Pomoc dzieciom w odrabianiu lekcji, a czasem choćby zrobienie czegoś za nie, wielu rodzicom wydaje się kusząca i w ich odczuciu, zupełnie niewinna. W codziennym biegu, między pracą, zajęciami dodatkowymi i obowiązkami domowymi, łatwo ulec pokusie, by ułatwić dziecku życie. Pojawia się jednak pytanie, gdzie kończy się pomoc, a zaczyna wyręczanie.
REKLAMA
Zobacz wideo W szkołach chcą zabierać telefony nie tylko uczniom, ale i nauczycielom
- Zdarza się, iż przygotowuję za córką jakiś plakat, czy na gwałtownie pomagam jej w zadaniu, gdy wiem, iż jest zmęczona lub ma dużo na głowie - opowiedziała pani Martyna, mama 9-latki. - Zdarzyło mi się dyktować jej rozwiązanie zadania, gdy spieszyłyśmy się na dodatkowy angielski i nie chciałam, by wieczorem rozwiązywała pracę domową. Myślę, iż wielu rodziców tak robi i naprawdę nie widzę w tym niczego złego - dodała.
Z relacji naszych czytelniczek wynika jednak, iż niektóre sytuacje wymykają się spod kontroli. Granica między wsparciem a wyręczaniem bywa bardzo cienka.
"Dzieci mają tyle zajęć, iż trudno wszystko pogodzić"
Pani Iza, mama 8-latka, przyznaje, iż niedawno przeczytała za syna lekturę szkolną.
- Tyle te dzieci mają na głowie, iż czasem trudno to wszystko ze sobą pogodzić. Syn jeszcze chodzi na tenisa, piłkę i język obcy. Codziennie ma jakieś zajęcia, do tego prace domowe, a gdzie czas na bajkę i dzieciństwo? - tłumaczy w rozmowie z naszą redakcją.
Jak dodała, decyzja była podyktowana pośpiechem i chęcią pomocy dziecku.
On dopiero uczy się czytać, wolno mu to idzie, dlatego, żeby mu pomóc i trochę przyspieszyć, ostatnio przeczytałam mu lekturę. Przecież nauczycielka i tak się nie dowie. Gdyby miał sam ją czytać, pewnie by całej nie zdążył przerobić i dopiero byłby problem na lekcji, jakby pojęcia nie miał, o czym mowa
- wytłumaczyła.
Takie podejście budzi jednak sporo wątpliwości.
Gdzie kończy się pomoc, a zaczyna wyręczanie?
Jak podkreśliła psycholożka Agnieszka Czajkowska-Wendorff, odrabianie lekcji za dzieci niesie ze sobą ważne skutki wychowawcze.
- Odrabianie lekcji za dzieci może wyglądać jak chęć niesienia pomocy, ale tak naprawdę jest odbieraniem sprawczości dziecku i pokazywaniem, iż nie ma ono w sobie takich umiejętności, możliwości, aby podejść do zadania samodzielnie bądź z pomocą rodzica. "Z pomocą rodzica" absolutnie nie oznacza, iż rodzic robi wszystko za dziecko - podkreśliła ekspertka.
Jak dodała, takie sytuacje mogą wpływać również na podejście dziecka do prawdy i odpowiedzialności.
Gdy rodzic odrabia zadanie za dziecko, to wysyła mu informację: nie dasz sobie rady, jesteś niewystarczająco mądra/mądry, żeby to zrobić. Dziecko uczy się też tego, iż można oszukiwać. jeżeli rodzic zrobi pracę domową za dziecko, a potem nauczycielka zapyta, to uczeń odpowie, iż on ją wykonał. Takim postępowaniem uczymy dziecko, iż oszukiwanie jest czymś 'normalnym'.
Jednocześnie ekspertka zwróciła uwagę, iż nauka samodzielności nie oznacza braku wsparcia. - Dziecko uczy się też tego, jak należy się uczyć. Uczy się odpowiedzialności, pracowitości oraz tego, iż w wykonanie zadania należy włożyć wysiłek. Jednocześnie utrwala wiedzę. Co warto zrobić? Zapytać dziecko, czy potrzebuje pomocy i w którym momencie możemy je wesprzeć - wytłumaczyła.
Pomagamy czy wyręczamy? Rodzice zabrali głos
W jednej z naszych ankiet zapytaliśmy rodziców, czy zdarza im się odrabiać prace domowe za dzieci. Wyniki pokazują, iż temat budzi wiele emocji. Najwięcej, bo prawie 54 proc. ankietowanych, przyznało, iż nie odrabia za dziecko lekcji, ale pomaga. 26 proc. twierdzi, iż to obowiązek dziecka i nie angażuje się w zadania domowe. 15 proc. rodziców przyznało, iż zdarza im się wyręczyć dziecko, a niecałe 5 proc. deklaruje, iż robi to tylko w wyjątkowych sytuacjach.
A Ty co o tym sądzisz? Odrabiasz czasami prace domowe za dziecko? Napisz na adres: [email protected]. Gwarantujemy anonimowość.





