„Nie chcę innej synowej, a ty rób, co uważasz!” – usłyszał Marek od swojej matki, kiedy postanowił poślubić Magdę, swoją pierwszą miłość z liceum, zamiast bogatej sąsiadki Amandy. Matka stanowczo postawiła na przyszłość syna i dobro rodziny, grożąc mu zerwaniem wszystkich więzi, jeżeli wybierze dziewczynę z gorszego środowiska. Ostatecznie Marek uległ presji, ożenił się z Amandą, żył w luksusie, ale bez szczęścia, a tragiczne losy Magdy i nieprzebaczenie matce do końca życia stały się jego osobistą klęską.

polregion.pl 2 tygodni temu

Nie chcę innej synowej, a ty rób, jak uważasz! powiedziała matka do syna.

Dawno temu, za dawnych lat, gdy w dużych miastach jak Kraków czy Warszawa ludzie wciąż żyli często marzeniami, Karol właśnie kończył naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Uznał wtedy, iż przyszedł już czas, by złączyć swe losy z pierwszą młodzieńczą miłością ze skromną, śliczną i bystrą Bronisławą. W tamtych dniach Bronka pisała jeszcze pracę magisterską na politechnice. Ustalili, iż pobiorą się, gdy tylko oboje pomyślnie zakończą studia.

Karol postanowił oznajmić swej matce o planowanym ślubie, ale ona nie miała dla niego łaskawych wieści. Powiedziała: Albo poślubisz Zofię z sąsiedztwa, albo żadnej innej nie będzie! Oraz zaraz spytała, co dla niego ważniejsze: uczucie czy przyszłość? Matka od lat wyobrażała sobie, jak jej syn osiąga stanowisko i szacunek, o którym mogłaby potem opowiadać sąsiadkom.

Zofia wywodziła się z dobrze sytuowanej rodziny ze starych krakowskich tradycji. Od dzieciństwa była zapatrzona w Karola. ale on kochał tylko Bronkę dziewczynę z gorzej postawionej, prostej rodziny. O jej matce plotkowano niemiłe rzeczy wśród kobiet na targu… Co ludzie powiedzą? pytała matka Karola, marszcząc czoło.

Nie chcę innej synowej, a ty rób, jak uważasz! powtórzyła jeszcze, jakby chciała podkreślić wagę decyzji syna.

Karol długo próbował przekonać matkę, ale ona pozostała niewzruszona. Na koniec zagroziła mu, iż o ile nie posłucha, odwróci się od niego i nie będzie znać. Wtedy Karol nie miał dość odwagi. Spotykali się z Bronką jeszcze przez pół roku, ale więź między nimi słabła dzień po dniu.

Wreszcie ożenił się z Zofią. Ona darzyła go prawdziwym uczuciem. Jednak nie zdecydowali się na wystawne wesele, bo Karol nie chciał, by gdzieś wśród zdjęć mogła pojawić się Bronka. Dzięki majętności rodziców Zofii zamieszkał w przestronnej kamienicy przy Rynku. Teściowie pomogli mu też znaleźć dobrze płatną posadę i wspinali go w kręgach towarzyskich. Ale on, choć miał wszystko, nigdy nie czuł się szczęśliwy.

Karol nie pragnął dzieci. Kiedy Zofia zrozumiała, iż nie uda jej się tego zmienić, ze łzami w oczach wystąpiła o rozwód. Oboje byli już ludźmi dojrzałymi ona miała trzydzieści osiem lat, Karol przekroczył czterdzieści wiosen. Po wszystkim Zofia odnalazła szczęście przy boku innego człowieka, założyła rodzinę i doczekała się syna.

Karol śnił wciąż o ślubie z Bronisławą. Próbował ją odnaleźć, ale okazało się to niemożliwe, tak jakby rozpłynęła się gdzieś na ulicach starego Krakowa. Po latach usłyszał, iż po rozstaniu z nim Bronka wyszła za mąż za pierwszego mężczyznę, który nie okazał się godzien jej serca był brutalem. Zginęła przez jego ręce.

Po tych wieściach Karol osiadł na dobre w starym rodzinnym mieszkaniu przy ulicy Karmelickiej. Stał się cieniem człowieka. Coraz częściej sięgał po kieliszek, patrzył na zdjęcie Bronki jej uśmiech sprzed lat. Nigdy nie zdołał wybaczyć matce. choćby sam sobie.

Idź do oryginalnego materiału