Mój przyjaciel, 42-letni, znalazł sobie żonę. Twierdzi, iż świetnie sprząta i równie dobrze gotuje, a na resztę nie zwraca uwagi.
Pawła znam odkąd byłem dzieciakiem. Mieszkaliśmy na jednej klatce w bloku, więc naturalnie się kolegowaliśmy. Kiedy dorastaliśmy, zbieraliśmy ekipę i szliśmy do centrum Warszawy tam czasem włóczyliśmy się po ulicach albo po prostu przesiadywaliśmy na ławkach w parku. Dziewczyny traktowaliśmy raczej z przymrużeniem oka liczyło się to, co koledzy powiedzą, żeby przypadkiem nie wyjść na kogoś niemodnego albo słabego przy grupie.
Potem ja poszedłem do wojska, a Pawłowi jakoś udało się tego uniknąć. Po służbie znalazłem sobie pracę, ożeniłem się. Z żoną spędziliśmy razem dziesięć lat, doczekaliśmy się dwójki dzieci. Z czasem jednak zrozumieliśmy, iż staliśmy się sobie zupełnie obcy, ciągle się kłóciliśmy i zdecydowaliśmy, iż lepiej będzie się rozstać. niedługo po tej decyzji rozwiedliśmy się.
Dwa lata później, już jako wolny człowiek, przypadkiem natknąłem się na Pawła. Przez te kilkanaście lat bardzo się zmienił zrobił się sporo bardziej tęgi.
Usiedliśmy razem w kawiarni i zaczęliśmy gadać. Okazało się, iż Paweł też jest po rozwodzie i rozgląda się za kolejną kobietą. Rok później sam poznałem świetną dziewczynę, Agnieszkę, i wzięliśmy ślub.
Po jakimś czasie znów spotkałem Pawła on również znalazł sobie partnerkę. Ale, muszę przyznać, jego żona w ogóle mnie nie przekonywała: była bardzo korpulentna i raczej nie w moim guście.
Co ci się w niej spodobało? zapytałem go otwarcie.
A Paweł na to, iż świetnie sprząta i gotuje.
I wiesz co, daje mi święty spokój! Mogę pić piwo i oglądać Ekstraklasę, wyjść z chłopakami do pubu. Jest idealna nigdy niczego mi nie zabrania.
Byłem tym mocno zaskoczony. Dla mnie kobieta w życiu to przecież coś więcej. Jasne, fajnie, kiedy potrafi dobrze gotować i zadbać o mieszkanie, ale najważniejsze jest uczucie.
Niektórzy jednak cenią sobie najbardziej czystość w domu i możliwość zjedzenia dobrego obiadu. Ja natomiast chcę, żeby między mną a moją ukochaną istniało prawdziwe porozumienie. Liczy się dla mnie, żebyśmy się rozumieli, szanowali i lubili spędzać razem czas. choćby takie zwyczajne rzeczy jak wspólne gotowanie czy sprzątanie domu sprawiają mi euforia ja i Agnieszka często to robimy.
Uważam, iż jak dwoje ludzi jedzie razem na rowerze i oboje pedałują w tym samym kierunku, to mają dużo większą szansę na fajną, udaną podróż przez całe życie.
Ty też tak uważasz?









