12 marca 2025
Dziś wpadłem w rozmyślania o Jowicie, której ślub w Warszawie obserwowałem sześć miesięcy temu. To był piękny dzień biały welon, kwiaty w wazonach z białych lilii, a my razem z rodziną wstąpiliśmy na taniec w sali Złote Tarasy. Zaledwie po kilku tygodniach po weselu dowiedziałem się od jej przyjaciółki, iż Jowita złożyła pozew o rozwód. Byli jak dwa gołębie na gnieździe musiało się coś stać. Zdecydowałem się zadzwonić do niej w weekend i umówić się w naszej ulubionej kawiarni przy Krakowskim Przedmieściu.
Jowita przyszła z lekkim opóźnieniem, zdyszana, jakby dopiero co wbiegła po schodach. Żartowałem, iż spóźniła się z powodu biegu, ale w jej oczach widało zmęczenie i brak energii. Zwykle potrafi rozbawić każdego anegdotą, więc wiedziałem, iż coś jest nie tak.
Jowito, nie kręćmy się wokół jałowych pytań powiedziałem. Dlaczego chcesz się rozwieść? Czy on cię zdradził? Czy cię pobił?
Nie, nie zdradził i nie pobił odpowiedziała, patrząc w dół. Po prostu jest skąpy. Dlatego postanowiliśmy się rozstać.
Skąpy na tyle, by rozwód rozważać? zapytałem, nie kryjąc zdziwienia.
No wiesz, od pierwszego dnia nalegał, byśmy dzielili wszystkie wydatki po równo. Najpierw myślałam, iż chodzi tylko o wesele. Nie mógł sam zapłacić, więc włożyłam trochę pieniędzy. Potem zaczął żądać, żebym płaciła dokładnie tyle samo, chociaż moja pensja jest trzykrotnie wyższa od jego. Liczył na to, iż będę mu podpowiadała, jak oszczędzać.
Codziennie zestawialiśmy sobie wydatki z poprzedniego dnia, a on domagał się paragonów jakbyśmy prowadzili księgowość w banku. Na początku myślałem, iż to tylko po weselnym zamieszaniu. W reality prowadził własny notes, w którym musiałam wpisywać każdą złotówkę i tłumaczyć, po co ją wydałam.
Czy poprosił cię o wniosek na żywność? dopytałem.
Raz się wścieknął, bo kupiłam buty bez jego zgody. Kazał mi od tej pory najpierw pytać, czy mogę wydać pieniądze na drogie rzeczy i dopiero potem informować go o zakupie.
Dlaczego nie uciekłaś od razu? zapytałem.
Nie wiem. Najgorszy był nasz nieudany wyjazd do Turcji na miesiąc miodowy. Planując go już przed ślubem, zaoszczędziłam i pożyczyłam od znajomych. Liczyłam, iż i on dorzuci trochę. Nagle powiedział, iż to on pokryje główne koszty wesela, więc ja mam zapłacić całą podróż. Oskarżył mnie, iż nie potrafię oszczędzać. Dwa dni temu ogłosił, iż sam poleci do Stambułu i sam znajdzie pieniądze na wyjazd. Prawie padłem ze szoku. Wieczorem spakował walizkę i odjechał, nie pożegnawszy się. Ja też zaczęłam pakować, a wczoraj złożyłam pozew o rozwód.
Zrozumiałem, iż nie ma sensu wspierać człowieka, którego jedyną wartością jest zachłanność. Szkoda, iż Jowita nie zobaczyła tego wcześniej, ale lepiej rozwieść się teraz niż cierpieć latami. Taki człowiek nie oszczędziłby choćby własnych dzieci.
Nauczyło mnie to, iż warto słuchać własnego serca i nie pozwolić, by cudze chciwe reguły zdominowały nasze życie.











