyznę w świecie, i to jest dobre. Ale świat jest na zewnątrz ciebie. Ty nie jesteś światem, tak jak świat nie jest tobą. Dlatego, jeżeli zechcesz, świat nie będzie miał nad tobą władzy. jeżeli zechcesz.
Idź do oryginalnego materiału