Minecraft: Wbrew porządkowi. Tom 1 – recenzja komiksu. Sobą być…

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Wyobraźcie sobie świat, który można dowolnie modyfikować i projektować według własnej woli i siły wyobraźni. Cudowne, prawda?

Taki właśnie jest świat Minecrafta – to nieograniczona, kwadratowa kraina czekająca na kolejnych budowniczych, których pomysłowość nie mieści się w ramach naszej codzienności. A co jeżeli w takiej rzeczywistości pojawi się ktoś, kto nie zgadza się z tym przesłaniem? Ktoś, kogo mania porządku i symetrii przyćmi twórczość i polot sześciennych budowniczych?

fot. kadr z komiksu

Minecraft: Wbrew porządkowi opowiada historię Riley – młodej nauczycielki zwierząt wiodącej spokojne życie w wiosce o nazwie Sioło. Osadę zamieszkuje garstka postaci o odmiennych charakterach i stylach. Mieszkańcy żyją beztrosko, zajmując się swoimi codziennymi sprawunkami i wznosząc coraz to nowsze, niepasujące do siebie budowle. Nie podoba się to Idealii i Ildefonsowi – bliźniakom i władcom królestwa Idealnego Indentyzmu. Pewnego dnia, bez ostrzeżenia, ich wojsko napada Sioło i niszczy wszystkie budynki, rozkazując, by kolejne budowle podporządkowano zasadom ich doktryny. Nie zgadza się z tym Riley, która wraz z grupą przyjaciół postanawia wyruszyć do królestwa, by raz na zawsze rozmówić się z osobami odpowiedzialnymi za zniszczenie jej domu.

Choć fabuła jest schematyczna i nie zaskakuje zwrotami akcji, dobrze spełnia swoją rolę jako historia skierowana do młodszych odbiorców. Dzięki szybkiemu tempu opowieść pozostaje angażująca od pierwszej do ostatniej strony. Mimo iż jej bohaterowie nie są szczególnie złożeni, każdy z nich wnosi do historii odmienny charakter, dzięki czemu podróż nie sprawia wrażenia monotonnej. Wręcz przeciwnie. Riley i jej przyjaciele gwałtownie pokonują kolejne etapy swojej podróży, a po drodze przeżywają przygody, dzięki którym Minecraft: Wbrew porządkowi utrzymuje stały poziom dynamiki i nie pozwala czytelnikowi choćby na odrobinę nudy.

Cieszy również fakt, iż opowieść Josha Hicksa nie powstała jedynie dla samej uciechy, ale by przekazać istotną lekcję. W trakcie lektury młody czytelnik dowiaduje się, iż nikt nie powinien bać się być sobą i iż każdy ma do tego pełne prawo. Niezależnie od tego, czy chodzi o wygląd tworzonych budowli, czy o styl życia.

fot. kadr z komiksu

Największą zaletą, od strony stylistycznej, jest polskie tłumaczenie Minecraft: Wbrew porządkowi. Na pochwałę zasługuje przede wszystkim kreatywne podejście do przekładu nazw własnych. Dotyczy to zarówno imion bohaterów, które od razu sugerują ich charakter lub funkcję, jak i nazw miejsc. Identyczni bliźniacy – Idealia i Ildefons – idealnie wpisują się w założenia swojej ideologii. Podobnie sprawa wygląda w przypadku Sioła. W oryginalnej wersji wieś nosi nazwę „Hamlet”, czyli „mała wioska”. Polska tłumaczka bardzo sprytnie przełożyła tę nazwę na „Sioło”, czyli starodawne określenie właśnie na małą wieś. Identycznie kwestia wygląda w przypadku imion mieszkańców – Słowomira i Pieczysława. Zgadnijcie, jakie pełnią funkcje w wiosce. To zabawna i bardzo dobrze przemyślana strategia tłumaczenia oryginalnej opowieści Hicksa. Dlatego ogromne brawa dla tłumaczki, Anny Hikiert-Berezy, za jej kreatywność.

Oprawa graficzna również robi spore wrażenie. Styl artystyczny Hicksa, mimo iż prosty, ma w sobie polot. Rysunki są ładne, przejrzyste i dobrze oddają sielankowy klimat towarzyszący opowieści. Co więcej, kolory, za które również odpowiada Hicks, są delikatne i stonowane. Nie jest to komiks stawiający na widowiskowość charakterystyczną dla współczesnych tytułów Marvela czy DC. Zamiast tego koncentruje się na rodzinnej i ciepłej atmosferze.

Minecraft: Wbrew porządkowi to prosta, ale sympatyczna opowieść. Historia autorstwa Josha Hicksa skutecznie wykorzystuje świat gry do przekazania wartościowego przesłania o indywidualności i akceptacji odmienności. Choć starsi czytelnicy nie znajdą tu szczególnie rozbudowanej fabuły, młodsi fani Minecrafta z pewnością będą bawić się przednio.


Scenariusz: Josh Hicks
Rysunki: Josh Hicks
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Premiera: 6 maj 2026
Oprawa: miękka
Stron: 88
Cena katalogowa: 34,99 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)

Idź do oryginalnego materiału