25kwietnia 2025
Dziś siedzę przy stoliku w naszym ulubionym bistro przy ul. Kościuszki i zapisuję to, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach, bo potrzebuję uporządkować myśli.
Sześć miesięcy temu moja przyjaciółka Olga wzięła ślub z Michałem. Byłem świadkiem ich ceremonii w kościele św. Anny w Poznaniu, a po weselu razem z nimi świętowaliśmy w hotelu przy Rynku. Kilka tygodni później dowiedziałem się, iż Olga złożyła pozew o rozwód. To była dla mnie totalna niespodzianka wydawali się być tak szczęśliwą parą. Zastanawiając się, co mogło pójść nie tak, zadzwoniłem do niej w sobotę i umówiliśmy się na spotkanie.
Olga przyjechała do kawiarni z małym opóźnieniem, ledwie łapiąc oddech, jakby właśnie przebiegła półmaraton. Zażartowałem, iż spóźniła się na własną rękę, ale zauważyłem, iż ma bladą minę i wydaje się zmęczona. Zwykle Olga potrafi rozbawić każdego dowcipem, więc od razu wiedziałem, iż coś jest nie tak.
Olgo, nie będę kręcić się w kółko. Dlaczego chcecie się rozwieść? Czy on cię zdradził? zapytałem, patrząc jej w oczy.
Nie, nie zdradził i nie bił mnie. Po prostu jest skąpy. Dlatego postanowiliśmy się rozstać.
Skąpy na tyle, by chcieć rozwodu?
No wiesz, od pierwszego dnia narzucał, iż wszystkie wydatki mają być dzielone po równo. Najpierw wydawało mi się, iż chodzi o samą uroczystość. Nie mógł jej sam zapłacić, więc włożyłam trochę pieniędzy. Potem zaczął wymagać, żebym płaciła dokładnie tak samo jak on. A ja zarabiam trzy razy więcej niż on! Myślałam, iż czasem odpuści i coś mi po prostu podaruje, ale nie. Zaczynał mnie uczyć, jak oszczędzać.
Codziennie liczyliśmy, ile wydałam wczoraj. Michał żądał od mnie paragonów i faktur, a ja myślałam, iż to tylko po to, by lepiej zorganizować finanse po weselu. Nasze rodzice nie pomogli nam przy kosztach, więc wszystko płaciliśmy sami. Z czasem sytuacja się pogarszała. Michał prowadził szczegółowy notes, w którym musiałam wpisywać każde wydanie i uzasadniać, po co je zrobiłam.
Czy prosił cię, żebyś wystawiała wnioski o jedzenie? drążyłem.
Kiedy kupiłam buty, których nie mogłem sobie pozwolić, wybuchł. Powiedział, iż od dzisiaj mam najpierw pytać go o każdy drogi zakup i dopiero potem mu o tym mówić.
Dlaczego nie uciekłaś wcześniej?
Nie wiem. Najgorsze było, iż nasza wycieczka poślubna do Turcji legła w gruzach. Planowaliśmy ją już przed ślubem miały to być nasze miesiące miodowe. Całe lata oszczędzałam, pożyczałam od znajomych i liczyłam, iż on dorzuci swoją część. W ostatniej chwili ogłosił, iż to ja pokryję koszty wesela, więc całą wyprawę miałam zapłacić ja. Oskarżył mnie, iż nie potrafię oszczędzać. Wczoraj nagle oświadczył, iż sam poleci do Turcji i znajdzie pieniądze na podróż. To wywołało u mnie omdlenie. Wieczorem wyjechał z walizką, nie żegnając się. Ja nie miałam siły pożegnać go, więc zaczęłam pakować swoje rzeczy. Wczoraj złożyłam pozew o rozwód.
Zrozumiałem, iż nie warto wspierać takiego człowieka. Skąpstwo i kontrola finansowa to trucizna, której nie da się przełknąć. Przykro mi, iż Olga nie zauważyła tego wcześniej, ale lepiej rozwieść się teraz niż trwać w nieszczęśliwym małżeństwie latami. Taki mąż nie oszczędziłby choćby swoich własnych dzieci.
Dziś, patrząc w okno i widząc, jak pada pierwsze wiosenne deszcze, wiem, iż najważniejsza lekcja, jaką wyniosłem, to: nie lekceważ sygnałów ostrzegawczych i nie pozwól, by czyjaś chciwość zdominowała twoje życie. Trzeba słuchać serca i dbać o własną godność, bo inaczej zostaje się tylko z rozczarowaniem i pustą walizką.
