Marcin Hakiel stracił prawo jazdy! Dogoniły go konsekwencje

swiatseriali.interia.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Najnowsza edycja hitu TTV dostarcza nie tylko sportowych emocji, ale i ciekawostek z życia gwiazd. Marcin Hakiel opowiedział o incydencie z punktami karnymi, które pociągnęły za sobą poważne konsekwencje.


"99 - Gra o wszystko" to teleturniej z elementami reality show, w którym uczestnicy muszą wykazać się sprawnością i intelektem, by zdobyć główną nagrodę - 50 tysięcy złotych. Wśród uczestników najnowszej edycji znalazł się między innymi Marcin Hakiel, który zdradził zaskakującą prawdę o sobie: do niedawna nie posiadał prawa jazdy. Jak doszło do tego, iż je stracił?

Marcin Hakiel: kolejne podejście do egzaminu


Marcin Hakiel w tej chwili sam walczy w programie o nagrodę. Jego partnerka, Dominika Serowska, zdążyła już odpaść z rywalizacji, ale dzielnie kibicuje swojemu ukochanemu. Jedno z zadań konkursowych dotyczyło znajomości znaków drogowych, co zachęciło tancerza do osobistych zwierzeń. Okazuje się, iż nie tak dawno temu Hakiel musiał ponownie podejść do egzaminu na prawo jazdy.Reklama


"Rok temu straciłem prawo jazdy. Przekroczyłem dopuszczalną liczbę punktów i musiałem zdawać egzamin jeszcze raz" - przyznał otwarcie przed kamerami.

Marcin Hakiel i Dominika Serowska: nowa miłość i trudne rozmowy


Choć dziś Dominika Serowska i Marcin Hakiel to jedna z najbardziej medialnych par w Polsce, ich związek zaczynał się w ciszy, z dala od blasku fleszy. Oboje zgodnie przyznają, iż zanim zdecydowali się na pierwsze wspólne wyjście publiczne, potrzebowali czasu, by zrozumieć, co tak naprawdę ich łączy. Teraz, po narodzinach syna Romea, coraz chętniej dzielą się z fanami kulisami życia rodzinnego.
Jakiś czas temu Serowska wzięła udział w podcaście "Matcha Talks", gdzie wyjaśniła, iż wraz z partnerem mają skrajnie różne poglądy na wychowanie dziecka.
"Śmieję się, iż nie wiem, co będzie z tym naszym młodym. Ja jestem raczej radykalna. Uważam, iż dzieci muszą mieć wyznaczone jasne zasady, a Marcin ma w stosunku do nich bardzo dużo wyrozumiałości. Wychodzę z założenia, iż o ile rodzic o coś prosi, to dziecko ma słuchać i to zrobić, a nie 'zlewać' nas pięć razy. Od tego jest rodzic. Jest różnica między byciem mamą a koleżanką ze szkoły" - tłumaczyła Dominika, odnosząc się przy tym do własnego dzieciństwa.
"Byłam wychowywana w latach 90., gdy nie istniało coś takiego jak bezstresowe wychowanie. Byłam grzecznym dzieckiem, ale potem weszła moda na to, by na dziecko nie można było choćby podnieść głosu czy zwrócić mu uwagi. Myślę, iż to poszło w niefajnym kierunku" - podsumowała.
Idź do oryginalnego materiału