Minął rok! (kolejny aneks do mojej autobiografii)

przegladdziennikarski.pl 1 dzień temu

I to jak szybko! Mam na myśli promocję w warszawskim „Klubie Księgarza” autobiografii „Moja droga przez życie”, wydanej przez (niestety nieistniejące już) ŚWIĘTOKRZYSKIE TOWARZYSTWO REGIONALNE, za co jeszcze raz dziękuję jego wieloletniemu prezesowi i twórcy serii wydawniczej „Biblioteka ŚWIĘTOKRZYSKA” p. dr. Maciejowi Andrzejowi Zarębskiemu. TAKŻE AUTOROWI WIELU ZNAKOMITYCH KSIĄŻEK w ramach tej serii!

Ponieważ zarówno Stowarzyszenia, jak i jego wydawnictwa już nie ma, również mojej książki nie ma w tej chwili w wolnej sprzedaży na rynku księgarskim. Mam nadzieję, iż będzie wtedy, gdy ukaże się jej drugie – rozszerzone – wydanie. A wtedy moje obecne „aneksy” (których będzie jeszcze kilka) znajdą się w jej wydaniu.

W planowanej publikacji przewiduję też sporządzenie indeksu nazwisk, którego w I wydaniu zabrakło (a co słusznie było krytykowane). Książka zostanie też wzbogacona ilustracjami, jak też uzupełniona załącznikami stanowiącymi jak gdyby bibliografię do omawianych w niej zagadnień. A teraz wracam do wspomnień z dnia promocji sprzed roku.

Dziękuję RAZ JESZCZE WSZYSTKIM, którzy moją uroczystość (21 marca 25 roku) zaszczycili swoją obecnością!

Byli wśród nich sponsorzy (którzy opłacili wydanie książki), czym organizacyjnie zajęło się Wydawnictwo; obecna była moja rodzina, przyjaciele, pisarze (z Grzegorzem Trochimczukiem), artyści plastycy (z Andrzejem Fogttem), dziennikarze (z Henrykiem Martenką); byli koledzy z moich miejsc pracy (w UW i w b. Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku), a także ze szkół, w których uczyłem j. niemieckiego. Przyjechali choćby goście z dalekiego Szczecina (z p. Marią Jaremek, pisarką i działaczką Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Francuskiej na czele), którzy pamiętają moją pracę jako księgarza, a potem sekretarza Szczecińskiego Towarzystwa Kultury (STK) i dyr. wojewódzkiego Wydziału Kultury.

Przewspaniały koncert zaprezentowali podczas promocji prof. prof. Uniwersytetu Muzycznego Fr. Chopina w osobach Elżbiety Gajewskiej, Elli Susmanek i Tadeusza Gadziny (za który raz jeszcze im jak najserdeczniej dziękuję).

W prezencie m.in. otrzymałem swoją karykaturę (od art. pl. p. Lidii Snitko – Pleszko), także sylwetkę kolarza (stanowi ilustrację do tego tekstu) autorstwa świetnego pisarza i rysownika Szymona Koprowskiego, jak i życzenia – 100 lat – od mojej wnuczki Ani (żartobliwie nazywanej przez domowników „Chrumką” ), a także piękny wiersz od p. dr Zofii Tyszkiewicz, którego fragmenty zacytuję na zakończenie dzisiejszego wspomnienia.

Nie wymienię WSZYSTKICH ani WSZYSTKIEGO, co składało się na CAŁE DOBRO, jakie mnie w tym dniu spotkało, gdyż byłaby to bardzo długa opowieść. Wspomnę tylko, iż byli też posłowie (aktualni i poprzedniej kadencji) w osobach m.in. Roberta Smolenia i Tadeusza Samborskiego, byli zaprzyjaźnieni ze mną profesorowie – Elżbieta Zawadzka, Tomasz G. Pszczółkowski, Maria Szyszkowska. Obecnością w tym dniu każdego gościa w Klubie Księgarza byłem wielce zaszczycony, za co dziękuję IM za przyjęcie mojego zaproszenia na to ważne dla mnie wydarzenie!

Dziękuję też Jankowi Rodzeniowi – bardzo zasłużonemu działaczowi kultury studenckiej oraz życia kulturalnego w podwarszawskich gminach. (Przez wiele lat był dyrektorem Warszawskiego Ośrodka Kultury – WOK, a wcześniej m.in. szefem znanego do dziś Klubu Studenckiego Hybrydy i Dzielnicowego Domu Kultury na Ochocie w Warszawie). A przede wszystkim zasłużył się ostatnimi laty jako realizator Warszawskiej Literackiej Książki Miesiąca! I przez cały czas jest gospodarzem wielu znaczących spotkań autorsko-wydawniczych. Przy okazji wspomnę, iż jego „Klub Księgarza” niedawno obchodził swoje 70-lecie, które listem gratulacyjnym uhonorowała m.in. obecna Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego – p. Marta Cienkowska).

Przy okazji dodam (gdyż jest to również godne podkreślenia), iż w tej chwili Klub organizacyjnie i finansowo wspierany jest przez – WARTE ODWIEDZENIA – Muzeum Literatury.

Dziękuję też za laudacje, jakie otrzymałem na piśmie m.in. od red. nacz. „Przeglądu Dziennikarskiego” dr. Pawła Rogalińskiego i dr. Macieja Zarębskiego oraz mojej żony (które w całości zamieszczone zostały w I wydaniu „Autobiografii”, a ich skróty choćby na rewersie okładki książki. Jej awers zdobi obraz pt. Cisza pejzażu” autorstwa wspaniałej artystki malarki Marii Wollenberg-Kluzy. (Jej inny obraz, jak i Andrzeja Fogtta figurują też na jednej z moich wcześniejszych książek „Biografie polsko-niemieckie – Historia pamięcią pisana”, wydanych w dwóch tomach przez Akademię Humanistyczną w Pułtusku).

Wspomnę jeszcze, obecnego na promocji mojej książki, serdecznego przyjaciela (jeszcze z czasów „szczecińskich”, świetnego w tej chwili pisarza, a przed laty – kolarza) Jana Chruślińskiego. Był także dyrektor Kadr UW (prywatnie znakomity fotografik artystyczny) p. Grzegorz Kołtuniak.

Swoją obecnością na uroczystości zaszczycił mnie Andrzej Fogtt – wybitny artysta – malarz, laureat wielu nagród i wyróżnień polskich i międzynarodowych.

Z wielką satysfakcją powitałem b. dyr. dep. prawnego MKiS – p. Andrzeja Kwaśnika, który m.in. przyczynił się do przygotowania wielu aktów prawnych, służących do dziś polskiej kulturze, jej twórcom i instytucjom kultury.

Kilka słów o tym, czym jest i mam nadzieję pozostanie moja „Autobiografia” i dlaczego w ogóle powstała?

To nie tylko „kronika” mojego życia, ale opowieść o pasji i determinacji służenia kulturze narodowej, księgarstwu, Ziemi Szczecińskiej w procesie jej repolonizacji, a w Warszawie (w której dostąpiłem m.in. zaszczytu pełnienia funkcji z-cy dyr. Centralnej Składnicy Księgarskiej, dyr. COMUK-u (Centralnego Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury) i Wydziału Kultury m.st. Warszawy oraz dyrektorowania departamentom plastyki oraz książki i bibliotek w Ministerstwie Kultury i Sztuki.

Przez całe życie starałem się (i przez cały czas staram) o nieustanne poszerzanie relacji polsko-niemieckich, zwłaszcza w zakresie kultury, ale także poprzez własną twórczość, wynikającą z przeżyć i osobistych doświadczeń życiowych.

Cieszę się, iż książka spotkała się z życzliwym przyjęciem wielu krytyków, pozytywnie pisał o niej m.in. tygodnik „Angora”, „Studia Niemcoznawcze”, wrocławska „Gazeta Kulturalna” i wiele innych pism; oczywiście także „mój” Przegląd Dziennikarski.

Wiele pozytywnych opinii wpisali też Czytelnicy PD, bezpośrednio pod drukowanymi odcinkami (jeszcze przed wydaniem książki). Nie spotkałem się z żadnym „hejtem”, tylko w jednej z opinii napisano, iż „opowiadam” (zdaniem autora tego wpisu) o swoich działaniach, jak baron „Münchhausen” – bohater humorystycznej powieści Karla Leberechta Immermanna (opowiadający w niej „niestworzone rzeczy” o swoich wyczynach).

NA CO PRAGNĘ ODPOWIEDZIEĆ (z odpowiedzialnością za każde słowo), iż choćby w PRL-u (ustroju dziś lekceważonym), można było zdobywać poparcie licznych działaczy i władz dla rozwoju kultury, twórczości i dziedzictwa kulturalnego. I pod tym względem nie był to czas stracony. Żeby nie być gołosłownym, podam (choć w dużym skrócie) kilka przykładów skutecznych działań, oczywiście we współpracy z wieloma osobami), dotyczących, m.in.:

rozwoju ruchu społeczno-kulturalnego w b. województwie szczecińskim i zbudowania w nim liczącej się bazy kultury (dla funkcjonowania teatrów, filharmonii, w tym odbudowy Zamku Książąt Pomorskich, jako swoistego Centrum Kultury: z operą, Biurem Wystaw Artystycznych i Salą koncertową im. księcia Bogusława na czele. I to na Ziemi, na której wszystko trzeba było zacząć „od początku” po wiekach jej germanizowania.

Pracując w MKiS najważniejszą sprawą było dla mnie łagodzenie skutków stanu wojennego w kulturze. Przywrócenie możliwości działania związkom twórczym (po ich rozwiązaniu, bądź zawieszeniu) oraz dążenie do likwidacji cenzury i skutków bojkotu przez środowisko (choć nie w całości) imprez kulturalnych.

Moim celem było zawsze dążenie do zgody narodowej, szukanie kompromisu w każdej spornej sprawie, choć tego celu przez cały czas nie udaje się osiągnąć.

A chodzi po prostu o to, aby Konstytucja w każdym przypadku była aktem najwyższej rangi, aktem ładu i porządku, a Polska była krajem praworządnym i w pełni demokratycznym.

W realizacji tego procesu trzeba docenić wszystkich, którzy po roku 1945 odbudowali Polskę i podnieśli ją z ruin.

Tylko w warunkach pełnej zgody narodowej – następować może dalszy rozwój naszego kraju. Naszej kultury, której dorobek (i to oceniając całe nasze minione już ponad 1000-lecie) będzie zauważany w świecie. Choć „w tym obszarze” warto by wrócić do przerwanego przed laty Kongresu Kultury, aby z pozycji naszych możliwości przejrzeć bolące ją sprawy i określić zadania do realizacji przez wszystkich, którzy mogą się przyczynić do jej dalszego rozwoju.

Przypomnę, iż choćby w najtrudniejszych latach udało się zbudować nową siedzibę Biblioteki Narodowej, przywrócić rangę książce, teatrom, muzyce, twórczości filmowej, zawieszonym festiwalom. Powinniśmy dążyć do zapewnienia przynajmniej 2% PKB w skali roku na kulturę, gdyż to też inwestycja w bezpieczeństwo i gwarancja zapewnienia jej rozwoju i to na korzeniach ZACHODNIEGO (a nie WSCHODNIEGO), czy jakiegoś innego PNIA KUTUROWEGO.

Dopóki sił mi starczy (a mam już swoje lata), będę tej wizji rozwojowej sprzyjał i za nią się opowiadał.

A na zakończenie dzisiejszego odcinka – zapowiedziany fragment wiersza p. Zofii Tyszkiewicz, napisany z okazji uroczystości promocji mojej książki.

…. „ Koło za kołem (w nawiązaniu do tego, iż byłem kiedyś kolarzem) / Mądrość w pedałach / Autobiografia / Nie melodramat!

/Za kierownicą/ Kolarz wspaniały/ Wiezie w plecaku/ Szczególne dary/.

Bo plony życia/ Niemały zbiorek/ Plecak jest nieco / Mniejszy niż worek/.

Drogi Karolu/ Ściągnij plecaczek/ Ale roweru/ nie odstaw czasem !/.

I nie zapomnij/ Dopiąć siodełka/ By zabrać Magdę!/ Prawa Twa ręka/.

Wiesz o tym dobrze/ Że z Jej pomocy/ Możesz korzystać/ Za dnia i w nocy./

I jeszcze kilka/Słówek do Ciebie/ Dobrze nam tutaj/ Prawie jak w niebie/.

Lecz kończyć trzeba/ Na pożegnanie/ Ogólnie przyjmij/ Podziękowanie/ I gratulacje/ Oraz uściski/ I wiedz – przez książkę/ jesteś nam bliski!/

(Zofia Tyszkiewicz, 21.03.2025 r.)

Ze szczerego serca dziękuję poetce za Jej słowa.

Idź do oryginalnego materiału