Marcelina Zawadzka o kulisach "Farmy". Widzowie mieli rację

swiatseriali.interia.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Widzowie "Farmy" nie ukrywali, iż chcieliby częściej oglądać Marcelinę Zawadzką w programie. Prowadząca pojawiała się na planie rzadziej niż Ilona i Milena Krawczyńskie, co wywołało sporo pytań po stronie fanów. Teraz sama zainteresowana wyjaśniła, skąd wynikał taki podział ról.


Marcelina Zawadzka rzadziej pojawiała się w "Farmie". Widzowie od razu to zauważyli


Piąta edycja "Farmy" dobiegła końca, a emocje po finale wciąż nie opadły. Zwycięzcą programu został Aksel, który w decydującym etapie pokonał Karolinę i Wojtka. Finał przyciągnął uwagę fanów formatu, ale nie tylko uczestnicy byli tematem rozmów.
Widzowie od dawna zwracali uwagę na obecność prowadzących. W tej edycji szczególnie często pojawiało się pytanie o Marcelinę Zawadzką. Fani programu zauważyli, iż prezenterka wchodziła na plan zdecydowanie rzadziej niż Ilona i Milena Krawczyńskie.


Nie chodziło jednak o brak sympatii. Wręcz przeciwnie, wielu widzów pisało, iż chciałoby widzieć Marcelinę częściej. Jej spokojna energia, ciepło i sposób prowadzenia rozmów dobrze pasują do momentów, w których na "Farmie" emocje są nieco lżejsze.Reklama


Dlaczego Marceliny Zawadzkiej było mniej w "Farmie"? Prowadząca wyjaśniła kulisy


Po finale programu Marcelina Zawadzka została zapytana o swoją obecność w kolejnej edycji. Prowadząca przyznała, iż sama bardzo chciałaby częściej pojawiać się na planie. Jak wyjaśniła, jest gotowa i rezerwuje czas na nagrania, ale ostateczny układ zależy od produkcji.
"Obiecali, obiecali. Ja też słucham reżysera i całej tej ekipy, ja sobie bookuję cały ten czas, jestem na stand by i bardzo bym chciała" - powiedziała.
Te słowa pokazują, iż mniejsza liczba wejść Marceliny nie wynikała z jej decyzji. Prezenterka była gotowa do pracy, jednak format programu zakładał określony podział zadań między prowadzące. To właśnie on wpłynął na to, jak często widzowie oglądali ją na ekranie.
Zawadzka zdradziła też, iż jej rola w programie wiąże się przede wszystkim z konkretnym typem sytuacji.
"Ja też jestem do tych zadań, które są miłe i dobre, a jak się okazuje: ich jest mniej" - dodała.


Podział ról w "Farmie" miał znaczenie. To dlatego widzowie częściej widzieli siostry Krawczyńskie


"Farma" od początku opiera się na emocjach, rywalizacji i trudnych decyzjach. Uczestnicy mierzą się nie tylko z zadaniami, ale też z napięciem, zmęczeniem i walką o pozostanie w programie. W takim układzie naturalnie częściej pojawiają się momenty wymagające stanowczego tonu.
Ilona i Milena Krawczyńskie w tej edycji były obecne przy wielu sytuacjach związanych z rywalizacją, zadaniami i eliminacjami. Marcelina Zawadzka, jak sama przyznała, była przypisana raczej do tych jaśniejszych momentów programu. A takich, w porównaniu z trudnymi wyzwaniami, było mniej.
To tłumaczy, dlaczego widzowie mogli mieć wrażenie, iż prowadząca pojawia się tylko od czasu do czasu. Nie oznaczało to jednak odsunięcia jej od formatu, ale wynikało z konstrukcji programu i decyzji realizacyjnych.


Czy Marcelina Zawadzka będzie częściej w kolejnej edycji "Farmy"?


Na razie nie ma pewności, jak dokładnie będzie wyglądał podział ról w następnej edycji "Farmy". Z wypowiedzi Marceliny Zawadzkiej wynika jednak, iż sama jest otwarta na częstszy udział w nagraniach. Co więcej, sygnały od widzów są dla produkcji bardzo czytelne.
Fani programu chcą widzieć ją częściej, a prowadząca nie ukrywa, iż również byłaby z tego zadowolona. Teraz wszystko zależy od tego, jak zostanie zaplanowana kolejna odsłona formatu i czy twórcy zdecydują się mocniej wykorzystać jej obecność na planie.
Po piątej edycji jedno jest już jasne. Marcelina Zawadzka wciąż ma mocną pozycję wśród widzów "Farmy", a jej rzadsze pojawianie się nie przeszło bez echa. To może być istotny sygnał przed kolejnym sezonem programu.
Idź do oryginalnego materiału