Projektory zgasły już na salach kinowych, które przez minione dziesięć dni maja zbierały w kinach całej Polski miłośników kina dokumentalnego. Wiele wyprzedanych seansów, kolejki do kas, polaryzujące seanse na przeróżne tematy, niezliczone spotkania z twórcami – tak w ogromnym skrócie podsumować można stacjonarne wydanie tegorocznej edycji Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity. Dzisiaj wkraczamy w odsłonę online, by w domowych zaciszach kontynuować rozpoczęte poszukiwania. W poniższym zestawieniu sprawdzicie, jakie tytuły na pewno włączymy na naszych srebrnych ekranach!
Syn uzdrowiciela, reż. Ventura Durall
fot. „Syn uzdrowiciela” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityNauka i duchowość to dwa światy, które często niełatwo połączyć w spójną całość. Dobrze wie o tym Mathurin „Mathu” Malby, który ani myśli iść w ślady swojego ojca – znanego uzdrowiciela i szamana otoczonego wianuszkiem wiernych wyznawców. Podążający drogą pragmatyzmu i nauki mężczyzna musi jednak zagłębić się w historię potężnego przywódcy duchowego, konfrontując się z rzekomo uzdrowioną przezeń kobietą. Zderzą się tutaj dwie wersje rzeczywistości, traumy wychyną na światło dzienne, a uzdrowiciel może okazać się kimś więcej niż hochsztaplerem.
Ventura Durall bez cienia osądu prezentuje konwergencję dwóch, pozornie skrajnie różnych światopoglądów, a wraz z nią wrażliwy i intymny portret rodziny dotkniętej stratą. Bez względu na obraną przez widzą perspektywę, Syn uzdrowiciela ma pokazywać, w jaki sposób można odnaleźć spokój i harmonię. Nie uciekając się do banalnych frazesów o wysłuchaniu drugiej strony, Durall zaciera granicę między duchowością na nauką. Między wiarą a faktem. Między dokumentem a wspaniale napisanym dramatem.
Norbert Kaczała
Wyznania pieprzyka, reż. Mo Tan
fot. „Wyznania pieprzyka” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityJeśli widzieliście zeszłoroczne Listy z wilczej Arjuna Talwara, z pewnością znana jest wam postać przypadkowo spotkanej przyjaciółki ze studiów – chińskiej emigrantki, która zaangażowała się w projekt w roli dźwiękowczyni. Ta przyjaciółka to nie kto inny jak Mo Tan, która rok później powraca z własnym pełnometrażowym debiutem dokumentalnym o prawdopodobnie najbardziej czarującym tytule, jaki zobaczycie w tegorocznej selekcji festiwalu. W Wyznaniach pieprzyka wszystko zaczyna się od tytułowego znamienia, które staje się źródłem obsesji rodziców głównej bohaterki. jeżeli wizja tego, iż po siedmiu latach od ostatniego pobytu w ojczyźnie, głównym tematem po powrocie byłoby nie to, jak wam się w życiu wiedzie, a raczej „co ty masz na twarzy”, to czuję, iż macie duże szanse odnaleźć w filmie Mo Tan wiele dla siebie. Jednak oprócz skomplikowanej dynamiki relacji rodzinnych, reżyserka porusza w swoim debiucie także szereg innych tematów – od tradycji, wobec której czujemy brak przynależności, po chorobę, relację z własnym ciałem i konfrontację z wizją śmierci, która z czegoś, co nigdy nas nie dotyczyło, staje się czymś zaskakująco bliskim i realnym.
Natalia Sańko
Sygnalista, reż. Marc Bauder
fot. „Sygnalista” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityMocną stroną Millennium Docs Against Gravity i w ogóle festiwali filmów dokumentalnych są dokumenty polityczne – bo nie ma lepszego medium do zabrania głosu. Dlatego na online’ową inkarnację festiwalu ostrzę sobie zęby przede wszystkim na produkcje polityczne. Na jeden z najmocniejszych seansów zapowiada się Sygnalista. Osoby, które adekwatnie wypełniają swoim życiem ideał obywatelskiej odwagi cywilnej, są jednocześnie – pomimo ochrony prawnej – ludźmi najbardziej narażonymi na działania odwetowe, z zabójstwem włącznie. Reżyser przedstawia historie sygnalistów z różnych krajów, a w każdej z nich trudno znaleźć otuchę i poczucie sprawiedliwości. Są to jednocześnie bowiem historie systemowego nacisku i dyskryminacji. Światełkiem w tunelu są postaci wspierające bohaterów – przedstawiciele fundacji i organizacji społecznych, urzędnicy, dziennikarze. Odwaga nie powinna być trzymana pod korcem, a walka o sprawiedliwość nie jest walką jednostkową. To jest ten rodzaj kina, który naprawdę zmienia świat.
Irena Kołtun
Mariinka, reż. Pieter-Jan de Pue
fot. „Mariinka” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityBelgijski reżyser Pieter-Jan de Pue przedstawia wojnę poprzez splecione losy kilku postaci: młodej bokserki, która zostaje ratowniczką medyczną, kobiety przemycającej towary przez linię frontu oraz rozdzielonych konfliktem braci. Brzmi to niemal jak współczesna grecka tragedia rozgrywana pośród ruin wschodniej Ukrainy. Z opisu wyłania się film o powolnym zanikaniu miejsca – miasta, które istnieje już głównie w pamięci.
Zdjęcia promocyjne wskazują na refleksyjny, poetycki klimat, a przy tym po prostu zachwycają wizualnie. Mam jednak nadzieję, iż Mariinka nie zatrzyma się na poziomie estetyzacji tragedii, ale naprawdę wsłucha się w ludzi, o których opowiada. jeżeli de Pue uda się zachować równowagę między epickim i estetycznym wymiarem opowieści a humanistyczną bliskością postaci, film może okazać się jednym z najmocniejszych tytułów tegorocznego Millennium Docs Against Gravity.
Jakub Nowociński
Krokodyl, reż. The Critics, Pietra Brettkelly
fot. „Krokodyl” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityBez względu na to co próbuje nam pokazać box office, podstawą tworzenia filmów nie jest wielki budżet, znana marka i popularna obsada aktorska. Chodzi o pasję, bez względu na ograniczenia finansowe, logistyczne i techniczne. W Nigerii powstaje filmowy kolektyw The Critics, zrzeszający nastoletnich kinomaniaków, pragnących tworzyć własne filmy, właśnie dzięki temu czynnikowi. dzięki ogólnodostępnych materiałów budują scenografię i rekwizyty, aby pokazać światu swoje filmy science fiction.
Razem z nigeryjską grupą filmową, dokument tworzy Pietra Brettkelly, przyglądająca się sylwetkom młodych twórców, szukająca źródła ich miłości do kina. Fani Once Upon a Time in Uganda o powstaniu Wakaliwood poczują się jak w domu, obserwując, jak na naszych oczach powstają kolejni artyści. Krokodyl to laurka do pasji twórczej, kina i młodzieńczego zachwytu ruchomym obrazem. Opowieści filmowców o filmowcach to wspaniały, samonapędzający się mechanizm, który jak optymistycznie zakładam, zainspiruje kolejne pokolenie do chwycenia za kamerę.
Norbert Kaczała
Lis i różowy księżyc, reż. Mehrdad Oskouei, Soraya Akhlaghi
fot. „Lis i różowy księżyc” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityChoć po kino dokumentalne sięgam stosunkowo rzadko i najczęściej właśnie podczas festiwali, gdybym miała wskazać swój ulubiony podgatunek, byłyby to inspirujące historie silnych kobiet, które – jak głosi tytuł jednej z festiwalowych sekcji – dosłownie „zmieniają świat”. W tym kontekście Lis i różowy księżyc okazuje się opowieścią wyjątkowo osobistą i wielowymiarową.
Występująca w podwójnej roli – reżyserki i głównej bohaterki – Soraya Akhlaghi, jest młodą irańską artystką, która w wieku szesnastu lat zostaje wydana za mąż. W ciągu pięciu lat spędzonych w przemocowym związku jedynym źródłem wytchnienia staje się dla niej sztuka: ilustracja, rzeźba oraz skrawki codzienności rejestrowane kamerą telefonu. Kolażowa forma sprawia, iż film wykracza poza konwencjonalne ramy narracyjne i formalne, a powracające motywy lisów i księżyców układają się w symboliczną opowieść o pragnieniu ucieczki, wolności i samostanowienia. Lis i różowy księżyc to bez dwóch zdań jedna z moich najbardziej wyczekiwanych pozycji tegorocznego MDAG-u, stąd tym bardziej cieszy mnie, iż można go zobaczyć również w wersji online.
Natalia Sańko
Co ukrywa Elon Musk?, reż. Andreas Pichler
fot. „Co ukrywa Elon Musk?” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityJeden rodzaj dokumentów politycznych stawia w centrum uwagi osoby, które robią cichą i niedocenianą robotę na rzecz dobra nas wszystkich i całego społeczeństwa. Drugi rodzaj tego nurtu filmowego obnażają machinacje ludzi, którzy są zupełnym przeciwieństwem bohaterów z dokumentów pierwszego typu. Nie trzeba za bardzo wysilać się intelektualne, by stwierdzić, do jakiego rodzaju należy film o Elonie Musku. Wielką zaletą filmu, zwłaszcza w dobie szybkich osądów i czarnobiałych konfliktów, jest tytaniczna praca, jaką wykonali twórcy, by udokumentować jedno – tylko jedno! – z absolutnie skandalicznych działań miliardera, jakim było wypuszczenie autonomicznych Tesli do testów na żywym organizmie swoich nieświadomych klientów. Efekt łatwo przewidzieć – wysoka wypadkowość, z ofiarami śmiertelnymi włącznie. Jedno, tylko jedno pole działalności Muska, ale w rękach twórców działa jako wskaźnik degeneracji jednego z najpotężniejszych ludzi na świecie i systemu, który go stworzył.
Irena Kołtun
Pomiędzy woskiem a złotem, reż. Ruth Beckermann
fot. „Pomiędzy woskiem a złotem” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityPobyt austriackiej reżyserki Ruth Beckermann w hotelu Hilton w Addis Abebie staje się punktem wyjścia do wielowarstwowej refleksji nad imperialną przeszłością Etiopii i jej współczesnością. Istotnym elementem filmu jest krytyczne spojrzenie na Cesarza Ryszarda Kapuścińskiego – książkę, która przez lata uchodziła za klasyczny reportaż o upadku Haile Selassie, jednak z czasem zaczęła być szeroko krytykowana. Zarzuca się jej łączenie faktów z literacką fikcją, brak weryfikacji źródeł oraz budowanie uproszczonego, orientalizującego obrazu Etiopii. W efekcie tekst czytany jest dziś nie tylko jako świadectwo epoki, ale też przykład tego, jak Zachód konstruował narracje o Afryce – często filtrując je przez własne wyobrażenia, egzotyzację i potrzebę spójnej, dramatycznej historii.
Tytuł filmu odnosi się do etiopskiego konceptu „sämm enna wärq” – „wosku i złota”. Na powierzchni wypowiedź ma jedno znaczenie (wosk), ale jej prawdziwy sens ukryty jest głębiej, w warstwie złota. Na Pomiędzy woskiem i złotem można czekać przede wszystkim dlatego, iż Beckermann wydaje się nie tyle „opowiadać o Etiopii”, ile uwidaczniać same mechanizmy opowiadania. Zderza literacką narrację z żywym doświadczeniem miejsca, które przez lata było opisywane z zewnątrz, i próbuje sprawdzić, co zostaje, gdy te różne sposoby mówienia o rzeczywistości się zderzą. Pojawia się tu jednak pytanie, czy autorka – jako kolejna zachodnia obserwatorka – nie powieli tych samych mechanizmów, które wcześniej poddaje krytyce.
Jakub Nowociński
Roberto Rossellini – życie bez scenariusza, reż. Ilaria de Laurentiis, Raffaele Brunetti, Andrea Paolo Massara
fot. „Robert Rossellini – życie bez scenariusza” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityChyba nie ma lepszego materiału do pogłębiania edukacji filmowej, niż sam film. Twórcy Roberto Rossellini – życie bez scenariusza wybrali pomijany moment jego twórczości – moment stagnacji i kryzysu po rozpadzie małżeństwa i artystycznej współpracy z Ingrid Bergman. Rosselini tracił powoli nie tylko renomę i znaczenie, ale przede wszystkim twórczą energię. Niespodziewane zlecenie i zmiana otoczenia wywraca artystyczne życie do góry nogami i sprawia, iż reżyser na nowo odkrywa w sobie kreatywną werwę. Clou takich filmów są bogate materiały archiwalne i możliwość posłuchania, jak sam Rossellini opowiada o tym etapie swojego życia. Takie okazje są na wagę złota – w przyszłym roku minie pięćdziesiąt lat od śmierci klasyka włoskiego realizmu, nurtu, który także powoli okrywa mgła zapomnienia; przypominanie i powroty do tych niepokojów są tyleż cenne, co kinofilsko satysfakcjonujące.
Irena Kołtun
Moje wszystkie głosy, reż. Maasja Ooms
fot. „Moje wszystkie głosy” / materiały prasowe Millennium Docs Against GravityDla mnie to najbardziej intrygujący opis filmu tegorocznej edycji festiwalu. Holenderska reżyserka Maasja Ooms przygląda się w swoim filmie zjawisku, które dotyczy choćby jednej na dziesięć osób – słyszenia głosów. W centrum opowieści znajduje się pięć osób żyjących z tym doświadczeniem: od tych, którzy słyszą jeden głos, po tych, u których wewnętrzny chór rozrasta się do kilkunastu postaci. Film zbudowany jest wokół serii rozmów prowadzonych przez psychiatrę – procesu terapeutycznego opartego na akceptacji doświadczenia. Z opisu wyłania się obraz podejścia, które próbuje nie tyle uciszyć głosy, ile zrozumieć ich źródło i znaczenie.
Moje wszystkie głosy zapowiada się jako fascynujący portret grupowy – zarówno ludzi, jak i ich wewnętrznych towarzyszy – który przesuwa granice tego, jak można opowiadać o zdrowiu psychicznym. To film, który zamiast egzotyzować i negować „inność”, zdaje się zapraszać do środka niezwykle złożonego świata ludzkiego umysłu; pytać, gdzie adekwatnie przebiega granica między doświadczeniem a jego interpretacją.
Jakub Nowociński
Korekta i opracowanie: Anna Czerwińska
Tekst powstał we współpracy partnerskiej z Festiwalem Filmowym Millennium Docs Against Gravity.














