Posłuchaj, co mówisz:
MOJA żona; MOJE dzieci; MOJA praca; MÓJ dom; MÓJ samochód; MOI koledzy; MOJE miasto; MÓJ kraj
A teraz zobacz:
Z żoną jesteś, dopóki ona tego chce. Dzieci dorastają i w końcu opuszczają cię. Pracę wykonujesz do czasu, gdy ktoś tego chce – choćby jeżeli masz „swój biznes”. Dom może zabrać ci bank, albo państwo „pod autostradę”. Samochód – policja. Koledzy – są twoi, bo ich znasz? Miasto – należy do wielu, raczej nie ty o nim decydujesz. Kraj – tak samo, a choćby jeszcze bardziej jest niezależny od ciebie.
Wyobraź sobie, iż tracisz to wszystko. Czujesz, iż świat – znów, TWÓJ świat – rozpada się.
Czy nie warto zadać sobie pytanie – czy to naprawdę jest/było MOJE? Co tak naprawdę jest moje? Czy coś musi do mnie należeć, żebym BYŁ?
Kim jesteś naprawdę – właścicielem ludzi, maszyn, przestrzeni? To definiuje ciebie jako mężczyznę?
Może problem w tym, iż ludzie mówią do ciebie „pan”? Może czujesz podskórnie, iż to nie tylko grzecznościowy, nic nie znaczący zwrot, ale też podkreślenie tego, iż nad czymś panujesz?
Był kiedyś taki władca – Nabuchodonozor. Nazywano go władcą świata, bo rzeczywiście, od jego decyzji zależał los wszystkich, którzy mieszkali w znanym wówczas świecie. Zbudował potężne miasto, otoczone wielkimi murami, którego olśniewająca piękność przetrwała w legendach. O jego bogactwie świadczy przekaz Księgi Daniela – posąg ze szczerego złota o wysokości ok. 27,4 m wysokości i szerokości ok. 2,7 m.
I kiedy już miał wszystko – oszalał, i został wykluczony ze świata tych, którzy jeszcze przed chwilą kłaniali się przed nim. Trwało to siedem lat, aż zrozumiał, iż to, co uważał za swoje nie jest jego. Wtedy wyzdrowiał i wrócił do żywych.
Możesz to uważać za bajkę, baśń, legendę, mit, czy cokolwiek chcesz. Ja jednak proponuję ci, abyś uznał to za uniwersalną przypowieść o mężczyźnie, który zbudował swoją tożsamość na posiadaniu.
Wszystko, co posiadasz, posiadasz warunkowo. Wszystko możesz stracić, wszystko może zostać ci zabrane. Kryzys na rynku pracy, kryzys w małżeństwie, jakieś nieszczęsne towarzyskie faux pas, i nagle z kogoś stajesz się nikim.
Żona, dzieci, dom, praca, samochód – to wszystko konstruuje mężczyznę w świecie, i to jest dobre. Ale świat jest na zewnątrz ciebie. Ty nie jesteś światem, tak jak świat nie jest tobą. Dlatego, jeżeli zechcesz, świat nie będzie miał nad tobą władzy. jeżeli zechcesz.








