Finansowa klapa i słabe recenzje – taki los spotkał film Najeźdźcy z Marsa Tobe’a Hoopera z 1986 roku. Czy słusznie?
Pewnej burzowej nocy jedenastoletni David zauważa pozaziemski pojazd, który ląduje za pobliskim wzgórzem. Rano ojciec chłopca wyrusza tam, aby zbadać sytuację, ale wraca odmieniony. niedługo inne osoby, które zapuściły się w okolice wzgórza, zaczynają dziwnie się zachowywać. Nieoczekiwanym sprzymierzeńcem chłopca staje się szkolna pielęgniarka; razem odkrywają we wzgórzu sieć tuneli wykopanych przez obce formy życia. Okazuje się, iż to Marsjanie, którzy w obliczu planowanej przez NASA misji na Marsa – przekonani, iż to atak Ziemian na ich planetę – szykują się do prewencyjnego uderzenia.

Tobe Hooper przebił się do głównego nurtu Teksańską masakrą piłą mechaniczną (1974) – jednym z najbardziej przerażających i bezkompromisowych filmów grozy w dziejach kina. Po kasowym powodzeniu Ducha (1982) reżyser podpisał obejmujący trzy filmy kontrakt z wytwórnią Cannon Films. Pierwszym efektem umowy był horror science fiction Siła witalna (1985), który nie dość, iż poniósł komercyjną klęskę, to jeszcze został zmiażdżony przez krytyków. kilka lepiej poradziły sobie dwa następne filmy Hoopera dla Cannon: Teksańska masakra piłą mechaniczną 2 oraz Najeźdźcy z Marsa (oba z 1986 roku).
Ten ostatni tytuł to remake tak samo zatytułowanego obrazu Williama Camerona Menziesa z 1953 roku – filmu klasy B w duchu, ale bardzo interesującego z technicznego punktu widzenia (dziwna muzyka chóralna, nietypowe kąty kamery, surrealistyczna scenografia). Był to jeden z pierwszych hollywoodzkich filmów o inwazji kosmitów i utorował drogę innym tego rodzaju, zaś do jego wielbicieli należą Steven Spielberg i Joe Dante. Realizację nowej wersji filmu zainicjował inny fan Najeźdźców z Marsa, milioner Wade Williams, a scenariusz napisali Dan O’Bannon (współtwórca Obcego [1979] Ridleya Scotta) oraz Don Jakoby.

Jak się rzekło, film Hoopera zebrał cięgi od krytyków, zarobił niecałe pięć milionów dolarów przy budżecie wynoszącym siedem milionów, otrzymał też dwie nominacje do Złotych Malin dla najgorszej aktorki drugoplanowej (Louise Fletcher, która dostała Oscara za Lot nad kukułczym gniazdem [1975] Milosa Formana) i za najgorsze efekty wizualne dla Johna Dykstry i Stana Winstona. Dziś wydaje się, iż były to przesadzone reakcje: film jest całkiem sprawny pod względem technicznym, a Fletcher wypadła lepiej niż Karen Black i jej syn Hunter Carson (znany z Paryż, Teksas [1984] Wima Wendersa), który zagrał Davida.
Być może pierwotni odbiorcy Najeźdźców z Marsa potraktowali film zbyt poważnie, jest to bowiem hołd dla pierwowzoru Menziesa (z licznymi doń nawiązaniami) i zarazem parodia kina sci-fi (ze wskazaniem na Inwazję porywaczy ciał [1956] Dona Siegela). Całość cechuje się farsowym tonem widocznym w niedorzecznej akcji i dialogach tak drewnianych, iż musiały być zamierzone („Marines nie mają oporów przed zabijaniem Marsjan!”). Wszystko jest tu wyolbrzymione, łącznie z grozą. Niewykluczone, iż w tym tkwiła przyczyna porażki filmu, który mógł być zbyt przerażający dla dzieci, ale zanadto infantylny dla dorosłych.


















