Między rozsądkiem a szaleństwem. Recenzja: Batman: Miasto Szaleństwa

itomigra.blogspot.com 5 godzin temu

Między rozsądkiem a szaleństwem. Recenzja: Batman: Miasto Szaleństwa

Urlop się rozkręca, wyjazd już za chwilkę, a kolejne publikacje wciąż czekają! Nie powiem, by Strach Jedi nadał nam niesamowitego tempa, ale nie tracimy nadziei. Lecimy zatem z następnym tekstem! Zapraszamy do lektury.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Batman: Miasto Szaleństwa
to samodzielna opowieść snuta w mrocznym gothamskim klimacie. Tajemnicza okładka (piękna kolorystycznie) zdradza, iż intryga będzie powiązana z Trybunałem Sów. A iż przepadam za tym stowarzyszeniem, z chęcią po komiks sięgnąłem...

Album wydany w Polsce przez Egmont i klub Świat Komiksu posiada sygnaturę Black Label, a jak wiecie (albo właśnie się dowiadujecie) uwielbiam opowieści z tym znaczkiem. Autorem scenariusza jest Christian Ward. On też stworzył wizualną stronę komiksu, która- już teraz Wam zdradzę- zachwyca!

Zarys faburalny:


"Pod tętniącymi życiem ulicami kryje się Dolne Gotham – żywy koszmar karmiony strachem i nienawiścią mieszkańców powierzchni. Od dziesięcioleci przejście między miastami było zamknięte i pilnie strzeżone. Jednak bariera w końcu pęka, a na ulice wydostaje się wypaczona wersja Mrocznego Rycerza, gotowa pogrążyć całe miasto w absolutnym obłędzie. Aby powstrzymać nadchodzącą grozę, Batman musi zawrzeć desperacki sojusz ze swoimi najstarszymi wrogami i stawić czoła prawdzie, która na zawsze zmieni jego spojrzenie na Gotham."

Wrażenia:


I to dzieło!
Jak Strach Jedi wzbudził mieszane uczucia i delikatnie nadszarpnął nasze „nadzieje”, iż przeczytamy w tym miesiącu coś dobrego, to Batman: Miasto Szaleństwa totalnie te wątpliwości rozwiewa. Jestem absolutnie oczarowany- historią, inspirowaną Lovecraftem i pozbawioną klasycznego patosu DC Comics, ale przede wszystkim grafiką! Serio- mocne kontrasty to jedno, ale pomysł na przedstawienie Two-Face’a to majstersztyk!

Aż szkoda, iż taka opowiastka trafiła się w letnim panelu. Na pewno wrócę do lektury jesienią. W tym momencie jestem komiksem zachwycony, a w listopadzie? Widzę to- Trybunał Sów, abstrakcyjny koncept „dolnego Gotham”, mackowy Gacek i deszczowy, długi wieczór. Idealne połączenie. Podejrzewam, iż będzie to jeszcze mocniejsze doświadczenie…

A tak serio- nie jest to komiks idealny- fabularnie abstrakcyjny, lekko naiwny. Ale mimo to wyraźnie czuć, iż stworzenie tej historii dało autorowi dużo frajdy. I dobrze, bo my, jako czytelnicy, z tej radości korzystamy. Spijamy ją z każdej strony, podziwiając detale licznych kadrów. choćby jeżeli „mackotwarzowy” Batman wydaje się Wam naciągany- bardzo polecam Miasto Szaleństwa Waszej uwadze, bo nieczęsto można dorwać taką perełkę!
T.
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ złapiecie własny egzemplarz
Idź do oryginalnego materiału