Mój mąż pracuje, ale wszystkie wydatki opłacam ja – jak zakochana i niezależna Polka wpadła w pułapkę nierówności w związku i płaci za wszystko od pięciu lat

newskey24.com 11 godzin temu

Mój mąż pracuje, a ja wszystko opłacam.

Często zastanawiacie się, jak doszłam do takiego momentu w życiu i dlaczego w ogóle się na to zgodziłam. Powiem Wam jedno kobiety, które kochają, przestają widzieć jasno. Byłam jedną z nich. Przez całe życie starałam się być lepsza, uczyłam się, pracowałam nad sobą. Mama od zawsze powtarzała mi, iż jeżeli chcę coś osiągnąć, muszę ciężko pracować. Przekonywała, iż kobieta powinna być samodzielna i silna, aby w razie trudności umiała sobie sama poradzić.

Wygląda na to, iż ta rada jednak trochę mi zaszkodziła. Kiedy spotykałam się z chłopakami, byłam zbyt niezależna. Niewielu chciało to zaakceptować. W tamtym czasie większość mężczyzn w Polsce wolała kobiety spokojniejsze, delikatniejsze, którym mogli imponować i opiekować się nimi. Ja jednak zawsze dbałam o siebie i nie czekałam, aż ktoś zrobi coś za mnie.

Przez kolejne lata skupiałam się głównie na karierze. Skończyłam trzydzieści pięć lat jako panna. Wtedy poznałam Darka. To rówieśnik też miał trzydzieści pięć lat. Zdziwiło mnie, iż nie przeszkadzała mu moja samodzielność. Nigdy nie nalegał, żebym robiła coś z nim albo pozwalała sobie pomóc, jeżeli mówiłam, iż sobie poradzę sama. Nie wręczał mi kwiatów, nie mówił pustych, czułych słów, których nigdy nie lubiłam. Mogłam czuć się przy nim jak partnerka, na równi. Powinnam była zrozumieć, ile zapłacę za tę rzekomą równość, która tak naprawdę była tylko pozorna.

Pobraliśmy się i Darek wprowadził się do mojego mieszkania w Warszawie. Nie miał własnego lokum, mieszkał wcześniej z mamą w Pruszkowie. Ja zdecydowanie nie chciałam dzielić przestrzeni z teściową, bo słyszałam mnóstwo opowieści o takich sytuacjach i wiedziałam, iż nie wróżyły niczego dobrego. Przez pierwszy miesiąc Darek nie przekazał mi ani złotówki ze swojej pensji tłumaczył, iż musi spłacić pożyczkę na leczenie swojej mamy.

Nic nie mówiłam, bo uznałam, iż powinniśmy sobie pomagać jesteśmy przecież rodziną. Pozwoliłam mu spłacać ten kredyt, wierząc, iż później wszystko się ułoży. Ale mijały kolejne miesiące już siedem! a pożyczka wciąż nie była spłacona. Wciąż narzekał, iż wypłata jest za niska, iż pracuje mniej godzin albo firma źle płaci. Cały czas to ja płaciłam za zakupy, rachunki, wyjścia do kina czy restauracji. Potem zaczął mi wmawiać, iż odkłada pieniądze na nasz dom na Mazurach. Na przykład na przyszłe wakacje.

Przez pięć lat nie pokazał mi choćby razu wyciągu z konta. W końcu wybuchła sprzeczka. Zapytałam, jak to możliwe, iż utrzymuję go od tylu lat? Przecież to nie jest normalne. Darek się spakował i wyjechał do mamy. Tak po prostu, bez rozmowy. Po trzech dniach nie wytrzymałam tej sytuacji i przywiozłam go z powrotem. I wszystko zaczęło się od nowa. Dalej nie chce dołożyć ani złotówki choćby na najprostsze sprawy. Czuję się wyczerpana i mam wszystkiego dosyć. Chciałabym wydać trochę pieniędzy na typowo kobiece przyjemności, ale nie mam z czego wszystko idzie na utrzymanie nas i domu. Co powinnam zrobić? Wystąpić o rozwód? Czy on kiedyś się zmieni?

Idź do oryginalnego materiału