Uniwersum Gwiezdnych Wojen to jedno z moich ulubionych w popkulturze. Od dzieciństwa pochłaniałem praktycznie wszystko, co pochodziło z Odległej Galaktyki. W klasyczne Monopoly również grałem wiele razy. Ach… te wieloletnie przyjaźnie zniszczone przy planszy. Piękne wspomnienia. Kiedy więc usłyszałem o powstaniu Monopoly: Star Wars Heroes vs. Villains, wiedziałem, iż muszę je sprawdzić.
Monopoly: Star Wars Heroes vs. Villains to ni mniej, ni więcej klasyczna gra planszowa ubrana w gwiezdnowojenne szaty i przeniesiona do formy cyfrowej. Myślę jednak, iż każdy sięgający po ten tytuł dokładnie tego oczekuje. Jest kilka dodatków urozmaicających rozgrywkę, ale jej szkielet pozostaje niezmienny.
Tytuł oferuje drużynową rywalizację w formacie 2 na 2 lub 3 na 3, zarówno online, jak i lokalnie. Poruszamy się po planszy, rzucając wirtualnymi kośćmi i przesuwając postać o liczbę wyrzuconych oczek. Mamy klasyczne pola, takie jak start, parking czy więzienie. Miejsca, które możemy kupić, to oczywiście kultowe lokacje ze świata Star Wars, a naszą walutą są kredyty.
Jak wskazuje tytuł, drużyny dzielą się na bohaterów i złoczyńców. Celem obu zespołów jest przejęcie ekonomicznej kontroli nad galaktyką poprzez kupowanie i rozbudowę nieruchomości. Stając na danym polu, możemy je kupić. Zdobycie wszystkich miejsc z tej samej grupy daje tak zwany galaktyczny monopol. Zwiększa on przychody i pozwala rozwijać infrastrukturę. Na koniec każdej tury podliczane są punkty kontroli obu drużyn. Wygrywa ta, która po zakończeniu rozgrywki ma ich więcej.
Jako iż jest to gra spod znaku Gwiezdnych Wojen, gameplay zawiera kilka elementów związanych z marką. Po pierwsze – każdy bohater posiada indywidualne umiejętności pasywne lub aktywowane przez gracza. Po drugie, mamy pojedynki. Gdy na tym samym polu spotkają się przedstawiciele wrogich frakcji, rozpoczyna się walka rozstrzygana rzutem kośćmi. Zwycięzca może przejąć dany punkt na mapie.
Fot. Kadr z grySą również wydarzenia aktywujące się po przejściu przez pole startowe. To krótkie scenariusze przedstawiające konflikt ciemnej i jasnej strony Mocy. O zwycięstwie decyduje prosta minigra, a zależnie od jej wyniku zobaczymy inną scenkę kończącą wydarzenie.
Tytuł wydaje się przepełniony zawartością i być może właśnie tutaj leży jego największy problem. Gra jest zwyczajnie nudna! Monopoly nigdy nie słynęło z szybkiej rozgrywki, a Monopoly: Star Wars Heroes vs. Villains nie robi nic, by ją przyspieszyć lub uczynić bardziej dynamiczną. Gwiezdnowojenne dodatki po początkowym zachwycie gwałtownie zaczynają nużyć i tylko wydłużają i tak już rozwlekłe partie.
Być może przy pełnych drużynach znajomych wrażenia są lepsze. Ja byłem jednak zmuszony grać z ludźmi z sieci, a brakujące miejsca uzupełniały boty. Kończyło się to tym, iż pomiędzy własnymi turami musiałem oglądać wszystkie ruchy przeciwników i sojuszników. A to trwa wieki. Dosłownie odpaliłem sobie w tle serial, żeby nie przysnąć między kolejkami. o ile gra ze Star Wars w tytule sprawia, iż ziewam, to musi być naprawdę źle.
Drugim problemem jest szata graficzna. Modele wyglądają sztucznie i plastikowo. Być może niektórym przypadną do gustu, ale mnie przypominały tani serial animowany renderowany w 3D. Muzyka również nie powala. Niby słychać znajome brzmienia, ale brakuje im magii, którą miały utwory znane z Gwiezdnych Wojen.
Fot. Kadr z gryPodsumowując, Monopoly: Star Wars Heroes vs. Villains to nieangażująca i powolna produkcja z brzydką oprawą graficzną oraz rozwlekłym gameplayem. Boli też wymuszanie rozgrywki drużynowej. Skoro puste miejsca i tak uzupełniają boty, można było przygotować prosty tryb dla pojedynczego gracza. Tytuł częściowo ratują jedynie smaczki dla fanów Gwiezdnych Wojen i całkiem dobrze przygotowane samouczki. Jako gra imprezowa na kanapie z kumplami ta produkcja może przez chwilę się sprawdzić. Ja jednak będę się od niej trzymał bardzo, bardzo daleko.
Fot. główna. Materiały promocyjne













