Najlepsze seriale połowy 2026 roku. "Branża", "The Pitt", "Wdowia Zatoka" i inne tytuły, które warto znać

serialowa.pl 1 godzina temu

Jakie są najlepsze seriale 2026 roku? W naszym top 10, obejmującym produkcje emitowane do końca czerwca, doceniamy takie hity, jak „Branża”, „The Pitt”, „Wdowia Zatoka”, „Rywale” czy „Rycerz Siedmiu Królestw”.

10. The Bear (dostępny na Disney+)

„The Bear” (Fot. FX)

W okresie swojej największej świetności „The Bear” albo by ten ranking wygrał, albo przynajmniej zajął miejsce na podium. Nie będziemy jednak narzekać, bo mimo iż czasy się zmieniają, a historia Berzattów i spółki nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś, wciąż potrafi wzbudzić w nas duże emocje. Zwłaszcza iż mowa o finałowym sezonie i potencjalnie ostatnim dniu restauracji, który spędziliśmy w tradycyjnym dla serialu FX chaosie. Działo się dużo, gwałtownie i intensywnie, a my pośrodku tego wszystkiego z przyjemnością przypominaliśmy sobie, dlaczego kiedyś się w tym szaleństwie zakochaliśmy. Czy było to pożegnanie idealne? Nie. Ale było bardzo adekwatne do serialu i bohaterów, którzy dostali takie zakończenia, na jakie zasługiwali. Thank you, chef! [MP]

9. Gwiezdne miasteczko (dostępne na Apple TV)

„Gwiezdne miasteczko” (Fot. Apple TV)

„Gwiezdne miasteczko” przeszło błyskawiczną drogę od „radzieckiego spin-offu ’For All Mankind'” do opartej na własnych, solidnych fundamentach produkcji, która pod wieloma względami przebiła ostatni sezon serialu-matki. Historia mieszająca osadzone w alternatywnej rzeczywistości science fiction z paranoicznym thrillerem szpiegowskim na początku przykuwa do ekranu klimatem, gwałtownie dokładając do tego wciągającą intrygę i szereg postaci, którym daleko do stereotypowych. Od Rhysa Ifansa w roli tajemniczego szefa programu kosmicznego, przez Adama Nagaitisa jako kosmonautę skrywającego sekrety, po młodsze wersje znanych bohaterów, twórcy wypełnili swój mroczny świat niejednoznacznymi postaciami, a efektem okazał się serial oferujący dobrą i ambitną rozrywkę. [MP]

8. The Pitt (dostępne na HBO Max)

„The Pitt” (Fot. HBO Max)

Woleliśmy 1. sezon „The Pitt„, dlatego medyczny hit znalazł się o kilka pozycji niżej niż na półrocze 2025, a i 25 nominacji do nagród Emmy wydaje nam się drobną przesadą. Równocześnie nie wyobrażamy sobie, iż moglibyśmy ten fenomen z naszym zestawieniu pominąć. Kolejny trudny dyżur na pittsburskiej izbie przyjęć to wciąż świetne wykorzystanie klasycznego gatunku i wciągającej formy opowieści rozpisanej na godziny towarzyszenia postaciom, z którymi łatwo się zżyć – i nie mamy na myśli tylko doktora Robby’ego (Noah Wyle) i jego kryzysu, nieraz w 2. sezonie dominującego inne wątki. przez cały czas dużo tu lekarskiego realizmu, ludzkich dramatów i poruszania aktualnych problemów (jak w odcinku z ICE). Choć w tym roku przeżywaliśmy to wszystko nieco mniej, i tak w napięciu czekamy na ciąg dalszy. [KC]

7. Półbrat (dostępny na HBO Max)

„Półbrat” (Fot. HBO)

To prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjny wybór na naszej liście. „Półbrat” (choć oryginalny tytuł, „Half Man”, jest tu zdecydowanie trafniejszy) budzi mieszane uczucia, bo ta opowieść o Niallu (Jamie Bell, w młodszej wersji Mitchell Robertson) i Rubenie (Richard Gadd/Stuart Campbell) to rozciągnięty na dekady festiwal toksyczności i przemocy, który dla wielu może okazać się nie do przejścia. My jednak doceniamy nowy miniserial twórcy „Reniferka” za wspaniałe aktorstwo, odważne pokazywanie zmagań z męskością i zinternalizowaną homofobią, a także za zbudowanie niejednoznacznej relacji opartej na traumie i fascynacji. Trudno uznać „Półbrata” za dzieło subtelne, ale warto uznać ja za coś oryginalnego i niebojącego się radykalnych artystycznych decyzji. [KC]

6. Rywale (dostępni na Disney+)

„Rywale” (Fot. Disney+)

Być może gdyby nie podział 2. sezonu na dwie części „Rywale„, skończyliby wyżej, ale odżałujemy to, zwłaszcza iż niecierpliwe oczekiwanie na bliski ciąg dalszy dobrego serialu to coraz rzadsza i mocno niedoceniana przyjemność. W tym przypadku tym większa, iż opowieść urwała się w punkcie zwrotnym, wcześniej częstując nas atrakcjami, których się tu spodziewamy i tymi mniej oczekiwanymi. Bo oglądając kolejne odcinki wypełnione seksem, skandalami i intrygami angielskiej arystokracji, można było zapomnieć, iż to nie tylko niegrzeczne guilty pleasure, ale tez piekielnie inteligentna, świetnie napisana i mająca sporo do powiedzenia historia obyczajowa. Twórcy przypomnieli o tym w najokrutniejszy z możliwych sposobów, dając jednak niezbity dowód, iż „Rywale” to już wyższa serialowa liga. [MP]

5. Rycerz Siedmiu Królestw (dostępny na HBO Max)

„Rycerz Siedmiu Królestw” (Fot. HBO)

Co prawda „Ród Smoka” zanotował mocne otwarcie 3. sezonu, ale gdy przyszło do wyboru najlepszej tegorocznej historii osadzonej w Westeros, „Rycerz Siedmiu Królestw” wygrał to starcie w cuglach. I to bez smoków! Ale na co one komu, gdy mamy ser Duncana Wysokiego (Peter Claffey) i jego wiernego giermka zwanego Jajem (Dexter Sol Ansell)? A do tego najprawdziwszy turniej rycerski, który przybiera niespodziewany obrót, serwując zwroty akcji godne „Gry o tron”? To nie one przekonały nas jednak do tej serialowej błahostki, ale bezpretensjonalne podejście, oraz włożone w tę prostą, ale szczerą historię serce i dusza, którymi bije ona poważniejszą konkurencję na głowę. Może i lud oczekuje widowisk, ale fajnie, iż w HBO jest też miejsce na coś na trochę mniejszą skalę. [MP]

4. Wdowia Zatoka (dostępna na Apple TV)

„Wdowia Zatoka” (Fot. Apple TV)

Wspaniała tegoroczna niespodzianka. Chociaż po Katie Dippold, pracującej wcześniej przy „Parks and Recreation”, a tu wspieranej reżysersko przez samego Hiro Muraia, należało się spodziewać czegoś wyjątkowego, to efekt przerósł oczekiwania. „Wdowia Zatoka” łączy najlepsze cechy małomiasteczkowej komedii o grupie nieco dziwnych ludzi i klasycznego horroru – a choćby kilku, bo znajdzie się tu miejsce i na międzypokoleniową klątwę, i na folk horror, i na slasher z Kate O’Flynn, kradnącą sceny choćby wspaniałemu Matthew Rhysowi. Ten gatunkowy miks, łączący wielkie tajemnice w uroczymi scenkami między świetnie napisanymi i zagranymi postaciami, słusznie zdobył już wielką popularność. I ma szansę trzymać nas w Widow’s Bay jeszcze przez lata. [KC]

3. Chętni na seks (dostępne na HBO Max)

„Chętni na seks” (Fot. HBO)

Opakowany jak kryminalna historia zabójczego miłosnego trójkąta, a w rzeczywistości będący nietypową obyczajową opowieścią miniserial, który w ciągu zaledwie kilku godzin wielokrotnie nas zaskoczył i emocjonalnie rozłożył na łopatki. „Chętni na seks” są produkcją, która osiąga bardzo dużo dzięki wręcz banalnych środków. Wciągając nas w pokręcone losy Clarka (Jason Bateman), Floyda (David Harbour) i Carol (Linda Cardellini), serial łudzi sensacyjną aferą, pod którą jednak skrywa coś znacznie bardziej złożonego – niesamowicie skomplikowaną plątaninę ludzkich emocji. Poznawanie łączących bohaterów relacji i sposobów, na jakie często nieświadomie wyrządzają sobie krzywdę, to niezwykłe doświadczenie, które wymyka się prostym klasyfikacjom i oklepanym telewizyjnym schematom. [MP]

2. Hacks (dostępne na HBO Max)

„Hacks” (Fot. HBO Max)

„Hacks” żegna się z rozmachem, 24 nominacjami do nagród Emmy, a więc rekordem w kategoriach komediowych. U nas, podobnie jak w 2025, w śródrocznym rankingu dzieło Lucii Aniello, Paula W. Downsa i Jen Statsky niemal na szczycie. Ostatni sezon jednej z najlepszych komedii co najmniej dekady okazał się lżejszy od wcześniejszych, bo Deborah (Jean Smart) i Ava (Hannah Einbinder) mniej walczyły ze sobą nawzajem, a więcej wspólnie: o to, żeby wielka diwa mogła ukształtować swoje dziedzictwo w branży, puentując karierę występem w Madison Square Garden. Droga do tego celu usłana była między innymi komiczną walką o prestiż EGOT i jeszcze śmieszniejszym „lesbijskim” weekendem. A wszystko pięknie zwieńczył wzruszający paryski finał, czyli triumf międzypokoleniowej przyjaźni i nierezygnowania z kolejnych żartów. [KC]

1. Branża (dostępna na HBO Max)

„Branża” (Fot. HBO)

„Branża” została w tym roku obrabowana przy nominacjach do Emmy, ale to źle świadczy wyłącznie o członkach Akademii Telewizyjnej, którzy nie docenili nie tylko najlepszego, ale też najbardziej zeitgeistowego serialu tego roku. Zaczynając od bezwzględnej codzienności młodych bankierów w 2020 roku, twórcy hitu HBO rozwinęli serial do tego stopnia, iż sześć lat później mogą swobodnie, w ramach thrillera finansowego, mięsistego dramatu i czarnej komedii, komentować wszystko, co najbardziej paskudne w naszym świecie, świecie pogoni za kasą, prestiżem i byciem kimś – od współczesnych Gatsbych tworzących seksowne start-upy, za którymi nic nie stoi, aż po mechanizmy skrajnie prawicowej polityki i historie w stylu Jeffreya Epsteina.

„Ostatni dramat złotej ery telewizji” – napisał niedawno o „Branży” „Los Angeles Times„, tym samym trafnie jak mało kto podsumowując, co jest w tym serialu niezwykłego. Mickey Down i Konrad Kay, wzorując się na najlepszych z najlepszych – od „Rodziny Soprano” po „Mad Men” i brytyjskie „The Office” – i skupiając na postaciach, z Harper (Myha’la) i Yasmin (Marisa Abela) na czele, z sezonu na sezon coraz bardziej poszerzają uniwersum „Branży” i coraz lepiej oddają ducha naszych skomplikowanych czasów.

A przy tym dostarczają sporo frajdy każdemu, kto jest gotów oderwać się na chwilę od ciągłego scrollowania. „Branża” w swoim najlepszym 4. sezonie to wciągający thriller spiskowy z wielkimi finansami w roli głównej, ostry dramat polityczny, ale też bardziej brutalna niż kiedykolwiek wiwisekcja codzienności ludzi, którzy przegrali swoją młodość, dokonując wyboru takiej, a nie innej kariery. To też świetna, błyskotliwa, wypakowana odniesieniami popkulturowo-literackimi rozrywka. Ambitna, zabawna, mroczna jak diabli i wypakowana adrenaliną. Oglądajcie, nadrabiajcie, bo warto. [MW]

Idź do oryginalnego materiału