Paparazzi sfotografowali Marylę Rodowicz u protetyka słuchu. Zdjęcia z gabinetu, w którym dobiera się aparaty słuchowe, mogły zaniepokoić fanów 80-letniej artystki. Gwiazda gwałtownie ucięła spekulacje. Powód wizyty ma związek z jej niedawną wpadką na scenie.
Jak informuje “Super Express”, Maryla Rodowicz pojechała do specjalisty zajmującego się dopasowaniem aparatów do ucha. Tabloid opublikował zdjęcia z tej wizyty w czwartek 29 października 2026 roku. Fani mogli się przestraszyć.
Na miejscu artystka nie badała jednak słuchu. Zrobiono jej odlew ucha, z którego powstają słuchawki dopasowane dokładnie do konkretnej osoby i niewypadające choćby podczas najbardziej żywiołowego koncertu.
Gwiazda pojechała do protetyka słuchu, aby zrobić odlew ucha. To praktyka, która co jakiś czas jest powtarzana przez wszystkie gwiazdy estrady. Odlew ucha pozwala na przygotowanie spersonalizowanych słuchawek, które nie wypadają w trakcie koncertów. Dzięki temu artyści słyszą idealnie i nie muszą martwić się, iż w trakcie show przestaną słyszeć podkład muzyczny
– wyjaśnia “Super Express”.
Maryla Rodowicz u protetyka słuchu zapewnia, iż jest zdrowa
Dziennikarze tabloidu zapytali samą zainteresowaną, czy wszystko z nią w porządku. Odpowiedź była krótka.
Nie mam żadnych problemów ze słuchem
– zapewniła Rodowicz w rozmowie z “Super Expressem”.
Na tym zakończyła temat. Według gazety chodzi wyłącznie o pracę, a nie o zdrowie. Dla artystów estradowych słuchawki robione na miarę to zwykłe narzędzie, a odlew ucha co jakiś czas trzeba powtarzać.
Wpadka na Roztańczonym PGE Narodowym wciąż jej doskwiera
Według “Super Expressu” wizyta ma związek z koncertem, który odbył się w sobotę 10 października 2026 roku na Roztańczonym PGE Narodowym w Warszawie. Występ nie poszedł po myśli gwiazdy. W sieci posypały się przykre komentarze.
Po fali krytyki Rodowicz wydała oświadczenie i opisała kulisy tamtego wieczoru. Kłopoty zaczęły się na długo przed wyjściem na scenę.
Problemy się zaczęły w czwartek (koncert był w sobotę, więc dwa dni wcześniej). Dotarła do mnie wiadomość, iż moje wyjście nie może przekroczyć siedmiu minut. A moje 3 utwory miały 12 minut
– wyjaśniła.
Aranżer musiał więc skrócić wszystkie piosenki, żeby zmieścić się w wyznaczonym czasie. Na próbie nowe wersje zabrzmiały bez zarzutu, ale na koncercie było już znacznie gorzej.
Na próbie było ok, ale na koncercie doszedł stres, scena wielka jak latający spodek, morze ludzi, emocje i wpadka. Wstęp… Czekam na zwrotkę, a słyszę, iż chórek śpiewa refren. Boże, gdzie ja jestem? Ja, jak ten koń do stajni, przyzwyczajona do starego wstępu. No ludzie, ja ten numer śpiewam 46 lat. Tego się nie robi wokaliście dwa dni przed koncertem
– nie kryła żalu gwiazda.
Do tego doszły kłopoty z nagłośnieniem i z odsłuchem, czyli słuchawką, którą artysta zakłada przed wyjściem na scenę, żeby w ogromnym hałasie w ogóle słyszeć własny głos. Tamtego wieczoru Rodowicz nie słyszała dobrze podkładu. To zakłóciło cały występ.
Teraz artystka chce mieć pewność, iż podobna sytuacja się nie powtórzy, dlatego tym razem postanowiła sama zadbać o swoje słuchawki.
Maryla Rodowicz zaśpiewa na Sylwestrze z Dwójką
Okazja do sprawdzenia nowego sprzętu w praktyce nadarzy się już niedługo, przy okazji jednego z najważniejszych występów roku. Jak ustalił “Super Express”, Rodowicz będzie jedną z gwiazd Sylwestra z Dwójką. Impreza odbędzie się w Katowicach.
Na scenie pojawią się też między innymi Doda i Justyna Steczkowska. Wielu widzów nie wyobraża sobie ostatniej nocy roku bez występu Maryli. W tym roku go nie zabraknie.
Przypomnijmy, iż Maryla Rodowicz skończyła 80 lat 8 grudnia 2025 roku. Wciąż jednak nie zwalnia tempa, bo już zapowiedziała trasę “Ostatni tak Wielki Bal”, która ruszy 23 października 2027 roku w Warszawie, a potem odwiedzi Katowice, Gdańsk i Kraków.
Źródło zdjęć: Akpa












