Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co się ostatnio u mnie działo z Kubą. Całe życie patrzyłam, jak dorasta i trochę martwiłam się, czy w końcu znajdzie sobie odpowiednią dziewczynę. Nie naciskałam go nigdy, bo uważałam, iż na takie sprawy każdy ma swój czas. No ale trzydziestka stuknęła, a tu nagle pojawiła się Kinga i wszystko się zmieniło.
Co chwilę słyszałam od Kuby, jaka ona jest cudowna, urocza, jak pięknie się uśmiecha. Widziałam, iż on naprawdę się zakochał i mogłam tylko cieszyć się jego szczęściem. Polubiłam ją od pierwszego spotkania taka normalna, ciepła dziewczyna, aż miło się z nią było przy kawie posiedzieć. Opowiadał mi o niej godzinami, chwalił ją wszystkim wokół, więc kiedy oznajmili, iż biorą ślub, tylko ich przytuliłam i powiedziałam, iż trzymam za nich kciuki.
Samo wesele to był istny maraton, ale cała rodzina i znajomi stanęli na wysokości zadania. Rodzice Kingi świetni ludzie, rozumieliśmy się od razu. Początek małżeństwa wydawał się jak z bajki, wszystko szło jak po maśle. Ale z czasem coś zaczęło się psuć. Nagle coraz częściej do mnie dzwonił i żalił się, iż się kłócą, iż się mijają. Martwiłam się, wiadomo, to dopiero początek ich wspólnego życia, więc myślałam: pewnie się dogadają, da im trochę czasu.
Aż któregoś wieczoru Kuba stanął w drzwiach z walizką. Mówi, iż nie ma gdzie się podziać, bo Kinga kazała mu się wynosić z mieszkania. Kilka dni mieszkał u mnie, kompletnie rozbity, a Kinga ani razu się nie odezwała, nie próbowała go ściągnąć do siebie. Mijały tygodnie, a historia powtarzała się kilka razy.
Wiesz, dopiero jak Kinga zaszła w ciążę, pomyślałam, iż muszę coś zrobić porozmawiać z nimi, poukładać im te sprawy, podzielić się swoim doświadczeniem. Myślałam, iż im pomogę, dam jakąś prostą radę, a tu niestety wyszło odwrotnie. Po mojej rozmowie kłótnie nasilily się jeszcze bardziej, Kuba coraz częściej u mnie nocował. Widziałam, ile to go kosztuje. Zgasł, zamknął się w sobie, już nie był tym samym radosnym chłopakiem.
Nie dawałam rady patrzeć, jak się męczy, więc w końcu powiedziałam mu szczerze: Kuba, przemyśl, czy to w ogóle ma sens. Może lepiej się rozstać, może będzie Ci lżej, a ojcem możesz być zawsze, choćby jeżeli nie będziecie razem pod jednym dachem. No i wiesz, niedługo potem poszedł do sądu, złożył papiery i… koniec bajki.
Ale to jeszcze nie koniec tej historii. Pewnego dnia Kinga przyszła do mnie po pomoc prosiła, żebym przekonała Kubę, żeby wycofał pozew, bo nie chce rozbijać rodziny. Próbowałam jej tłumaczyć, iż musi dbać o swoje małżeństwo i sama zawalczyć, ale potem zaczęły latać plotki po rodzinie, iż za bardzo się wtrącam, iż manipuluję Kubą. A sama nie wiem czy powinnam była mu doradzić rozwód, czy raczej odpuścić?
Czuję, iż teraz ani on, ani Kinga mnie nie lubią, a Kuba coraz bardziej zamyka się na mnie. I tak sobie myślę: a co jeżeli oni jednak się kochają, tylko nie potrafią się dogadać? Rozłąka boli, ale życie razem z ciągłymi kłótniami też jest ciężkie No sama już nie wiem, co byłoby dla nich lepsze.











