Miley Cyrus nie potrafiła powstrzymać łez podczas koncertu w Hollywood Bowl. Wokalistka wspomniała zmarłą w sierpniu Dolly Parton, swoją matkę chrzestną, i opowiedziała o wyjątkowym wspomnieniu, które łączyło je z tym miejscem. Chwilę później zaśpiewała jej wielki przebój "Jolene".