Edycja stacjonarna festiwalu Millennium Docs Against Gravity dobiegła końca, ale festiwal wciąż trwa w wersji online – jeszcze do 1 czerwca. Dziś recenzujemy film "Ślady" (reżyseria: Alisa Kovalenko, Marysia Nikitiuk), który można oglądać na stronie MDAG. TUTAJ przeczytacie z kolei nasz wywiad z Alisą Kovalenko.
Filmografia Alisy Kovalenko odzwierciedla drogę, jaką Ukraina idzie od aneksji Krymu w 2014 roku. W prezentowanym podczas 20. edycji Millenium Docs Against Gravity "Nie znikniemy" o toczących się w Donbasie walkach przypominały słyszane z oddali wybuchy i strzały. W ubiegłorocznym "Moim drogim Théo" – skierowanym do syna wideopamiętniku z frontu – poznawaliśmy trudy żołnierskiego życia. W zrealizowanych wspólnie z Marysią Nikitiuk "Śladach" reżyserka podejmuje temat związanej z konfliktem zbrojnym przemocy seksualnej (CRSV) – doświadczenia z jednej strony uniwersalnego dla kobiet bez względu na epokę i szerokość geograficzną, z drugiej zjawiska o trudnej do oszacowania skali i skutkach, które będą odczuwalne dla całego narodu przez kolejne pokolenia.
O kosztach konfliktów zbrojnych wciąż mówimy przede wszystkim w kontekście przelewanej na froncie (męskiej) krwi i zniszczeń infrastruktury. Tymczasem masowe gwałty to strategia wojenna przemyślana równie starannie jak ofensywa na pozycje przeciwnika i nie mniej destrukcyjna niż artyleryjski ostrzał. Potwierdzają to bohaterki filmu Kovalenko i Nikitiuk – sześć przetrwanek będących podopiecznymi fundacji Sema Ukraine. Iryna, Tetiana, Liudmila, Halyna, Olga i Nina mają świadomość, iż prawdopodobnie nie doczekają sprawiedliwości, a tytułowe ślady do końca życia nie dadzą im zapomnieć o piekle, przez które przeszły.
Ich historie układają się w opowieść o żołnierzu – najczęściej młodym chłopaku z bronią. Wchodzi do domu. Bije i gwałci, napawa się swoją władzą, a na odchodne grozi, iż jeżeli ktoś się dowie, co zrobił – wróci i zabije. Kovalenko, która sama doświadczyła przemocy seksualnej ze strony rosyjskich oficerów, tworzy dla bohaterek bezpieczną przestrzeń. Zamiast wpatrywać się w twarze kobiet, często kieruje kamerę na ich dłonie (czasem spoczywające spokojnie na kolanach, czasem ruchliwe i nerwowe) lub ilustruje ich słowa ujęciami przyrody, przede wszystkim drzew: trawionych przez ogień, skutych lodem, kwitnących. Obrazy te, pozornie niezwiązane z tematem, korespondują ze stanami psychicznymi narratorek, w poetycki sposób odzwierciedlając ich drogę do uzdrowienia.
Z tego względu "Ślady" wydają się dziełem blisko spokrewnionym z głośnym reportażem Christiny Lamb "Nasze ciała, ich pole bitwy". Autorka, która prześledziła losy kobiet podczas kolejnych konfliktów – od powstania Państwa Islamskiego, przez ludobójstwo w Rwandzie i wojny w byłej Jugosławii, po pełnoskalową inwazję Rosji na Ukrainę – również podkreśla, iż natura i sztuka mają wartość terapeutyczną, a opowiedzenie własnej historii pozwala przetrwankom odzyskać poczucie sprawczości (...).
Całą recenzję autorstwa Eweliny Leszczyńskiej przeczytacie TUTAJ.
Nasze ciała, ich pole bitwy (recenzja filmu "Ślady" (reż. Alisa Kovalenko, Marysia Nikitiuk)
Filmografia Alisy Kovalenko odzwierciedla drogę, jaką Ukraina idzie od aneksji Krymu w 2014 roku. W prezentowanym podczas 20. edycji Millenium Docs Against Gravity "Nie znikniemy" o toczących się w Donbasie walkach przypominały słyszane z oddali wybuchy i strzały. W ubiegłorocznym "Moim drogim Théo" – skierowanym do syna wideopamiętniku z frontu – poznawaliśmy trudy żołnierskiego życia. W zrealizowanych wspólnie z Marysią Nikitiuk "Śladach" reżyserka podejmuje temat związanej z konfliktem zbrojnym przemocy seksualnej (CRSV) – doświadczenia z jednej strony uniwersalnego dla kobiet bez względu na epokę i szerokość geograficzną, z drugiej zjawiska o trudnej do oszacowania skali i skutkach, które będą odczuwalne dla całego narodu przez kolejne pokolenia.
O kosztach konfliktów zbrojnych wciąż mówimy przede wszystkim w kontekście przelewanej na froncie (męskiej) krwi i zniszczeń infrastruktury. Tymczasem masowe gwałty to strategia wojenna przemyślana równie starannie jak ofensywa na pozycje przeciwnika i nie mniej destrukcyjna niż artyleryjski ostrzał. Potwierdzają to bohaterki filmu Kovalenko i Nikitiuk – sześć przetrwanek będących podopiecznymi fundacji Sema Ukraine. Iryna, Tetiana, Liudmila, Halyna, Olga i Nina mają świadomość, iż prawdopodobnie nie doczekają sprawiedliwości, a tytułowe ślady do końca życia nie dadzą im zapomnieć o piekle, przez które przeszły.
Ich historie układają się w opowieść o żołnierzu – najczęściej młodym chłopaku z bronią. Wchodzi do domu. Bije i gwałci, napawa się swoją władzą, a na odchodne grozi, iż jeżeli ktoś się dowie, co zrobił – wróci i zabije. Kovalenko, która sama doświadczyła przemocy seksualnej ze strony rosyjskich oficerów, tworzy dla bohaterek bezpieczną przestrzeń. Zamiast wpatrywać się w twarze kobiet, często kieruje kamerę na ich dłonie (czasem spoczywające spokojnie na kolanach, czasem ruchliwe i nerwowe) lub ilustruje ich słowa ujęciami przyrody, przede wszystkim drzew: trawionych przez ogień, skutych lodem, kwitnących. Obrazy te, pozornie niezwiązane z tematem, korespondują ze stanami psychicznymi narratorek, w poetycki sposób odzwierciedlając ich drogę do uzdrowienia.
Z tego względu "Ślady" wydają się dziełem blisko spokrewnionym z głośnym reportażem Christiny Lamb "Nasze ciała, ich pole bitwy". Autorka, która prześledziła losy kobiet podczas kolejnych konfliktów – od powstania Państwa Islamskiego, przez ludobójstwo w Rwandzie i wojny w byłej Jugosławii, po pełnoskalową inwazję Rosji na Ukrainę – również podkreśla, iż natura i sztuka mają wartość terapeutyczną, a opowiedzenie własnej historii pozwala przetrwankom odzyskać poczucie sprawczości (...).
Całą recenzję autorstwa Eweliny Leszczyńskiej przeczytacie TUTAJ.

















