notatnikemigrantkihome.wordpress.com 9 godzin temu
Poranne kreatywne spotkanie w muzeum historii. Niestety nie oferowano zwiedzania, ale iż pracowałam tam kilka lat temu przeszłam znane korytarze kilka widząc, bo wszystkie sale były nieoświetlone. W programie między innymi było pożegnanie jednego z organizatorow; miał wylew w grudniu i ze względów zdrowotnych rezygnuje z nadmiaru pracy.
Tuż przed wakacyjnym wyjazdem byłam na spotkaniu w południowej dzielnicy organizowanym przez Centrum Projektowania. Jak zwykle spodziewałam się czegoś innego, jakiegoś wykładu o procesie planowania, wykonywania miejskich projektów, a to 10 min PowerPoint dokument o zbieraniu funduszy na ich działalność. Spotkanie połączone było ze spacerem po dzielnicy i oglądaniem nowych skwerkow i murali. Niestety prowadząca artystka nie dojechała na czas i spędziliśmy z 30 min na bezczynnym czekaniu. Ostatecznie zdecydowano rozpocząć spacer z nadzieją, iż nas znajdzie po drodze. Znalazła i miała dużo interesujacych rzeczy do powiedzenia. To ta sama dzielnica z poprzednim spacerem, ale tym razem po drugiej stronie torów z kilkoma muralami, których nie znałam. Przeszliśmy także pasaż opisany w książce o poszukiwaniu złota. Artystka Sam Guzzie namalowała Królową Charlottę, jako powitanie gości w pasażu. Połączyła ten mural z dwoma innymi dziełami sztuki przedstawiającymi królową w formalnej pozie w sukni koronacyjnej podobnej do wersji z lokalnego muzeum. W jej włosach i dłoniach znajdują się kwiaty przedstawiające rajskie ptaki, podobne do tych ze współczesnej pracy w drugim muzeum. Nuty muzyczne na gorsecie są ukłonem w stronę królowej jako mecenasa sztuki. Królowa Charlotte była również znana jako „królowa botaniczka”, co podkreślają kwiaty i zieleń pnąca się po dole jej sukni. W samym pasażu są trzy murale, jeden z nich przedstawia Edisona, który przybył do miasta w 1890 roku po odkryciu złota. Uważano, iż złoto można wydobywać dzięki elektryczności. Chociaż Edison nie wykorzystał swojego wynalazku do wydobycia złota, współpracował z twórcami, aby stworzyć pierwszy elektryczny tramwaj. Kolejny mural “Heidi” oddaje hołd niemieckiemu i bawarskiemu dziedzictwu artystki. Niebieskie wzory kultowego niemieckiego wzoru cebuli miśnieńskiej są centralnym punktem muralu. Kozy przywodzą na myśl sielski krajobraz z bajek, ale jednocześnie nawiązują do współczesnych zmian klimatu. Artystka wykorzystała technike malarstwa – trompe l’oeil, która sprawia, iż namalowane obiekty wydają się rzeczywiste. Ciekawostka: powyżej wspomniana królowa była zapaloną kolekcjonerką porcelany.
Na spotkanie/spacer pojechałam kolejką i przy stacji tuż przed centrum zauważyłam artystyczny park. Wydawało mi się to podobne do tego z Salisbury i obiecałam sobie, iż pojadę tam jeszcze raz i sprawdzę co to takiego. Pojechałam dzisiaj po porannym spotkaniu, to rzeczywiście miejsce z dużymi płytami do malowania, bardzo kolorowe, był też jeden artysta.
Nie pamiętam czy wspominałam, kilka miesięcy temu trafiłam na ogłoszenie klubu książkowego literatury faktu, do którego należałam przez lata w czasie przed-covidowym i zdziwiło mnie, iż wznowili działalność. Miałam ochotę dołączyć dużo wcześniej, ale najpierw przez rodzinne problemy, a później przez wybór mało interesujacych książek nie uczestniczyłam. W tym miesiącu czytają książkę o kobietach w stanie Kentucky, więc pożyczyłam, przeczytałam już prawie połowę, więc planuję wybrać się na środowe spotkanie.
A dzisiaj po obiedzie jadę do powyżej wspomnianej muralowej dzielnicy na piątkowe otwarte studia artystyczne m.i. galeria z testowaniem wina i warsztat witraży.