Na lata stał się symbolem tandety. Dziś świat przeprasza Phila Collinsa

kultura.onet.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Phil Collins podczas koncertu Genesis w Berlinie w 2022 r.


— Nie musisz być świetny, żeby odnieść sukces. Spójrz na Phila Collinsa — mówił Noel Gallagher. Pod koniec lat 80. mało brakowało, by Collins zaczął wyskakiwać z lodówki. Zrzucając ciężką, przykurzoną prog-rockową skórę noszoną w Genesis, włożył szaty króla melodyjnego syntezatorowego popu. Był dosłownie wszędzie. Jego triumfy i nieznikające z playlist radia hity stały się dla wielu udręką. Niektórzy wręcz go nienawidzili. Dziś świat oddaje Collinsowi to, co odebrał mu lata temu.
Idź do oryginalnego materiału