Powiem Ci, co się ostatnio u mnie wydarzyło, bo aż sama nie wierzę, przez co przechodzę z mamą Wyobraź sobie, iż moja własna mama grozi mi sprawą sądową! Wszystko przez mieszkanie po babci nie zostało przepisane ani na mnie, ani na mamę, a na moją córkę. Mama uważa, iż to wielka niesprawiedliwość i cały czas powtarza, iż mieszkanie jej się należy. Ale wiesz, babcia zdecydowała inaczej. prawdopodobnie dlatego, iż przez ostatnich kilka lat mieszkaliśmy razem z mężem u babci i to my się nią faktycznie opiekowaliśmy.
Moja mama, szczerze mówiąc, zawsze była trochę samolubna. Jej sprawy i marzenia były ważniejsze od wszystkiego i wszystkich. Trzy razy była mężatką, choć dzieci miała tylko dwie mnie i moją młodszą siostrę. Z siostrą mam super kontakt, no ale z mamą powiedzmy, iż bardzo różnie bywało.
Ojca w sumie nie pamiętam, bo mama rozwiodła się z nim, jak miałam jakieś dwa lata. Do szóstego roku życia mieszkałam z mamą i babcią wtedy wydawało mi się, iż babcia jest strasznie ostra i niemiła, bo mama wiecznie płakała. Ale jak dorosłam, zrozumiałam, iż babcia po prostu chciała postawić mamę na nogi.
Potem znów ślub tym razem pojawił się ojczym, z którym zamieszkałyśmy. Z tego małżeństwa mam młodszą siostrę. Mama była wtedy z ojczymem przez siedem lat, a potem znowu rozwód. Do babci już się nie przeprowadzałyśmy, bo ojczym wyjechał za chlebem za granicę i łaskawie zgodził się, żebyśmy na razie mieszkały u niego. Trzy lata później kolejny ślub i znowu przeprowadzka do mieszkania trzeciego męża.
Słuchaj, facet był niezadowolony, iż przyszło mu razem z żoną dostać dwie dzieciaki gratis. Ale o dziwo nigdy nie był agresywny po prostu miał nas w poważaniu. Mama zresztą podobnie całymi dniami kręciła się tylko wokół niego, zwykle była zazdrosna, robiła awantury, choćby tłukła talerze. Raz w miesiącu urządzała wielkie pakowanie walizek, teatrzyk, ale zawsze kończyło się na tym, iż zostawała, bo on ją zatrzymywał.
W zasadzie ja z siostrą się przyzwyczaiłyśmy ja już choćby wzięłam na siebie jej wychowanie, bo mama była zbyt zapracowana swoim życiem, by zaprzątać sobie nami głowę. Babcie nam bardzo pomagały. Potem wyprowadziłam się do akademika, a młodsza zamieszkała z babcią ojciec zawsze ją wspierał finansowo, a mama dzwoniła do nas tylko na święta.
W pewnym momencie po prostu zaakceptowałam, iż mama taka jest obojętna, niewzruszona, niezainteresowana. Siostra już nie długo przeżywała, szczególnie wtedy, kiedy mama nie przyszła choćby na jej uroczystość zakończenia szkoły.
Potem obie poszłyśmy w świat siostra wyszła za mąż i wyjechała do Lublina z mężem, ja spotkałam mojego obecnego męża. Wynajmowaliśmy kawalerkę w Warszawie, nie spieszyliśmy się ze ślubem. Często odwiedzałam babcię bardzo się do niej zbliżyłam przez te lata, ale zawsze starałam się nie być ciężarem.
I wtedy babcia zachorowała i trafiła do szpitala. Lekarze od razu dali mi do zrozumienia, iż babcia powinna znajdować się pod stałą opieką. No i tak się zaczęło codziennie do niej chodziłam: robiłam zakupy, gotowałam, sprzątałam, po prostu rozmawiałyśmy godzinami. No i pilnowałam, żeby brała leki na czas.
Robiłam to przez pół roku, czasem wpadałam z mężem on też zawsze coś naprawił, pomógł w domu. Pewnego dnia babcia zaproponowała, żebyśmy się u niej zameldowali po co mamy płacić te horrendalne czynsze w Warszawie, jak możemy u niej zaoszczędzić trochę na własne M. Długo się nie zastanawialiśmy, bo zawsze układało się nam świetnie, a babcia uwielbiała mojego faceta. Przenieśliśmy się.
Po pół roku byłam już w ciąży byliśmy bardzo szczęśliwi, babcia jeszcze bardziej, bo miała zobaczyć prawnuka. Zrobiliśmy szybki kameralny ślub i spotkanie w małej kawiarni z rodziną. Tylko mama nie przyszła, choćby nie zadzwoniła z gratulacjami.
Gdy moja córeczka miała dwa miesiące, babcia złamała nogę. Opieka nad babcią i niemowlakiem była niesamowicie trudna, bardzo potrzebowałam wtedy wsparcia mamy zadzwoniłam, poprosiłam o pomoc, ale usłyszałam, iż nie ma siły i przyjdzie później. Nigdy się nie pojawiła.
Sześć miesięcy później babcia dostała wylewu. Była przykuta do łóżka, potrzebowała całodobowej opieki. Nie wiem, jak byśmy sobie z mężem poradzili, gdyby nie wsparcie siebie nawzajem. Kiedy doszła do siebie, powoli zaczęła z nami rozmawiać, znów chodzić, mogła zjeść codzienny obiad przy stole. Przeżyła jeszcze dwa i pół roku widziała, jak jej prawnuczka stawia pierwsze kroki. Odeszła spokojnie we śnie To był dla nas wielki cios, bardzo za nią tęsknimy.
Mama przyjechała tylko na pogrzeb i miesiąc później zjawiła się z całą pewnością siebie, gotowa nas wyrzucić i przejąć mieszkanie. Była przekonana, iż wszystko jej się należy. Nie miała jednak pojęcia, iż babcia przepisała mieszkanie aktem notarialnym na moją córkę zaraz po jej urodzeniu. Mama nie dostała nic.
Była oczywiście wściekła i groziła, iż mnie zaskarży:
Spójrzcie na nią! Wymanewrowała staruszkę z mieszkania, a teraz udaje niewiniątko! Tak ci to nie ujdzie płazem! Nie ma znaczenia, kto się babcią zajmował, mieszkanie powinno być moje!
A ja już się wywiedziałam u notariusza, co i jak. Nic mi nie zabierze, nic się nie należy. Mieszkanie zostaje z nami, bo babcia tak chciała. A drugiej córce, jeżeli się kiedyś pojawi, koniecznie nadam imię po babci: Stanisława. Tak trzeba.








