REKLAMA
Zobacz wideo
Hyży wprost o Kurzajewskich. Ma jasne wnioski
Agnieszka Hyży podzieliła się refleksją. "To nie dzieci wniosły problemy w wasze życie"Niedługo po publikacji postu o urodzinach synów Grzegorza Hyżego prezenterka otrzymała sporo wiadomości od swoich obserwatorek, które również żyją w patchworkowych rodzinach i mierzą się z trudnościami związanymi z codziennym funkcjonowaniem. "Piszecie, jak wiele problemów wniosły w wasze życie dzieci z poprzednich związków waszych partnerów. Staram się każdej z was odpisywać, ale trudno wchodzić w długą dyskusję z każdą osobą. Dlatego napiszę jedno bardzo ważne zdanie, drogie panie. To nie dzieci wniosły problemy w wasze życie. Najczęściej to dorośli. To ich postawa, działania i słowa tworzą napięcia" - zaczęła na InstaStories.Hyży wspomniała o tym, iż w przeszłości również mierzyła się z trudnymi emocjami i nie zawsze była zadowolona ze swojego zachowania. Korzystała ze wsparcia. "Ile razy sama powiedziałam o jedno słowo za dużo. Ile razy niepotrzebnie skupiłam się na dzieciach, upatrując w nich problemu czy winy. Wstydzę się tego. Ale z drugiej strony, z pomocą mądrzejszych ode mnie zrozumiałam, iż być może musiałam przez to przejść, żeby coś zobaczyć i zrozumieć" - dodała.GALERIA HYŻYOtwórz galerięAgnieszka Hyży o patchworku. "Można się nauczyć"W dalszej części wpisu Hyży zaznaczyła, iż funkcjonowanie w rodzinach patchworkowych często bywa trudne i wymaga pracy. "Można się nauczyć. Można przywyknąć. Można oswoić. Można wypracować sposoby, by to nie było destrukcyjne" - napisała. Na koniec zwróciła się z apelem do obserwatorek i podkreśliła, iż to dorośli ponoszą odpowiedzialność za swoje decyzje."Nie rzucajcie partnera i nie rozwalajcie kolejnej rodziny z powodu dzieci. Nie szukajcie w nich winy ani wymówek. Wina leży po stronie dorosłych i to my musimy brać za nią odpowiedzialność. A jeżeli wyczerpiecie wszystkie możliwości rozmów, terapii, kompromisów i wyrozumiałości... Wtedy idźcie dalej" - czytamy.










