REKLAMA
Zobacz wideo
Anna Wendzikowska zdradza "skąd na to wszystko bierze pieniądze". "Na pewno nie z alimentów"
Kazimierz Marcinkieiwcz wprost o kwotach, które przeznaczył byłą żonęKazimierz Marcinkiewicz w rozmowie z "Faktem" podkreślił, iż dla niego sprawa jest już zakończona. "Uciekłem od p. Olchowicz 12 lat temu i wczoraj ten koszmar się dla mnie prawomocnie zakończył. Wiem, iż ona będzie robiła wszystko by dalej, tak jak przez ostatnie 15 lat, żyć na mój koszt, bo od zawarcia małżeństwa rzuciła pracę i namówić ją na jakąkolwiek pracę czy studia nie było sposobu. Chciała być tylko modelką. To symboliczne, iż młoda jeszcze osoba nie myśli o tym, jak pracować i ułożyć sobie życie, tylko jak jeszcze raz przyczepić się do mnie. Koniec. Zwycięstwo. Worek kamieni spadł..." - przyznał polityk. Były premier został zapytany o to, ile przeznaczył pieniędzy na zobowiązania wobec byłej żony. Trzy lata małżeństwa 2009-2013 żyła na mój koszt wyłączny. Dwa lata separacji 2013-2015 wydałem na nią 312 tys. zł. 10 lat alimentów 2015-2025 wydałem 566 tys. 500 zł- wyliczał Marcinkiewicz. "Tyle kosztował mnie finansowo czyściec, o piekle, jakie mi robiła w mediach i sądach, nie wspomnę, bo niebo już jest błękitne..." - podsumował. Izabela Olchowicz-Marcinkiewicz nie zgadza się z wyrokiem. Zapowiada kolejne kroki Mec. Martyna Kalinowska-Chandu, która reprezentuje Izabelę Olchowicz-Marcinkiewicz, zdecydowała się przesłać do "Faktu" oświadczenie w tej sprawie. "Pragnę podkreślić, iż mimo prawomocnego zakończenia postępowania moja Mocodawczyni nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem oraz nie wyklucza skorzystania z nadzwyczajnych środków zaskarżenia, w tym złożenia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka" - przekazała. Prawniczka wspomniała także o stanie zdrowia byłej żony Marcinkiewicza. Przed laty Olchowicz-Marcinkiewicz uległa wypadkowi, który utrudniał jej powrót do pracy. "Należy zaznaczyć, iż sąd nie kwestionował okoliczności związanych ze stanem zdrowia mojej Mocodawczyni, jednak za najważniejszy argument przemawiający za zniesieniem obowiązku alimentacyjnego uznał wyłącznie upływ czasu od rozwiązania małżeństwa. W mojej ocenie jest to bardzo jednostronne spojrzenie na sprawę" - dowiadujemy się.











