„Księżna Chicago” to operetka, której przez niemal sto lat nie wystawiano na scenie. Główną przeszkodą w jej powrocie do repertuaru były przede wszystkim kontrowersyjne jak na swoje czasy postacie i poruszane w niej tematy. Obecność bohaterów żydowskich, czarnoskórych muzyków jazzowych oraz śmiałe łączenie odmiennych światów muzycznych stanowiły wówczas prowokację. O tym wszystkim opowiedział w rozmowie na antenie RDC reżyser spektaklu, Michał Znaniecki.
– Ta operetka się pojawiała lub znikała. To był '29 rok, w jakimś tyglu kultury, tolerancji, która za chwilę była zanegowana przez II wojnę światową. Po wojnie został taki moment, nie rozmawiajmy o pewnych tematach, nie używajmy pewnych stereotypów – podkreślił.
Twórcy spektaklu muszą stworzyć sztukę od nowa. Ostatnie jej pokazy miały miejsce w latach 20. XX wieku. Krótką historię tej sztuki przedstawia Maciej Kotarba, współpracujący z dyrygentem.
– Ostatnio był wystawiany na deskach operetki reprezentacyjnej w 29-30 roku. Premiera 28 września 1929 roku. Był również grany we Lwowie w latach trzydziestych. Tak, iż jest to tytuł wyjątkowy, który bardzo długo nie był grany i niezwykle cieszymy się, iż możemy go w tym momencie odkrywać na nowo – wskazuje.
Autorem sztuki jest Imre Kálmán, znany z jednego z najwybitniejszych dzieł operetki wiedeńskiej „Księżniczki czardasza”. Reżyser „Księżnej Chicago" Michał Znaniecki podkreśla różnorodność i kontrastowość spektaklu, przede wszystkim w warstwie muzycznej.
– Tutaj pokazujemy jak mogłaby wyglądać operetka, gdyby nie było wojny. Jest to bardzo interesujące i tutaj Kálmán idzie absolutnie jeden do jednego. Mówi: a teraz będzie pojedynek między walcem a charlestonem – zaznacza.
Akcja rozgrywa się w latach dwudziestych XX wieku. To opowieść o spotkaniu dwóch światów, które nie mogło się obyć bez przeszkód. O bohaterach sztuki opowiada Magdalena Sowińska, odpowiedzialna za przygotowanie arii i piosenek w spektaklu.
– I jako punkt wyjścia oczywiście miłość, ale miłość niebanalna. Mamy główną bohaterkę, Miss Mary Lloyd z Chicago, która przybywa do Europy i przywodzi swój styl, zupełnie inny, wydawałoby się obcy. Jak on się zderzy z kulturą ówczesnej Europy, jak się zderzy charleston przywożony z nią jako pokazowy taniec – opowiada.
Lekka historia o miłości, zmienia się w opowieść pełną pasji, kontrastów i nieoczekiwanych wyborów.
– Nasza główna bohaterka spotyka księcia, Sandora Borisa, który na pozór wydaje jej się zupełnie obcy, nie może z nim znaleźć linii porozumienia, ale tutaj właśnie nasza historia się rozpoczyna i pokazuje, iż miłość tak naprawdę nie ma żadnych granic – wskazuje.
Premiera „Księżnej Chicago" w reżyserii Michała Znanieckiego na scenie Mazowieckiego Teatru Muzycznego im. Jana Kiepury w sobotę 29 listopada.
Czytaj też: „Rzeczywistość zmierza w kierunku Micińskiego” Premiera „Termopil polskich” w Teatrze Narodowym















