23. Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity trwa w najlepsze. Za nami wiele seansów rozbudzających dyskusje na długie godziny. W programie wciąż znajdziecie interesujące tytuły, o których będzie się mówić. Dziś mamy dla Was recenzje "Jak zrobić film o betonie" – pierwszego długiego metrażu Johna Wilsona, twórcy fantastycznego serialu "Dobre rady Johna Wilsona", a także "Kłopotliwego niedźwiedzia", który jest rozwinięciem pokazywanej w 2022 roku na MDAG krótkometrażówki pod tym samym tytułem.
Poniżej znajdziecie ich fragmenty, a całe są już dostępne na kartach filmów.
Bet on John Wilson
autor: Gabriel Krawczyk
Ten dokumentalista w przesadne PR-y się nie bawi. Czy za lepik dla publiczności może wystarczyć "dokument o betonie zrealizowany według zasad wyniesionych z warsztatów pisania i sprzedaży filmów Hallmarku"? Nie ma co ukrywać, seksowne to jak schnąca kałuża, ale kto miał okazję zapoznać się z "Dobrymi radami Johna Wilsona" zaklętymi w pieruńsko dobrym serialu HBO, ten wie, iż u tego kronikarza nowojorskości pozory muszą mylić. Tak jest i tym razem. Swoim pełnometrażowym debiutem John Wilson dowodzi, iż bezmyślnie deptany przez nas beton skrywa głębię, w której człowiek myślący powinien się czasem zanurzyć.
Całą recenzję "Jak zrobić film o betonie" można przeczytać TUTAJ.
Kłopotliwość antropocenu
autorka: Klara Cykorz
Co jedzą niedźwiedzie polarne – to wie każde dziecko w Churchill, miasteczku portowym u wybrzeży Zatoki Hudsona, na północnym wschodzie kanadyjskiej prowincji Manitoba. Niedźwiedzie jedzą mięso, na przykład focze, i ryby. "I śmieci!" – dodaje jeden bardzo rezolutny szkrab. "To prawda" – przyznaje mężczyzna z ochrony dzikiej przyrody przysłany na pogadankę z kilkulatkami – "ale staramy się robić wszystko, by tego nie robiły, i na przykład zabezpieczamy śmietniki". Obejrzawszy film Gabrieli Osio Vanden i Jacka Weismana wiemy, iż to trochę myślenie życzeniowe – stałą krajobrazu w okolicach Churchill, rzut beretem od zabudowań, są wysypiska śmieci, czasem otoczone ogrodzeniem z metalowej siatki, a czasem choćby i to nie. I takie to jest życie niedźwiedzia polarnego w antropocenie: najpierw ci niszczą naturalne środowisko, potem kuszą własnymi odpadami, a na koniec złoszczą się, iż podszedłeś za blisko i majstrowałeś przy drzwiach do magazynu. I zastawiają na ciebie pułapki.
Całą recenzję filmu "Kłopotliwy niedźwiedź" można przeczytać TUTAJ.
Poniżej znajdziecie ich fragmenty, a całe są już dostępne na kartach filmów.
Recenzja "Jak zrobić o betonie", reż. John Wilson
Bet on John Wilson
autor: Gabriel Krawczyk
Ten dokumentalista w przesadne PR-y się nie bawi. Czy za lepik dla publiczności może wystarczyć "dokument o betonie zrealizowany według zasad wyniesionych z warsztatów pisania i sprzedaży filmów Hallmarku"? Nie ma co ukrywać, seksowne to jak schnąca kałuża, ale kto miał okazję zapoznać się z "Dobrymi radami Johna Wilsona" zaklętymi w pieruńsko dobrym serialu HBO, ten wie, iż u tego kronikarza nowojorskości pozory muszą mylić. Tak jest i tym razem. Swoim pełnometrażowym debiutem John Wilson dowodzi, iż bezmyślnie deptany przez nas beton skrywa głębię, w której człowiek myślący powinien się czasem zanurzyć.
"Jak zrobić film o betonie"
Brzmi jak prowokacja? Pewnie tak jest. W "Jak zrobić film o betonie" ukryty za kamerą Wilson – nieśmiały melancholik katalogujący detale wielkomiejskiej rzeczywistości – szukając tematu na dokument, lawiruje między wideokonferencją z producentami kręconego właśnie filmu, spotykanymi na ulicy przechodniami a studiem nagraniowym niesławnych produkcji Hallmarku. Narratywizując własne wahania twórcze, oczy ma szeroko otwarte, a ciekawość niezaspokojoną. Zbija bąki wśród klasy pracującej, słucha wykładów o betonie na Marsie, oczyszcza chodniki z zaschniętych gum do żucia, cytuje Guya Deborda, spotyka Elvisa Presleya i Kim Kardashian, przygląda się buddyjskiej samsarze, trafia też do zakładu konserwującego tatuaże osób zmarłych… W tej galerii fenomenów i dziwadeł Nowy Jork jest mu stałym towarzyszem: stolicą absurdów, katalogiem analogii i księgą egzystencjalnych metafor. Całą recenzję "Jak zrobić film o betonie" można przeczytać TUTAJ.
Recenzja filmu "Kłopotliwy niedźwiedź", reż. Gabriela Osio Vanden i Jack Weisman
Kłopotliwość antropocenu
autorka: Klara Cykorz
Co jedzą niedźwiedzie polarne – to wie każde dziecko w Churchill, miasteczku portowym u wybrzeży Zatoki Hudsona, na północnym wschodzie kanadyjskiej prowincji Manitoba. Niedźwiedzie jedzą mięso, na przykład focze, i ryby. "I śmieci!" – dodaje jeden bardzo rezolutny szkrab. "To prawda" – przyznaje mężczyzna z ochrony dzikiej przyrody przysłany na pogadankę z kilkulatkami – "ale staramy się robić wszystko, by tego nie robiły, i na przykład zabezpieczamy śmietniki". Obejrzawszy film Gabrieli Osio Vanden i Jacka Weismana wiemy, iż to trochę myślenie życzeniowe – stałą krajobrazu w okolicach Churchill, rzut beretem od zabudowań, są wysypiska śmieci, czasem otoczone ogrodzeniem z metalowej siatki, a czasem choćby i to nie. I takie to jest życie niedźwiedzia polarnego w antropocenie: najpierw ci niszczą naturalne środowisko, potem kuszą własnymi odpadami, a na koniec złoszczą się, iż podszedłeś za blisko i majstrowałeś przy drzwiach do magazynu. I zastawiają na ciebie pułapki.
"Kłopotliwy niedźwiedź"
"Kłopotliwy niedźwiedź" wygrał Grand Jury Prize dla dokumentu na tegorocznym festiwalu Sundance, stając się – chyba dość nieoczekiwanie – jednym z głównych hitów raczej pozbawionej hitów fabularnych edycji (jeśli wierzyć temperaturze recenzenckich doniesień). Poprzedzający go short, o którym reżyserka mówi skromnie, iż miał być jedynie próbką, a samodzielnym dziełem stał się trochę przez przypadek – objechał kilka lat temu cały świat; pokazywany był również na Millenium Docs Against Gravity w 2022 roku. Zwykle oczywiście bronię krótkiego metrażu jako osobnej formy, ale w tym przypadku rozumiem, dlaczego jego twórczyni tak podkreśla, iż od początku jej celem było nakręcenie pełnego metrażu, debiutu tak dużej skali. Całą recenzję filmu "Kłopotliwy niedźwiedź" można przeczytać TUTAJ.














