Mąż podarował córce mieszkanie, a teściowa wpadła w szał i próbowała wprowadzić tam całą swoją rodzi…

newskey24.com 1 dzień temu

Moja córka, Zuzanna, niedawno wyszła za mąż za chłopaka, który nie pochodzi z bogatej rodziny, ale jest bardzo rozsądny i pracowity. Ani ja, ani mój mąż nie byliśmy tym do końca zachwyceni, ale to był jej wybór i musieliśmy go uszanować.

Z tej okazji mój mąż postanowił sprawić Zuzannie prezent kupił jej ładne mieszkanie w centrum Warszawy, żeby młodzi nie musieli wynajmować i mogli zacząć wspólne życie na własnym. Oboje byli z tego daru bardzo zadowoleni, szczególnie rodzice męża. Za każdym razem, gdy nas odwiedzali, chwalili mieszkanie i nie szczędzili pochwał.

Z czasem córka zaczęła się mi żalić, iż teściowa praktycznie ciągle bywa u nich w domu, a ona sama nie ma choćby chwili, by spokojnie zadzwonić do znajomych. Ostatnio teściowa Zuzanny stwierdziła, iż powinni ją zameldować u siebie razem z jej rodziną, żeby mogła wymeldować się ze swojego starego mieszkania, sprzedać je i wspólnie za otrzymane pieniądze kupić większe tym razem już dla wszystkich. W jej rozumieniu wszystko w rodzinie należy dzielić.

Córka grzecznie, ale stanowczo odmówiła, uznając ten pomysł za co najmniej dziwny i nie na miejscu. Niestety teściowa nie dawała za wygraną. Dzwoniła niemal codziennie, najpierw próbując przekonywać, potem zaczęła szantażować i wszczynać awantury. Oskarżała Zuzannę, iż nie kocha wystarczająco swojego męża i groziła, iż wymusi rozwód i zabierze mieszkanie. Jej syn próbował ją uspokoić, ale jego słowa nie docierały.

Początkowo nie chcieliśmy się wtrącać uznaliśmy, iż młodzi powinni sami załatwiać takie sprawy. Jednak, gdy Zuzanna zaczęła do nas dzwonić zapłakana i zupełnie zrozpaczona, nie mogliśmy tego dłużej ignorować. Mój mąż, człowiek bardzo spokojny i poważny, pojechał do teściowej naszej córki i jasno jej powiedział, by przestała nękać Zuzannę, bo w przeciwnym razie zgłosi sprawę na policję. Teściowa natychmiast się uspokoiła, tłumacząc, iż chyba źle ją zrozumieliśmy i ona chciała tylko dobrze.

Od tego czasu Zuzanna ma spokój, a na jej twarzy znowu zagościł uśmiech.

Idź do oryginalnego materiału