Mariusz Duda z Riverside żegna się po 25 latach. Oskarżenia o toksyczną relację w tle

natemat.pl 1 godzina temu
To wiadomość, która dla fanów Riverside jest jak koniec świata. Po 25 latach działalności z grupą żegna się jej lider, wokalista i basista Mariusz Duda. Muzyk opublikował emocjonalne oświadczenie, w którym mówi wprost o zmęczeniu, braku przestrzeni do tworzenia i "toksycznej relacji" wewnątrz zespołu.


Mariusz Duda poinformował o swojej decyzji w długim wpisie na Facebooku, który nie pozostawia wątpliwości: to definitywne rozstanie z zespołem.

"Chciałbym oficjalnie ogłosić, iż po 25 latach kończy się moja przygoda z Riverside. Jestem dumny z tego, co udało się temu zespołowi osiągnąć. A najbardziej dumny jestem z tego, jak fantastycznych i niezwykle lojalnych fanów udało się wokół siebie zebrać. Dziękuję Wam za wszystko" – czytamy.

Mariusz Duda odchodzi z "Riverside" po 25 latach


Wokalista i basistka podkreślił, iż za decyzją stoją głębsze problemy w Riverside: "Niestety, obecna sytuacja panująca w zespole nie pozwala mi już realizować w nim mojej głównej pasji, jaką jest tworzenie nowej muzyki. A to zawsze był mój główny życiowy cel i priorytet".

"Jestem zmęczony udawaniem i kreowaniem na siłę uśmiechniętego zespołowego wizerunku, który w ostatnich latach nie miał nic wspólnego z rzeczywistością" – dodał.

Duda zdradził też, iż jego ostatnia płyta "The World Under Unsun" była bezpośrednio inspirowana sytuacją w Riverside. "(...) Wychodzenie z toksycznego związku nie dotyczy 'relacji romantycznych'. (...) A utwór 'The New End' pisany był przede wszystkim z myślą o pożegnaniu z fanami Riverside. Dowodem niech będą emocje, które w tej piosence trudno było opanować. I cieszę się, iż nareszcie mogę powiedzieć to na głos" – wyjawił.



Jednocześnie Duda podkreślił, iż "mimo iż z większością muzyków Riverside wciąż żyje w zgodzie, to od tej pory, przez najbliższe lata koncentruje się przede wszystkim na swojej twórczości w Lunatic Soul i projektach pobocznych". "Przekierowuję swoją kreatywną energię na Lunatic Soul, który niedługo wejdzie w nową fazę i będzie od dzisiaj moim głównym projektem studyjno-koncertowym" – doprecyzował muzyk.

A co z Riverside? Duda nie pozostawia złudzeń. "Nie widzę żadnej możliwości, by zespół dalej działał w dotychczasowym składzie. A wznowienie działalności w innym składzie byłoby sprawą mocno skomplikowaną" – czytamy w oświadczeniu.

Dalsza część artykułu poniżej.

Na końcu Mariusz Duda zaznaczył, iż "jest w stanie zrozumieć smutek i rozczarowanie", ale "nie widzi nic złego w tym, by w pewnym momencie życia zwyczajnie zacząć myśleć przede wszystkim o swoich własnych potrzebach i nie dawać się więcej wykorzystywać innym". "W świecie, w którym każdy udaje kogoś innego, warto w końcu być sobą i otaczać się przede wszystkim ludźmi, którzy są Ci bliscy i życzliwi" – dodał.

Riverside to jeden z najważniejszych polskich zespołów. Koniec epoki


Riverside to jeden z najważniejszych polskich zespołów rocka i metalu progresywnego, który od lat budował swoją pozycję nie tylko w kraju, ale i na świecie. Grupa powstała w 2001 roku w Warszawie z inicjatywy Piotra Kozieradzkiego i Piotra Grudzińskiego, a jej twarzą gwałtownie stał się Mariusz Duda.

Przełomem był debiutancki album "Out of Myself" z 2003, który otworzył zespołowi drzwi do międzynarodowej kariery. W kolejnych latach Riverside zbudowało swój charakterystyczny styl – melancholijny i emocjonalny, balansujący między rockiem progresywnym i metalem, a czasem także elektroniką i ambientem.

Jednym z najtrudniejszych momentów w historii grupy była śmierć Piotra Grudzińskiego w 2016 roku. Zespół kontynuował działalność jako trio (wraz Michałem Łapajem), a później – już z gitarzystą Maciej Mellerem – wkroczył w nowy etap. Ostatni płytą "Riverside" jest "ID.Entity" z 2023 roku.

Idź do oryginalnego materiału