Bong Joon-ho słynie z satyr uderzających w społeczno-polityczny ton, które w sposób bezpardonowy uwypuklają grzechy obecnego systemu gospodarczego. W ciepło przyjętym na zachodzie "Parasite" reżyser ukazuje pasożytnictwo, do jakiego dochodzi między klasą wyższą a robotniczą w dobie późnego kapitalizmu. Thriller miesza się tu z czarnym – momentami choćby absurdalnym – humorem, który nie jest jednak w stanie nadać koloru obecnej na ekranie szarości i beznadziei.
"Parasite" Bong Joon-ho w telewizji. Gdzie obejrzeć nagrodzony Oscarem film?
Kim Ki-taek zamieszkuje razem z rodziną pachnącą wilgocią i pleśnią suterenę w Seulu (tzw. banjiha), ledwo wiążąc koniec z końcem. Salon tonie w pudełkach po pizzy i pustych butelkach po soju. Los uśmiecha się do patriarchy rodu, gdy jego syn kłamie w CV i zostaje korepetytorem języka angielskiego córki zamożnych Parków. Plan juniora jest następujący: musi załatwić każdemu członkowi swojej rodziny dobrze płatną pracę, licząc na naiwną hojność pracodawców.
W głównej roli Bong Joon-ho obsadził Song Kang-ho ("Zagadka zbrodni", "Awantura"), który przed kamerą zdołał odnaleźć równowagę między komizmem a narastającym niepokojem. Głowa rodziny w jego wykonaniu to mistrzostwo subtelnej gry. W "Parasite" u jego boku wystąpili m.in. Cho Yeo-jeong ("The Servant"), Lee Sun-kyun ("My Mister"), Choi Woo-shik ("Zombie Express"), Park So-dam ("Przesyłka specjalna"), Jang Hye-jin ("Cały nasz świat") i Lee Jung-eun ("Błękitne opowieści").
Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przyznała dziełu Bonga cztery Oscary w kategoriach "najlepszy film", "najlepszy reżyser", "najlepszy scenariusz oryginalny" oraz "najlepszy film międzynarodowy". Rzadko zdarza się, by jeden tytuł zgarnął główną nagrodę razem ze statuetką w rywalizacji międzynarodowej.
"Parasite" poleci na kanale TVP 1 w poniedziałek (11 maja) o godz. 23:50. Stacja nie przewidziała powtórki.
"Mickey 17" to ostatni film reżysera "Parasite"
Po sukcesie "Parasite" Bong Joon-ho stworzył film "Mickey 17" na podstawie powieści Edwarda Ashtona, który jest miksem wszystkiego, czym filmowiec wykazał się dotąd w swoim dorobku artystycznym. Mamy mróz i "komiksowych" złoczyńcy jak w dramacie science fiction "Snowpiercer: Arka przyszłości", a także naturalizm i dobre serce przygodówki "Okja" sprzed kilku lat. Satyra sci-fi o klonach i ludzkiej głupocie, w której zagrał Robert Pattinson ("Drama"), kilka daje od siebie.
W nowej produkcji laureat Oscara nie skupia się wyłącznie na motywach czysto egzystencjalnych. "Mickey 17" prześmiewczo komentuje problemy klasizmu (biedni kontra bogaci), ciche przyzwolenie społeczeństwa na rosnący w siłę faszyzm, hegemonię homo sapiens i powszechną zgodę na dehumanizację konkretnych jednostek.















