— „Muszę się u was na razie zatrzymać” — oznajmiła teściowa. Odpowiedź Natalii była dla niej szokiem

twojacena.pl 3 dni temu

Będę musiała na razie zamieszkać u was oznajmiła teściowa. Odpowiedź Magdy ją totalnie zaskoczyła.

Posłuchaj, Magda Tomek nerwowo przeczesał włosy dłonią mama znalazła się w trudnej sytuacji.

A w jakiej niby trudnej sytuacji? Magda usiadła w fotelu, nie spuszczając wzroku z męża. Przecież jeszcze tydzień temu miała własne mieszkanie, pracę, snuła plany. I nagle, w jeden dzień, pilnie potrzebuje naszej pomocy?

Tomek westchnął ciężko. Doskonale wiedział, iż musi opowiedzieć całą historię, bez wykrętów. Ale jak powiedzieć żonie, iż jego mama znowu narozrabiała?

A wszystko zaczęło się od feralnej rozmowy telefonicznej sprzed trzech dni.

Pani Zofia zadzwoniła do syna w sobotnie przedpołudnie. Głos miała roztrzęsiony, niepodobny do siebie.

Tomku… Syneczku… Mam problem.

Jaki problem, mamo?

No bo… pamiętasz, jak mówiłam o panu Romanie z klatki obok? Tym sąsiedzie?

Tomek od razu się wyprostował. Pan Roman ten sam emeryt z zacięciem do przygód, co to pół roku temu był bardzo zaangażowany w zaloty do jego mamy. Tomek już wtedy ją ostrzegał. Ale przecież ona go nie słuchała.

I co z nim?

Tomku… głos mamy zadrżał on okazał się oszustem. Pożyczyłam mu mnóstwo pieniędzy. Podpisaliśmy niby jakieś kwity, ale teraz go nie ma, zniknął. A te kwity są ponoć nic niewarte.

Tomek poczuł, jak ściska go w środku.

Mamo, ile tych pieniędzy?

Prawie wszystkie oszczędności wyszeptała Zofia. I jeszcze zastawiłam mieszkanie. Myślałam, iż gwałtownie odda, a teraz… Bank domaga się natychmiastowej spłaty, a ja nie mam nic.

Jak mogłaś?

Mówił, iż zakłada biznes! Obiecywał z procentem oddać za pół roku! rozpłakała się Zofia. Myślałam… Może się ożenimy… Chciałam pomóc.

Spokojnie, mamo. Co teraz?

Tomku w głosie mamy wróciła jej zwykła determinacja mam plan. gwałtownie sprzedam mieszkanie, spłacę bank, a potem przeprowadzę się do was. Przecież macie duże lokum, trzypokojowe.

Tomek odczuł pulsujący ból głowy.

Mamo, to przecież mieszkanie Magdy.

Tomku! oburzyła się Zofia. Zapomniałeś, ile dla ciebie zrobiłam? A teraz myślisz, iż jakaś… powstrzymała się iż twoja żona wywali własną teściową na bruk?

Mamo, nikt cię nie wyrzuca.

No to świetnie! już w tonie sprawy załatwionej. Już rozmawiałam z agentem nieruchomości. W środę będą dokumenty, a w czwartek przywiozę rzeczy. Zwolnicie mi pokój, nie potrzebuję wiele miejsca.

Muszę to omówić z Magdą.

A co tu omawiać? w głosie pojawiły się żelazne nuty. Jesteś mężczyzną czy nie? To twoja rodzina! Powinieneś dbać o matkę!

Formalnie mieszkanie jest Magdy próbował tłumaczyć Tomek.

Aha! Zofia była wyraźnie dotknięta to ty ją utrzymujesz, tak? Wstydź się, Tomek!

Mamo, nie o to chodzi…

Wszystko jasne przerwała z zimnem jutro rano załatwiam sprawę. Pomóż mi przy przeprowadzce!

Rozłączyła się.

Tomek patrzył na telefon i jęknął. Jak on to powie Magdzie?

Magda wróciła z jogi około siódmej wieczorem. Uśmiechnięta, zrelaksowana, wesoła. Tomek przygotowywał kolację czyli szykowało się coś poważnego.

Co się dzieje? zapytała, odwieszając kurtkę.

Dzwoniła mama.

Uśmiech Magdy zgasł. Jej relacje z teściową od zawsze były, delikatnie mówiąc, chłodne.

I czego chciała?

Wpadła w kłopoty.

Mhm. Jakie kłopoty?

Tomek opowiedział wszystko o panu Romanie i przekręcie. Magda słuchała uważnie, tylko czasem kręciła głową.

I co dalej? zapytała, gdy skończył.

Chce się do nas przeprowadzić.

Rozumiem Magda usiadła przy stole. I ty co o tym sądzisz?

Myślę, iż nie ma innego wyjścia.

Czyżby? uniosła brwi Magda A wynajem mieszkania? A pokój u krewnych? A pomoc społeczna dla seniorów? Przecież tutaj są takie opcje!

Magda, to moja mama…

I dlatego może decydować o naszym życiu? Magda opadła głową na oparcie krzesła. Tomek, powiedzmy sobie szczerze: twoja mama mnie nie znosi. Przez cztery lata małżeństwa nie przepuściła okazji, żeby mi dokuczyć jako żonie.

Tomek milczał. Tak, to była prawda, nie zamierzał się kłócić.

Pamiętasz jej tekst na urodzinach Marysi? ciągnęła Magda Porządna gospodyni nigdy nie kupi gotowych pierogów, tylko sama lepi! A ja wróciłam z pracy po dwudziestej!

Nie powiedziała tego złośliwie.

Naprawdę? Magda gorzko się zaśmiała A jej aluzje, iż normalne żony rodzą dziecko w ciągu dwóch lat? Albo jej przestawianie moich rzeczy na adekwatne miejsce?

Tomek przetarł czoło. Wszystkie te drobne rzeczy kumulowały się w jeden wielki żal.

Magda, ona już taka jest. Lubi kontrolować.

Właśnie! Magda wstała. I chcesz, żeby kontrolowała nasz dom? Nasze życie?

Ale gdzie ma pójść?

Tomek, ona jest dorosła. Niech sama szuka wyjścia z sytuacji, którą sama sobie zgotowała powiedziała ostro Magda. Dostanie pieniądze ze sprzedaży może wynająć. Albo kupić coś malutkiego.

Ale to ledwo wystarczy na spłatę kredytu…

No to może zgłosić się do pomocy społecznej. Albo poszuka pracy. W wieku siedemdziesięciu lat wielu jeszcze pracuje choćby jako wolontariusze czy w sklepach.

Magda, naprawdę…

Nie odparła zdecydowanie Nie zgodzę się mieszkać pod jednym dachem z osobą, która mnie nienawidzi. I to nie tylko dlatego, iż to moje mieszkanie. Po prostu, nie pozwolę, by nasza rodzina zamieniła się w pole bitwy.

Może na jakiś czas? próbował Tomek. Dopóki czegoś nie znajdzie?

Na czas? spojrzała na niego z żalem Tomek, naprawdę uważasz, iż będzie szukać alternatywy? Sama sobie stworzyła sytuację bez wyjścia!

Sądzisz, iż celowo?

A ty jak myślisz? Magda podeszła do okna. Kobieta po siedemdziesiątce, całe życie pracowała jako księgowa i nie wie, iż nie pożycza się nieznajomemu wszystkiego? Po prostu wykorzystała okazję, żeby dostać to, czego pragnęła zamieszkać z nami.

Tomek milczał. W sercu czuł, iż Magda może mieć rację.

Tomek powiedziała cicho Magda bardzo cię kocham. Ale nie pozwolę nikomu, choćby twojej mamie, zniszczyć naszego małżeństwa.

Podszedł do niej, objął:

Co mam zrobić?

To, co należy do dorosłego mężczyzny odpowiedziała. Powiedzieć matce jasno: masz swoją rodzinę. Kochasz ją, ale życie układasz po swojemu.

Ona nie zrozumie…

To jej problem, nie twój.

Następnego dnia Tomek zadzwonił do mamy. Rozmowa była ciężka.

Co to znaczy nie jesteście gotowi? zżymała się Zofia Już wszystko załatwiłam! Mieszkanie sprzedane!

Mamo, możemy ci pomóc finansowo. Pomóc znaleźć wynajem, opłacić kilka miesięcy.

Finansowo? prychnęła matka Mam własnego syna, własną rodzinę! Po co mi czyjaś łaska?

To nie łaska, mamo. Po prostu tak postanowiłem.

Ty postanowiłeś? w głosie pojawił się ból Całe życie ci oddałam! Wszystko! I tak się odpłacasz?

Jestem ci wdzięczny, mamo. Ale jestem dorosłym facetem. Mam swoją rodzinę.

Jaką tam rodzinę! wybuchła Zofia Rodzina to ja!

Mamo, wystarczy.

Ach, wystarczy? głos stał się lodowaty Dobrze. Wybrałeś. Rób, co chcesz. Ale pamiętaj, jak ci się noga powinie, choćby nie odbiorę telefonu!

Rozłączyła się.

Tomek opowiedział Magdzie o rozmowie.

Powiedziała, iż ją zdradziłem westchnął.

Klasyczna manipulacja stwierdziła spokojnie Magda. Przyzwyczai się. Wiesz, moja mama też próbowała się do mnie wprowadzić po śmierci taty. Obraziła się, jak odmówiłam. Teraz jest wdzięczna ma swój świat, swoje życie.

A jakby naprawdę zachorowała?

Wtedy pomożemy. Ale to nie znaczy, iż musimy mieszkać razem.

Tydzień był pełen napięcia. Zofia milczała. I wtedy zadzwoniła siostra Tomka, Marta.

Tomek powiedziała przejęta mama w szpitalu. Zawał.

Co?! Jak to?

Lekarze mówią, iż stres. Przeżywała sprzedaż mieszkania, potem jeszcze wasza kłótnia.

Tomek poczuł wyrzuty sumienia.

Jak się trzyma?

Leży, narzeka. Cały czas pyta o ciebie. Powtarza, iż Syn się opamięta, dopiero jak mnie pochowa.

Marta, przecież…

Doskonale wiem, iż to manipulacja westchnęła Ale i tak się martwię.

Wieczorem Tomek powiedział Magdzie, co się wydarzyło.

Pojedźmy do niej niespodziewanie zaproponowała Magda.

Mówisz serio?

Jak nigdy. Niech wie, iż jesteśmy blisko.

W szpitalu Zofia wyglądała na zmęczoną i zagubioną. Gdy ich zobaczyła, odwróciła się do ściany.

Mamo Tomek powiedział cicho Jak się czujesz?

A to cię w ogóle obchodzi? wymamrotała.

Pani Zofio odezwała się Magda Może porozmawiamy?

Zofia powoli się odwróciła:

O czym tu gadać?

O tym, iż jest ciężko. O tym, iż chcemy pomóc. Ale to nie znaczy, iż tak, jak pani chce, tylko jak my możemy.

Nie chcę litości.

To nie litość, a troska powiedziała spokojnie Magda. Pomożemy znaleźć wygodne mieszkanie, opłacimy. Odwiedzać będziemy, zapraszać na obiady. Ale mieszkać razem nie wyjdzie.

Dlaczego? pierwszy raz w głosie Zofii nie było złości.

Bo my potrzebujemy przestrzeni. Pani też. Zawsze była pani gospodynią u siebie. My mamy własny rytm, swoje zasady.

A jeżeli się źle poczuję?

Przyjedziemy. O każdej porze, kiedykolwiek trzeba. Ale nie musimy mieszkać razem.

Zofia długo milczała, potem zapytała cicho:

Naprawdę pomożecie znaleźć coś fajnego?

Oczywiście Magda pokiwała głową.

I będziecie przyjeżdżać?

Pewnie. Na każde święta i weekendy. Przecież jest pani babcią naszych przyszłych dzieci.

W oczach Zofii pojawiły się łzy:

Przyszłych?

Planujemy uśmiechnęła się Magda.

Myślałam… wyszeptała teściowa. Myślałam, iż już nie chcecie mnie oglądać.

Chcemy, i to bardzo.

Po miesiącu pomogli Zofii wynająć dwupokojowe mieszkanie obok parku. Pomogli się urządzić, poznali ją z sąsiadami. Zapisała się do klubu rękodzielniczego, zaprzyjaźniła się z energiczną emerytką.

Wpadła do nich raz w tygodniu. A gdy po roku Magda urodziła córeczkę, Zofia okazała się najlepszą babcią pod słońcem.

Wiesz powiedziała kiedyś Magdzie dobrze, iż mnie wtedy zatrzymałaś. Gdybym zamieszkała z wami, kompletnie straciłabym styczność ze światem. A tak mam nowe życie!

Magda się uśmiechnęła:

Dobrze podjęliśmy decyzję.

Tomek, kołysząc maleńką Zuzię na rękach, rozmyślał, jak ważne jest umieć powiedzieć nie choćby najbliższym. Czasem to właśnie tamto nie pozwala zachować miłość.

A Ty jak byś postąpił, gdyby ktoś z rodziny chciał rozwiązać swoje sprawy Twoim kosztem? interesująca jestem Waszych historiiMagda spojrzała przez okno na park, gdzie starsza pani w żółtym szaliku podawała rękę małemu wnuczkowi na krawędzi huśtawki.

Patrz szepnęła Magda do Tomka nie jesteśmy i nigdy nie będziemy idealni. Ale spróbowaliśmy. Daliśmy Twojej mamie nowy początek, sobie spokój, naszej córce szczęśliwą babcię. Może właśnie na tym polega rodzina nie żeby wszystko było łatwe, tylko żeby się starać.

Tomek przytulił ją mocniej. Zuzia roześmiała się do słońca, a Magda poczuła, iż dom czasem zaczyna się tam, gdzie odważysz się powiedzieć, czego naprawdę potrzebujesz.

Na stole zadzwonił telefon wiadomość od Zofii:

Znalazłam nową przyjaciółkę! A jutro zapraszam Was na szarlotkę. Tylko już nie kupujcie gotowych pierogów, nauczę Magdę lepić. Do zobaczenia!

Magda roześmiała się, podnosząc Zuzię w górę.

Myślę, iż teraz naprawdę możemy zacząć od nowa.

Na zewnątrz wiatr poruszył gałęziami, dzieci w parku rozlały się w śmiech. I w tych kilku prostych chwilach wiadomo było, iż miłość tworzy przestrzeń czasem wystarczy, by każdy miał swój własny pokój, żeby wszyscy mogli być bliżej niż kiedykolwiek.

Idź do oryginalnego materiału