Nie mój ty mężu, Wacek… Zgrzybiała staruszka siedziała przy łóżku męża, z wilgotną ścierką przec…

twojacena.pl 3 dni temu

Nie mój jesteś, Staszek…

Stara kobieta siedziała przy łóżku męża, przecierając jego rozpalone czoło mokrą szmatką.
Staszek, zawsze chciałam ci się zwierzyć, ale nie miałam odwagi. Oszukałam cię, Staszek, nie jesteś moim mężem!
Staruszek otworzył oczy i zaskoczony spojrzał na żonę.
Nie przerywaj mi tylko, bo może rozstaniemy się na zawsze, a ja się nie zdążę wyspowiadać. Pamiętasz, jak po wojnie przypadkiem trafiłeś do naszej wioski? Byłam wtedy zszokowana, a potem rzuciłam się na szyję. Bardzo przypominałeś mojego męża! Przyszła mi wtedy wiadomość, iż zginął, ale zobaczyłam ciebie i pomyślałam, iż w papierach się pomylili i wrócił mój ukochany. Rzuciłam się do ciebie, potem zaraz zrozumiałam, iż się pomyliłam. Rumieniłam się i przepraszałam, ale pozwoliłam ci przenocować w stodole.

A rano zdecydowałeś naprawić drzwi w tej stodole, i wtedy belka spadła ci na głowę. Już myślałam, iż będę musiała cię chować, ale patrzę oddychasz, żyjesz. Sprowadziłam lekarza, a on mówi, iż to mocny chłop, tylko lekko pamięć mu się zamazała. Wtedy postanowiłam powiedzieć, iż jesteś moim mężem. Byłeś przystojny, silny, a mi po wojnie samej z dwójką dzieci byłoby bardzo ciężko. Powiedziałam, a ty uwierzyłeś. Sumienie mnie potem męczyło, ale przyzwyczailiśmy się do siebie, polubiliśmy się i nie chciałam już niczego zmieniać. Teraz dopiero się przyznaję, iż podjęłam za ciebie decyzję. Może twoje życie inaczej by się ułożyło…

Stanisław patrzył na żonę w milczeniu… i nagle wybuchnął śmiechem.
No głupiaś ty, stara! Po co mi inne życie? Przecież całe życie cię kochałem. Do twojej wioski wtedy faktycznie przypadkiem trafiłem, ale jak cię zobaczyłem, zakochałem się od razu i nie wiedziałem, jak zagadać. Postanowiłem pomóc trochę w gospodarstwie może ci się spodobam i nie wyślesz mnie dalej. A potem ta belka huknęła mi w głowę, wszystko się ściemniło. Ocknąłem się lekarz, a ty krzątasz się przy mnie. Poprosiłem go, żeby trochę zmyślił o amnezji, abym mógł zostać dłużej w twoim domu. A ty mnie wtedy zaskoczyłaś uznałaś mnie za męża i cieszyłem się, iż nie muszę nic wymyślać.

Chytrus z ciebie, uśmiechnęła się staruszka. Czemu wcześniej nie powiedziałeś? Pośmialibyśmy się razem.
Chciałem, ale zawsze jakoś nie było czasu. Najpierw starszych wychowywaliśmy, potem jeszcze troje dzieci razem mieliśmy, żartobliwie odparł Stanisław. Całe życie nosiliśmy swoje wielkie tajemnice, a okazały się niczym.

No, przynajmniej wszystko się w końcu wyjaśniło, bo byśmy rozbawili świętych naszymi opowieściami, powiedziała staruszka. Ale ty, Staszek, nie umieraj. Nie zostawiaj mnie tutaj samej, ja nie dam rady bez ciebie.
No co ty, nie płacz! Wszystko będzie dobrze, pocieszył ją mąż. Dosyć już przy mnie siedzisz, idź spać. Rano mądrzejszy wieczór.

Położyli się, ale ona spała niespokojnie. Myśli o złych rzeczach krążyły w jej siwej głowie, nie dawały odpocząć. Obudziła się bladym świtem. Łóżko męża puste. Serce zadrżało. Wyjrzała na podwórko, a on siedział na schodach, palił papierosa. Odetchnęła z ulgą. Tym razem śmierć przeszła obok, więc jeszcze pożyjemy, pojęczymy razem…

Idź do oryginalnego materiału