Mniejszości nie chcą żyć w kapsułach. Opolanie na kongresie w Finlandii

opolska360.pl 3 godzin temu

Mniejszość niemiecką w Polsce reprezentowali jej lider Rafał Bartek, Bernard Gaida, pełnomocnik VdG ds. współpracy międzynarodowej i były wiceprezydent FUEN oraz Paulina Widera, przewodnicząca Związku Młodzieży Mniejszości Niemieckiej.

– W dyskusji kongresowej pojawił się opolski akcent – relacjonuje Rafał Bartek. – Pan Stanisław Wolny z TVP Opole w panelu poświęconym funkcjonowaniu mediów publicznych w kontekście problematyki mniejszościowej opowiadał o programie „Schlesien Journal”, który jest tworzony przez mniejszość niemiecką, a produkowany od dwóch lat przez TVP. Mówił o tym jako o przykładzie dobrej praktyki. Pokazał film o pracy nad tym programem. Zrobił bardzo dobre wrażenie.

Delegaci z różnych państw zwracali uwagę na trudności z docieraniem z treściami obecnymi w mediach tradycyjnych – należy do nich także telewizja – do młodej generacji odbiorców.

Geoblocking szkodzi

Jeden z kongresowych paneli dotyczył geoblockingu. To technologia ograniczająca dostęp do:

  • treści internetowych,
  • usług lub produktów na podstawie lokalizacji geograficznej użytkownika.

Temat na forum mniejszości narodowych powraca stale, ale rozwiązań nie widać. Lider MN w Polsce zabrał głos w dyskusji na ten temat.

– Mówiłem o tym, iż mniejszość niemiecka, która uważana jest za łącznik między narodami i kulturami, przez całe lata swobodnie korzystała z dostępu do kultury kraju macierzystego – podkreśla Rafał Bartek.

– Działacze bez przeszkód prenumerowali niemieckie gazety. Dostawali je oczywiście w całości. Kto dzisiaj chce wykupić online abonament prestiżowego niemieckiego czasopisma, ma do niektórych materiałów, zwłaszcza audiowizualnych, zamkniętą drogę. Tylko dlatego, iż mieszka poza Republiką Federalną. Wszyscy w Europie mamy wspólne problemy i zagrożenia. Ale rozwiązań szukamy indywidualnie, bo droga do znacznej części informacji z zagranicy jest zamknięta. Każdy ma swoją medialną kapsułę – tłumaczył.

Pięć procent wystarczy

– Gospodarze pokazali nam, jak w Finlandii funkcjonuje dwujęzyczność fińsko-szwedzka – dodaje pan Bartek. – Szwedzi stanowią w tym kraju raptem około 5-5,5 procent ludności. Ale burmistrz Helsinek przywitał nas po szwedzku, a dwujęzyczne funkcjonowanie administracji jest tam czymś zupełnie naturalnym. Podobnie jak powszechna obecność rozmaitych dwujęzycznych informacji w przestrzeni miejskiej. To robiło ogromne wrażenie. Odwiedziliśmy też pod Helsinkami szwedzką mniejszościową szkołę. Wszyscy pracujący w niej nauczyciele (nie tylko specjaliści od języków) są dwujęzyczni.

Delegaci MN z Polski podnieśli też kwestię niedobrych dla mniejszości zmian statutowych. Jedną z nich jest zapis, który pozwala na wybór do prezydium FUEN tylko jednego przedstawiciela grupy językowej. Np. z państw języka niemieckiego, choćby jeżeli w tych krajach jest kilku bardzo dobrych kandydatów.

Idź do oryginalnego materiału