Moja matka jest przekonana, iż moja dziewczyna jest ze mną tylko dla mieszkania w Warszawie

polregion.pl 2 godzin temu

Moja matka jest przekonana, iż moja dziewczyna jest ze mną tylko dla mieszkania.

Mieszkam z mamą w przestronnym, trzypokojowym mieszkaniu w tętniącym życiem sercu Krakowa. To miejsce zostało nam po rozwodzie rodziców ojciec odszedł, zostawiając nam wszystko. Na początku utrzymywał jakiś kontakt, od czasu do czasu dzwonił, by zapytać, jak się miewam, ale z biegiem lat te rozmowy stały się rzadkością. Teraz przypomina o sobie tylko zimnymi, mechanicznymi wiadomościami wysyłanymi w święta.

Moja matka nigdy nie odbudowała swojego życia uczuciowego. Przez jej życie przewinęło się kilku mężczyzn, ale żaden nie zaszedł dalej niż dwa, trzy randki. Może nie chciała, a może po prostu nie znalazła nikogo, kto mógłby zastąpić ojca.

Ja również długo unikałem poważnych związków. Były spotkania, randki, ale nic na serio. Nie trzymałem się kogoś tylko po to, by nie być sam. jeżeli nie było tej iskry, mówiłem to wprost. Nie chciałem marnować ani swojego czasu, ani czasu innych.

Aż pewnego dnia wszystko się zmieniło w wirze niespodziewanych zdarzeń.

### Poznałem miłość swojego życia

Kiedy spotkałem wzrok Kingi, od razu wiedziałem, iż to coś innego. Już od pierwszych chwil czułem, iż łączy nas rzadka, głęboka więź. Tonąłem w niej, płonąc pragnieniem, by spędzać z nią każdą wolną chwilę.

Kinga przyjechała do Krakowa z małej wioski w Beskidach. Zaczęła studia i walczyła o swoją nową przyszłość w wielkim mieście. Jest ambitna, inteligentna, delikatna i oszałamiająco piękna. Zbliżyliśmy się do siebie błyskawicznie, zaczęliśmy się spotykać i po raz pierwszy w życiu poczułem czyste, olśniewające szczęście.

Ale okazało się, iż dla mojej matki ta euforia była otwartą raną, nie do zniesienia.

### Odrzuciła mój wybór z furią

Zawsze byłem szczery wobec mamy. Wiedziała o wszystkich dziewczynach, z którymi się spotykałem, nigdy przed nią nic nie ukrywałem. Gdy więc opowiedziałem jej o Kindze, spodziewałem się zwykłej reakcji może lekkiej nieufności, ale i ciekawości.

Zamiast tego rozpętała się burza.

Nawet nie chciała słuchać. Ledwie wspomniałem, iż Kinga nie stąd, a już przerwała mi krzykiem, iż ta dziewczyna jest ze mną tylko dla mojego statusu, wygody i przede wszystkim dla naszego mieszkania.

Byłem wstrząśnięty, jakby piorun we mnie uderzył.

Skąd jej takie myśli? Jak mogła oceniać kogoś, kogo nigdy nie widziała, o kim nic nie wiedziała?

Matka zbudowała wokół siebie mur nieprzejednanej wrogości wobec naszego związku. Urządzała sceny, wrzeszczała do bólu gardła, płakała, próbując wbić mi do głowy, iż popełniam największy błąd życia. Według niej byłem dla Kingi tylko okazją, sposobem na osiedlenie się w mieście, a ona w końcu złamie mi serce i wyrzuci jak zużytą szmatę.

Próbowałem się bronić, tłumaczyłem, iż Kinga nigdy nie dawała do zrozumienia, iż chce ze mną zamieszkać. Ma własne wynajmowane mieszkanie, nie prosi mnie o pieniądze ani pomoc. Jest niezależna, przyzwyczajona do radzenia sobie sama.

Ale matka pozostawała nieugięta, twarda jak głaz.

### Presja, która mnie zmiażdżyła

Na początku starałem się ignorować jej słowa. Wierzyłem w Kingę, wiedziałem, iż nie chodzi jej o mieszkanie. Ale gdy ktoś codziennie wbija ci te same zarzuty, w końcu wątpliwość wkrada się jak powolna trucizna.

Zacząłem nadsłuchiwać tych jadowitych szeptów.

Analizowałem każdy gest Kingi, szukając ukrytych zamiarów tam, gdzie ich nie było.

Dlaczego jest taka troskliwa? Czy to podstęp? Dlaczego daje mi prezenty? Czy coś knuje?

Doprowadziłem się na skraj obłędu.

Kinga oczywiście zauważyła, iż coś jest nie tak. Pytała, czy wszystko w porządku, czy coś się stało. Chciałem jej powiedzieć wszystko, ale wstyd ściskał mi gardło jak niewidzialna dłoń.

Jak powiedzieć kobiecie, którą kocham, iż moja własna matka widzi w niej bezwzględną łowczynię mieszkań?

### Miłość czy rodzina?

Konflikt z matką osiągnął punkt krytyczny.

Postawiła mi ultimatum, zimne i ostre jak nóż albo zerwę z Kingą, albo mogę zapomnieć o normalnej relacji z nią.

Byłem zagubiony, na krawędzi przepaści, z sercem w strzępach.

Z jednej strony moja matka. Wychowała mnie, opiekowała się mną, a ja czułem wobec niej ciężki obowiązek, dług, którego nie da się zignorować.

Ale z drugiej czy nie mam prawa do własnego szczęścia? Czy nie zasługuję na miłość, którą wybrało moje serce?

Matka nie chciała słuchać moich próśb. Jej pewność była jak mur ze stali, nie do przebicia.

Zrozumiałem, iż muszę dokonać wyboru.

Ale którego?

Mam w sobie zwierzęcy strach przed pomyłką. Drżę na myśl o stracie kobiety, którą kocham ponad wszystko, ale nie jestem gotów, by odciąć się od matki.

A może ona po prostu boi się zostać sama, porzucona w ciszy? A może naprawdę widzi coś, czego moja miłość nie pozwala mi dostrzec?

Jestem rozdarty między obowiązkiem a namiętnością, rozrywany w nieskończonej męce. I na razie nie wiem, jak z tego wyjść…

Idź do oryginalnego materiału