Napisana w formie wywiadu rzeki książka „Żyj swoim życiem” to zapis osobistych doświadczeń człowieka, któremu udało się wyjść z systemowego matrixa i odzyskać ster nad własnym losem. Walenty Popadyn nie buduje teorii zza biurka, ani nie wciela się w rolę zawodowego kaznodziei wolności. Opowiada o drodze opartej na własnej praktyce: dwudziestu wykonywanych zawodach, licznych zwrotach życiowych i świadomym zrywaniu z cudzymi oczekiwaniami. W rozmowie z Jolantą Czudak pokazuje jak przestać żyć według cudzego scenariusza i zacząć doświadczać wolności jako realnego, codziennego wyboru.
Czym jest matrix w Twoim rozumieniu?
Walenty Popadyn: Matrix to nie jest komputerowa symulacja, ale system sugestii, nacisków i zależności, które sprawiają, iż człowiek przestaje myśleć samodzielnie. To środowisko, które mówi ci, jak masz żyć, co jest „rozsądne”, co „wypada”, a co „nie przystoi”. Zaczyna się zwykle w domu, potem przechodzi przez szkołę, kościół, media i politykę. Każdy coś podpowiada i narzuca swoją opinię. Problem w tym, iż większość tych ludzi nie ma kompetencji, by doradzać innym, ale robi to z premedytacją i pełnym przekonaniem, iż wszystko wie najlepiej.
Jolanta Czudak: Dlaczego tak łatwo ulegamy tym wpływom?
WP: Bo jesteśmy od małego uczeni posłuszeństwa. System nagradza za wykonywanie poleceń. Prymus w szkole to często ktoś, kto najlepiej realizuje instrukcje, a nie ten, kto myśli niezależnie. Potem ten mechanizm przenosi się na dorosłość. Człowiek po pięćdziesiątce budzi się i widzi, iż całe życie gonił przysłowiową „marchewkę na kiju”. Zdrowie podupadło, marzenia wyparowały, a sens gdzieś się rozmył. To moment, w którym zaczyna zadawać sobie pytanie: czy to było moje życie, czy postępowanie zgodne z wolą rodziny, pracodawców czy polityków. Z reguły jednak obwinia siebie, iż jest nieudacznikiem i musi słuchać mądrzejszych od siebie.
JC: W książce mocno krytykujesz zjawisko takich „doradców”. Dlaczego?
WP: Bo jest to absurd. Ludzie bez doświadczenia, bez wyników i realnych osiągnięć wydają innym autorytatywne opinie dotyczące niemal każdej sfery życia. Wyboru zawodu, wychowania dzieci, relacji z otoczeniem, finansów czy zdrowia, mimo iż nie mają o tym „zielonego pojęcia”. Kiedy idziemy do lekarza, szukamy najlepszego specjalisty. A w sprawach życiowych pozwalamy, by kierowali nami ludzie, którzy sami nie potrafią poradzić sobie z własnym życiem. To właśnie jest rdzeń matrixa – przyzwolenie na to, by ktoś niekompetentny wpływał na nasze decyzje.
JC: Jak duży wpływ cudze opinie mają na życie każdego z nas?
WP: Cudze opinie mają kolosalny wpływ na nasze życie. Matrix nie jest abstrakcyjnym „systemem”, tylko realną siecią wpływów, które działają codziennie i konsekwentnie. Zaczyna się tam, gdzie przestajesz myśleć samodzielnie, a zaczynasz reagować na cudze sugestie. To nie jest jednorazowy akt manipulacji, ale proces. Działa przez powtarzalność określonych zachowań. jeżeli od dziecka słyszysz: „bądź rozsądny”, „nie wychylaj się”, „tak się nie robi”, to w pewnym momencie przestajesz to kwestionować. To nie jest już opinia z zewnątrz, ale staje się twoim wewnętrznym głosem. I właśnie wtedy matrix jest najskuteczniejszy, ponieważ nie odróżniasz cudzych przekonań od własnych. To jest efekt tysięcy małych decyzji podejmowanych pod wpływem otoczenia.
JC: Łatwiej jest oprzeć się na cudzych opiniach niż wziąć odpowiedzialność za własny wybór?
WP: Dokładnie tak. Jesteśmy średnią pięciu osób, którymi się otaczamy. To nie jest metafora, tylko mechanizm psychologiczny. Adaptujemy poziom ambicji, lęku i odwagi do otoczenia. Człowiek ma bowiem naturalną potrzebę bezpieczeństwa. Łatwiej oprzeć się na cudzej opinii niż wziąć odpowiedzialność za własną decyzję. jeżeli coś pójdzie źle, zawsze można powiedzieć: „tak mi doradzono”. Tłumaczymy sobie, iż ktoś jest starszy, głośniejszy, ma stanowisko, mikrofon, więc zakładamy, iż wie lepiej. To jest niestety, błąd poznawczy, który wykorzystuje system. W książce „Żyj własnym życiem” mówię wprost, iż pozwalamy, by kierowali nami ludzie, którzy w danej dziedzinie nie osiągnęli niczego ponad przeciętność. A mimo to uważają, iż tylko oni maja rację i mówią to tonem niepodważalnym.
JC: Czy to oznacza, iż większość ludzi żyje w iluzji wyboru?
WP: Tak. Wydaje im się, iż dobrze wybierają, ale poruszają się w wąskim korytarzu akceptowanych decyzji. Dopasowują poziom ambicji, odwagi i lęku do otoczenia. jeżeli w twoim środowisku normą jest przeciętność, to przeciętność zaczyna wydawać się rozsądna. jeżeli normą jest strach, to zaczynasz uważać go za ostrożność. Wtedy matrix przestaje być zewnętrznym systemem. On staje się kulturą twojego codziennego życia. choćby sprzeciw czy bunt często jest przewidziany jako element systemu. Protestujesz tak, jak system się spodziewa. Reagujesz w ramach wyznaczonych reguł, ale to jest przez cały czas gra według cudzych zasad.
JC: Czy wyjście z matrixa jest realne, czy to jest wizja idealistyczna?
WP: Moim zdaniem jest realne, ale nie dla wszystkich. Wymaga bowiem dwóch rzeczy: odwagi i braku lenistwa. Reszta to konsekwencja. To nie jest ucieczka, tylko decyzja, iż przestajesz żyć według cudzych oczekiwań. Od tego zaczyna się wolność. jeżeli nie wyznaczysz granic, będziesz kąsany codziennie opinią, oceną i sugestią innych. Wolność to umiejętność powiedzenia „nie”. Bez agresji i tłumaczenia się. To asertywność i podejmowanie decyzji bez względu na to jakie są oczekiwania otoczenia. To ma być wyłącznie twoja decyzja. W samolocie najpierw zakładasz maskę sobie, a potem dziecku. jeżeli sam nie oddychasz, nikomu nie pomożesz. Tak samo powinno być w życiu.
JC: „Żyj swoim życiem” to instrukcja czy lustro?
WP: Lustro i wiadro zimnej wody. Książka nie daje gotowych recept, ale zmusza do pytania: czy decyzje, które podejmuję, są naprawdę moje? jeżeli są cudze to matrix działa bez zarzutu. jeżeli są twoje to zaczyna się wolność. Wybór zależy zawsze do każdego z nas. Matrix nie jest tajemniczą strukturą z zewnątrz, ale mechanizmem, który działa tak długo, jak długo oddajemy mu ster. Wyjście z niego nie polega na ucieczce od świata, ale na odzyskaniu odpowiedzialności za własne decyzje. Wolność nie jest hasłem ani ideą z podręcznika filozofii, tylko praktyką, która wymaga odwagi i braku przyzwolenia, aby ktoś niekompetentny wpływał na nasze decyzje.
Rozmawiała Jolanta Czudak

