Miał być thriller, wyszło… Recenzja “Usypianki” Karoliny Głogowskiej

kulturalnemedia.pl 2 godzin temu

Stary dom. Tajemnicza zjawiska. Zagadka, którą trzeba odkryć. I thriller, którego nie było… Czyli Usypianka Karoliny Głogowskiej.

Nastoletnia Hela wraz z matką Matyldą wracają w rodzinne strony na Kociewiu na północy Polski. Odziedziczyły bowiem po zmarłej w niewyjaśnionych okolicznościach ciotce stary dom przy tryfcie. Matylda postanawia urządzić tutaj wymarzoną agroturystykę. Jednak od początku nic nie idzie po jej myśli: sąsiedzi knują, zjawiają się nieproszeni gości, dochodzi do różnych, niekiedy bardzo groźnych zdarzeń. Tymczasem Hela czuje, jakby stary dom, który śni jej się od dawna, woła ją. Kiedy jej matka zaczyna dziwnie się zachowywać, dziewczyna zaczyna podejrzewać, iż winę za to wszystko ponosi właśnie stary budynek…

Thriller? Niezbyt…

Usypianka jest skategoryzowana jako thriller. Nie jest nim. Powiedziałabym, iż jest raczej obyczajówką z elementami thrillera i realizmu magicznego.

Sporo tu wątków rodzinnych, nieco romantycznych, a sama tajemnica obiecana w opisie jest gdzieś w tle. Tylko iż ja nie tego oczekiwałam. Wolałabym otrzymać thriller, w którym zagadka jest na pierwszym miejscu – tym bardziej, iż tego się spodziewałam. Nie przepadam za obyczajówkami i nie lubię, kiedy książka nie jest tym, czym miała być.

Wszystkie wady Usypianki Karoliny Głogowskiej

To co jeszcze mnie rozdrażniło, to infatylność tej książki. Począwszy od zdrobnień typu Busia i Lulka albo imienia Plamka (co prawda, dla kotki, ale nadal), przez określenie “serniczek”, a skończywszy na niektórych dialogach. Przykładem może być rozmowa Matyldy z jej eks-mężem, czyli Piotrem – mężczyzna mówi, iż nie może zwracać się do swojej byłej teściowej na “Pani”, bo “będzie jej przykro”. Zdanie to jest odpowiedzią na pretensje Matyldy, iż Piotr mówi o jej matce “mamo”, chociaż nie jest już jego teściową. Przewróciłam oczami w tym fragmencie – ta rozmowa niczego nie wniosła do fabuły, jedynie sprawiła, iż bohaterowie w moich oczach jako czytelniczki stali się infantylni i niepoważni. Co więcej, była jednym z wielu zapychaczy…

Jak już przy tym jesteśmy, to, mimo iż Usypianka jest krótką książką, bo ma niecałe 300 stron, jest pełna zapychaczy. Na przykład, homofobiczna opinia Piotra o gejach albo cringe’owa wstawka o tym, iż ma nadzieję, iż Matylda rozmawiała z Helą o “tych sprawach”. W tym ostatnim zwątpiłam w dalszą lekturę tej powieści…

Finalnie dla mnie ta powieść jest zlepkiem przypadkowych scen, które powinny zostać wycięte i zastąpione innymi. Nie pchały one akcji do przodu, nie wnosiły nic do fabuły – były po to, aby być.

Podsumowanie

Książka totalnie nie przypadła mi do gustu i całkowicie minęła się z moimi oczekiwaniami. Tak jak książki z wydawnictwa Mięta bardzo lubię i cenię, tak w tym przypadku nie zgadzam się z pochlebnymi opiniami innych recententów i uważam, iż nie był to udane spotkanie z piórem Karoliny Głogowskiej.

Idź do oryginalnego materiału