Mój mąż pracuje, ale to ja opłacam wszystko – historia silnej Polki, która przez lata w związku płaciła rachunki, utrzymywała dom i męża, zastanawiając się, czy miłość kiedyś przestanie być ślepa

newskey24.com 12 godzin temu

Mój mąż pracuje, a mimo to to ja opłacam wszystko.

Pytacie, jak to się stało, iż znalazłam się w takim momencie życia i jak mogłam się na to zgodzić ale powiem Wam jedno: kobiety, które prawdziwie kochają, bywają ślepe. Ja byłam taka właśnie. Przez całe życie próbowałam się odnaleźć, uczyłam się, starałam się być lepsza. Moja mama od małego powtarzała mi, iż jeżeli chcę dobrze żyć, muszę ciężko pracować. Zawsze dodawała, iż kobieta powinna być silna i niezależna, żeby w razie potrzeby móc sama się utrzymać.

Najwyraźniej ta ostatnia rada była dla mnie… pułapką. Gdy spotykałam się z mężczyznami, byłam zbyt samodzielna, przez co niewielu chciało się ze mną w ogóle umawiać. W tamtych czasach większość panów marzyła o kobiecie delikatnej, którą mogliby otoczyć opieką i udowodnić swoją męskość. Ja potrafiłam zadbać o siebie.

Potem coraz bardziej poświęcałam się pracy. Przez długi czas byłam singielką, aż do trzydziestego piątego roku życia, kiedy poznałam Darka. Jest w moim wieku. Byłam zaskoczona, iż zaakceptował moją niezależność. Nigdy nie narzucał się z pomocą, jeżeli mówiłam, iż dam sobie radę. Nie przynosił kwiatów, nie szeptał czułych, pustych słówek, których zresztą nie lubię. Przy nim czułam się jak równorzędny partner. Powinnam była przewidzieć, ile przyjdzie mi zapłacić za tę równość, która przecież nie była prawdziwa.

Po ślubie Darek przeprowadził się do mnie. Nie miał swojego mieszkania, mieszkał z mamą. Nie wyobrażałam sobie życia pod jednym dachem z teściową znam zbyt wiele takich historii i żadna nie kończyła się dobrze. Przez pierwszy miesiąc Darek nic nie dokładał do domowego budżetu, mówiąc, iż musi spłacić pożyczkę zaciągniętą na leczenie swojej mamy.

Nic nie mówiłam przecież jesteśmy rodziną, niech spłaci dług, potem razem zadbamy o finanse. Jednak przez następne siedem miesięcy sytuacja się nie zmieniła. Ciągle tłumaczył, iż zarabia za mało, iż w pracy mu obcięli godziny, albo iż pojawiły się inne problemy. Cały czas to ja płaciłam za zakupy, rachunki i wspólne wyjścia. Potem zaczął mówić, iż oszczędza, by kiedyś kupić nam dom na wsi. Mówił nawet, iż oszczędza na wspólne wakacje.

Ale przez pięć lat nie pokazał mi ani razu wyciągu z konta. Jesteśmy przecież rodziną! W końcu wybuchłam jak to możliwe, iż od pięciu lat go utrzymuję? To nie jest przecież normalne! Spakował się i wrócił do mamy. Tak po prostu. Po trzech dniach, nie mogąc tego dłużej znieść, poprosiłam, żeby wrócił. Wszystko zaczęło się od nowa. Nie chce dołożyć się do żadnych wydatków, ani grosza! A ja jestem już potwornie zmęczona. Marzę, żeby czasem wydać pieniądze na kobiece zachcianki, ale nie mam żadnych wolnych środków wszystko idzie na rodzinę. Co powinnam zrobić? Rozwód? Czy Darek kiedykolwiek się zmieni?

Idź do oryginalnego materiału